Nie, to nie Mateusz Morawiecki brutalnie zaatakował. To były premier padł ofiarą brutalnego ataku ze strony ultra-katolicko-politycznego fanatyka z Krakowa, Leszka Sosnowskiego.
I tu wysunę tezę, iż to środowisko znakomitego zresztą wydawnictwa BIAŁY KRUK, a uściślając , jego prezes i właściciel Leszek Sosnowski oraz kilka osób z jego najbliższego otoczenia, stoją po części za wyborczymi (2023) i aktualnymi kłopotami Prawa i Sprawiedliwości. Co poniżej ciut spróbuję uzasadnić.
A więc kto to jest Leszek Sosnowski (l.78) . To bardzo ambitny i zasłużony wydawca znakomitych książek ( m.in. serii książek historycznych prof. Andrzeja Nowaka ). Prezes i właściciel wydawnictwa Biały Kruk. W katolickich kręgach Krakowa osoba wpływowa. W przeszłości i aktualnie organizator i współorganizator wielu cennych katolickich wydarzeń. Rodzinnie, wraz z żoną i synem prowadzi też od 2010 r konserwatywny miesięcznik WPIS (Wiara, Patriotyzm i Sztuka), którego szefem nominalnie jest jego syn Adam, ale gdzie ojciec pełni kluczową rolę publicystyczną i koncepcyjną. Żona Leszka Sosnowskiego zajmuje się też redakcją i wydawaniem religijnych, pobożnych książek.
Wśród autorów wydawanych przez Biały Kruk książek i publicystów miesięcznika WPIS jest wiele postaci znanych i szanowanych, w tym kilku znakomitych, użyjmy tego pojęcia, prawicowo-patriotyczno-konserwatywnych profesorów i księży profesorów. Nie będę wymieniał, można łatwo sprawdzić. Niektórych chętnie czasami czytam, a w znakomitej większości lubię. Co myślą o politycznej publicystyce lidera wydawnictwa, nie wiem.
Wszystko to jest znakomite, na wysokim poziomie, potrzebne , tylko iż w sensie politycznym, to „słuszne” ale elitarne środowisko katolicko-intelektualne znajduje się w zasięgu percepcji i czytania co najwyżej kilku procent potencjalnych wyborców. I tu może trochę zawyżam . A polityka to co kilka lat masowe wybory, i dziś sprawa często chamska. Niestety, ale jednak.
Przywołany przeze mnie paskudny tekst autorstwa Leszka Sosnowskiego ukazał się w podwójnym numerze WPISu ( 07- 08 2026 , 31 lipiec – 26 wrzesień) i nie jest jedynym atakiem tego środowiska na Morawieckiego. Ale poniżej odnoszę się tylko do brutalnego i napastliwego tekstu pt. „Mateusz Krzywousty odsłonił przyłbicę” (str. 3 -10 powyższego numeru).
Już sam złośliwy tytuł „Mateusz Krzywousty...” oddaje intencje autora. A na samym początku opowiastka historyczna zakończona tak : … „Według ówczesnych obyczajów rycerskich i kościelnych Bolesław popełnił bardzo poważny grzech i złamał rycerski kodeks. Krzywe usta zostały w legendzie symbolem kłamstwa jak i skrzywienia charakteru” . (sic!, ostro, BL-G). Tu Sosnowski intelektualnie odbiera Morawieckiemu prawo do honoru i poprzez parabolę czyni go „symbolem kłamstwa i skrzywienia charakteru”. Wyjątkowo wredny atak. Intelektualni „teoretycy walki”, szermierze tylko słowa a nie praktyki życiowej i politycznej, powinni być w słowach bardziej ostrożni . Rodzina Morawieckich była swego czasu w trudniejszej sytuacji niż L. Sosnowski, zdaje się wtedy jakiś czas na emigracji, poświęcała się realnej walce z komunizmem. A wyglądało to tak, co zresztą poświadcza wielu ludzi, świadkowie jeszcze żyją , ale poniżej cytat z wywiadu-rzeki z Kornelem Morawieckim, pt. „Kornel Morawiecki autobiografia” – Artur Adamski, 2017 r. , strona 507 :
-” Te lata (kiedy K. Morawiecki ukrywając się jako przywódca „Solidarności Walczącej” nie mógł się widzieć z rodziną, przyp B.L-G) były dla mojej rodziny trudniejsze niż dla mnie. Ciągła inwigilacja, śledzenie, zatrzymania, przesłuchania, rewizje. /.../ Najbardziej ucierpiał mój syn Mateusz, przesłuchiwany, szantażowany, zastraszany. Nie miał czternastu lat, kiedy się to dla niego zaczęło . Wspominał, iż najbardziej się bał, jak grozili, iż zgwałcą jego siostrę… Mówił, iż było to dla niego gorsze od tego dnia, kiedy go porwali i wywieźli do lasu (gdy jako 15 latkowi, porywając go z ulicy i próbując zmusić go do wydania miejsca pobytu ojca, SB kazało kopać swój grób, przyp. BL-G). W 1987 roku, przed egzaminami dojrzałości obawiał się, iż znów go zatrzymają i uniemożliwią zdawanie matury. Urwał się wtedy spod obserwacji bezpieki, a zaprzyjaźnieni lekarze ukryli go w szpitalu. Na egzaminy był podwożony karetką. Z tej perspektywy końcówka lat osiemdziesiątych oznaczała koniec koszmaru”.
W okresie dorastanie i wchodzenia w dorosłość Mateusz żył obciążony wszystkimi konsekwencjami antykomunistycznej i niepodległościowej działalności ojca, uznanego przez komunistyczne służby, po śmierci księdza Popiełuszki, za wroga nr 1. Cała rodzina zresztą. Ukrywający się Kornel Morawiecki, przywódca Solidarności Walczącej, był najbardziej poszukiwanym przez SB i najdłużej ukrywającym się działaczem lat osiemdziesiątych. Ten atak szefa wydawnictwa Biały Kruk , z tym „Mateuszem krzywoustym” uważam za wredny. Gdyby Leszek Sosnowski w okresie dorastania i wczesnej młodości przeżył momenty tak obciążające psychicznie i emocjonalnie, przez lata zdany sam na siebie jako chłopiec i dorastający młody człowiek, którym musiał sprostać, bo rodzina przez lata nie mogła się spotkać z poszukiwanym ojcem, organizatorem Solidarności Walczącej ( trzy siostry i mama) pod wieloletnią presją SB zdolnego przecież do zabójstw ( z których zabójstwo księdza Popiełuszki była tylko tym najgłośniejszym, bo było ich dużo więcej ), to prawdopodobnie także nabawił by się czy to jakiegoś tiku nerwowego, czy grymasu twarzy lub czasami lekkiego skrzywienia ust. Może zaczął by się np. jąkać. I przy pisaniu takich głupstw ręka by mu zadrżała.
Osoba od której spodziewamy się mądrego umiarkowania, zaatakowała Mateusza Morawieckiego w sposób mało wyszukany. Polityczne zacietrzewienie , agresja i jak przedstawię dalej, fanatyzm religijny, nie tak często ale jednak spotykane u starszych ludzi, wzięły górę. Dlatego uważam, iż aby zrozumieć to, co dzieje się po „prawej stronie” sceny politycznej i w Prawie i Sprawiedliwości, trzeba ten tekst znać. Zresztą w tym samym numerze WPISu rodziny Sosnowskich, ukazał się i drugi, długi tekst ( 8 stron, s. 35-42), szkalujący Mateusza Morawieckiego wywiad Adama Sosnowskiego (syna) z Jackiem Sasinem.
Ale zacytuję jeszcze fragmenty z artykułu Leszka Sosnowskiego będące wyrazem jego katolicko-narodowo-politycznego „nawiedzenia” i ambicji:
- „Drugim powodem moich krytyk wobec PiS – u była jego zbyt mała prawicowość /.../, rzadko kiedy słyszeliśmy odwołanie do Boga, do Chrystusowego nauczania, do wartości ewangelicznych. choćby największego z rodu Polaków, głębokiego patrioty, św. Jana Pawła II nie raczyli przywoływać w swoich wystąpieniach i programach.../.../ ( no to już wiemy w jakim kierunku partia ma iść, czego L. Sosnowski oczekuje od partii politycznej )
- „Była ściana zaporowa odgradzająca kierownictwo, od rzeczywistych nastrojów obozu narodowego...”/.../
- „Należało zatem przekonywać, iż partia pozostaje ugrupowaniem naprawdę konserwatywnym, narodowym, katolickim...”/.../ (aż tak? a dlaczego?,BL-G)
- „ Nie tylko polityczna prawica, ale zwykła normalność i naturalność nie wygrają , jeżeli nie będzie się krzyczeć na cały świat prawd chrześcijańskich...”/.../
I jeszcze L. Sosnowski jako „ekonomista”:
- „ Zresztą w sprawach gospodarczych też popełniali kolosalne błędy ...( znaczy się Morawiecki z Kaczyńskim )
Ale ponieważ autor nie jest politykiem, chce tylko jako „ten najmądrzejszy” wpływać na kierunek przyjęty przez Prawo i Sprawiedliwość, więc pisze przynajmniej szczerze jak to było z tym „odejściem” Morawieckiego :
- „Decyzja o usunięciu z partii Mateusza Morawieckiego, człowieka sympatyzującego ideowo z lewactwem (w pojęciu autora – fanatyka, BL- G), jak i wielkimi korporacjami, głównie bankowymi, była oczywiście radykalna, choć niewątpliwie spóźniona”. Ale nic to, bo : „ Dochodzi mianowicie do oczyszczenia największej prawicowej partii w Polsce”.
Ten człowiek pisze to o premierze, który pracując najczęściej po 16 godzin na dobę, nie zajmując się pomnażaniem majątku własnego i dla swojej rodziny, a skupiając koło siebie jemu podobnych pasjonatów - patriotycznych polityków, ekonomistów i praktyków gospodarczych, przez 6 lat wyprowadził Polskę, na szlak przyszłej pomyślności. Nie zwiększając krajowego zadłużenia potwieral drzwi do wielu inwestycji. Milionom ludzi zaczęło się żyć lepiej i bezpieczniej. I to było złe. Co tam pomyślność Polski , skoro to nie ten człowiek którego chciałby Sosnowski, lepsza niepomyślność ale kiedyś z bardziej pobożnym. No to teraz rządzi Tusk. Mamy teraz to „lepsze”. ( Lepsze wrogiem dobrego).
I dalej, iż po usunięciu Morawieckiego : „ zwolniło się miejsce dla zupełnie nowych ludzi ...” . I iż „Trzeba więc szukać w innych środowiskach pozapisowskich; katolickich i narodowych”.
Jeśli do tego dodamy to : - „Sprawa Morawieckiego nurtowała PiS od środka od paru lat...”, . I tu dochodzimy do być może sedna sprawy, bo pisze dalej : - „Gdy czasem krytykowali go niezależni, Zbigniew Ziobro i Patryk jaki i w ogóle Solidarna Polska to… /.../ A to właśnie w Solidarnej Polsce zebrała się grupa odważniejszych młodych polityków, lepiej rozumiejących degenerujące zjawiska współczesnego świata…”. Wypisz wymaluj konflikt jaki był w PIS.
Zwrócę uwagę na dwa razy użytą nazwę „Solidarna Polska”. Która powstała w 2011 r. jako rozłamowa, z części Prawa i Sprawiedliwości. Rok po powstaniu środowiska miesięcznika WPIS (2010). Kontekst drugiego użycia tej nazwy wyraźnie sugeruje, iż nie chodzi tutaj o przejęzyczenie z nazwą Suwerenna Polska, dużo późniejszego szyldu tych samych ludzi (już z 2023 r.). Których zresztą jako osoby prywatne uważam za uczciwych . Ale odnosimy się do polityki, to osoby politycznie przeambitne , knujące i trudne . Na czele Solidarnej Polski stanął wtedy Zbigniew Ziobro który jest z Krakowa ( Pierwotna nazwa to zresztą Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry). Środowisko i wydawnictwo Biały Kruk także jest z Krakowa. Tu nasuwa się pytanie, czy czasami to właśnie środowisko WPISu i Białego Kruka z Leszkiem Sosnowskim na czele nie było w przeszłości ukrytym akuszerem rozłamu w PiS i powstania Solidarnej Polski ? Dla mnie to jest dość prawdopodobne. Daty i miejsce akcji oraz tak pozytywne przywołanie teraz tamtejszych rozłamowców to sugerują. Spełniają ideologiczno-religijno-polityczne oczekiwania Leszka Sosnowskiego. I zaciekle a często wrednie atakują Mateusza Morawieckiego. Jak Leszek Sosnowski.
I tu wyłania się problem polityczny i wyborczy. Otóż program Solidarnej Polski był, co życie i wybory zweryfikowały, na poziomie jak pamiętam ok. 8 % poparcia wyborców. o ile środowisko, które teraz „wypchnęło” Morawieckiego z PiS i przejęło główną narrację tej partii, znane z ortodoksji religijnej ( vide Romanowski i kilku innych) a teraz z Przemysławem Czarnkiem, profesorem KUL i kandydatem na może nie tylko premiera [ jakby nie było też trochę mojej, byłej uczelni, co poczytuję sobie za zaszczyt, po prostu lubię ją, no, być może teraz uczelnia mnie mniej ? :) , ale endecja jest tam tylko jednym z nurtów , może choćby marginalnym ] , Czarnkiem , na pewno także uczciwym człowiekiem ale politycznie zadeklarowanym endekiem i narodowcem, ( bliżej mu do części Konfederacji ), to PiS-owi nie wróży nic dobrego. Oby docelowo nie 16 % ? Nie dało się programu SP przerobić na procenty wyborcze, to trzeba było na siłę czy podstępem przerabiać PiS na program Solidarnej Polski. Czym przekonano Kaczyńskiego ?
Przypominam, iż w marcu 2024 r., kiedy rozważano usunięcie ludzi byłej Solidarnej Polski z PiS, za permanentne intrygowanie i krytykowanie reszty, profesor Czarnek zadeklarował publicznie, iż w takim wypadku on odejdzie razem z nimi ( i prawdopodobnie jakimś swoim zapleczem). A teraz gdy przeprowadzili swoje, pozbyli się Morawieckiego, trąbią o Morawieckim – „rozłamowcu”. Jakaż ta polityka jest zakłamana.
Gdyby wybitni intelektualnie duchowni i nie mniej wybitni inni profesorowie np. historii, będący związani z wydawnictwem Biały Kruk i miesięcznikiem WPIS , mieli zbawić Polskę, to może nie było by to takie złe, tylko iż jest bujaniem w obłokach. Żyjemy w określonej rzeczywistości w której dwie trzecie katolików to „wierzący ale niepraktykujący”, czasopisma i gazety niemieckie choć polskojęzyczne oraz różne postkomunistyczno - lewicowe które rozwinęły się zaraz po 89 r. to od ponad 30 lat aż 95 % rynku prasowego , o ich stacjach radiowych i TV nie wspomnę. Pokolenie nauczycieli wychowane na Gazecie Wyborczej, pokolenia dzieci na Owsiakowym „róbta co chceta”. A wchodząca w dorosłość ze telefonami w ręku młodzież ostatnich klas szkół średnich w największych, a więc najbardziej „opiniotwórczo wpływających” miastach, chodzi na lekcje religii w liczbie 10-20 procent. Ilość rozwodów poraża, ogromny procent w ogóle przychodzących na świat dzieci, dobre i to, jest ze związków pozamałżeńskich itd. I demokracja czy jak u nas „parademokracja” musi się z tym liczyć, patriotyczne partie polityczne także. I żadne religijne zaklęcia i wzmożenia ani publicystyka elit środowisk konserwatywno - religijnych nic tu nie zmienią. Ich działalność to tylko umacnianie przekonanych. Chociaż dobre i to. ( O partiach – graczach, wykorzystujących wątek religijny tylko dla procentów wyborczych nie wspomnę ) .
Poza tym nominalni katolicy w Polsce są jak wiemy politycznie rozsypani, napiszę „rozprowadzeni”, bo nie jest to chyba przypadek, udzielają się i w antypolskiej działalności dzisiejszego rządu i w PO, i PSL, i u Hołowni, i po stronie patriotycznej opozycji i w (w mojej ocenie) prorosyjskiej, na co jest wiele śladów, Konfederacji. Wszędzie. (Zaciekawia mnie dość oryginalna idea „szeroko pojętej prawicy”, która ma pogodzić w jednym obozie prawicę prorosyjską i antyrosyjską, jaką to od zawsze bezwzględnie było Prawo i Sprawiedliwość ) .
Katolicyzm nie jest już więc , jak z powyższego wynika, scalającą i patriotyczną kategorią polityczną, jak bywało wtedy i tam, gdzie decyzyjność była jednoosobowa a katolikiem był król czy cesarz, namaszczony przez Kościół. Tak było, ale tego nie ma. Zresztą choćby w czasach przeszłych a ciut historycznie bliższych w Polsce, to w ogromnej większości katolicy i choćby biskupi wchodzili w skład Targowicy i tak samo katolicy byli po stronie niepodległościowej Konfederacji Barskiej. I jedni i drudzy modlili się o zwycięstwo . Co jest dzisiaj ?
I na koniec. o ile w kolebce polskiej kultury , Krakowie, kandydat PiS w ostatnich wyborach na prezydenta tego miasta, otrzymał tylko niecałe 18 %, a Konfederacja 0% bo choćby nie wystawiła kandydata , nie zebrala podpisów, i jeżeli w drugiej turze krakowscy wyborcy PiS oraz tak samo wyborcy Konfederacji w tych wyborach, w ponad 90 ciu procentach musieli głosować na Łukasza Gibałę, (może już nie takiego jak dekadę temu ?) kiedyś aktywnego w Ruchu Palikota i partii Twój Ruch obok takich postaci jak Andrzej Rozenek, zastępca Jerzego Urbana w tygodniku NIE, oraz dzisiejszej minister edukacji Barbary Nowackiej , bo trzeba było wybierać mniejsze zło niż PO, to o czym my mówimy, jaka jest sytuacja w Polsce? W tym kiedyś „konserwatywnym” Krakowie nie ma choćby szansy do zbliżenia się chociaż do „centrum”, które L. S. i tak dyskredytuje i wyklucza, o masowym wyborczym i politycznym „narodowym chrześcijaństwie” nie wspominając.
Chciało by się powiedzieć do uczonych mężów z wydawnictwa WPIS, nie bądźcie zacietrzewieni i zachłanni na całą Polskę, a zbawcie najpierw swoje miasto , pokażcie jak to się robi na własnym podwórku, w Krakowie. Gdzie u was te procenty wyborcze. To samo tyczy się miłego mi Lublina z siedzibą miłego mi Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, gdzie profesorem jest Przemysław Czarnek. Miasta gdzie wybory przez PIS są permanentnie i grubo przegrywane i rządzi Koalicja PO z Lewicą i inne takie. To ja sobie myślę tak. Oby się nie okazało, iż po wyborach w 2023 r, gdy Leszek Sosnowski tak krytykował PiS i poprzedni rząd przed i po wyborach, przez następne 50 lat będzie się tęsknie patrzeć za następnym Morawieckim jako premierem. Oby tak się nie okazało. Pan Bóg może pokarać za zachłanność, i nierozumną lekkomyślność. Polityka u wyborców, w demokracji, to nie religia, polityka rządzi się swoimi prawami. A religia może być tylko pozytywnym i wspierającym elementem politycznej rzeczywistości. Jak się żyje z głową w chmurach, to rządzą ci co dziś rządzą.










