Marek Baterowicz o dawnej książce prof. Andrzeja Zybertowicza

Kiedy prof. Andrzej Zybertowicz odwiedził antypody wraz z wydaną wtedy książką “W uścisku tajnych służb” ( Warszawa, Wyd.Antyk 1993) byliśmy w szoku po usunięcia rządu mecenasa Jana Olszewskiego, co później oglądano na dramatycznym filmie “Nocna zmiana”. Ja także wróciłem do Australii wstrząśnięty, widząc iż zburzono nam szanse na zbudowanie polskiego państwa, po jakże ważnym oczyszczeniu “elit” z peerelowskich TW, co proponował projekt lustracji i dekomunizacji przedstawiony przez ministra Antoniego Macierewicza. Temat L i D ( lustracja i dekomunizacja) więc powraca w książce parokrotnie, autor precyzyjnie definiuje też układ postkomunistyczny jako rdzeń powiązań i rodzaj wirusa, którego istnienie w obrębie organizmu społecznego sprzyja niestety rozprzestrzenianiu się dalszych schorzeń oraz uniemożliwia skuteczną walką z nimi ( str.9).Wielką wartość tej definicji widzimy i dzisiaj, gdy rozkład III RP przybrał rozmiary monstrualne z tym, iż można dyskutować czy rozpad państwa byłby możliwy bez unijnej “opieki” nad koalicją (a de facto mafią) Tuska. Wydaje się jednak pewne, iż sama ta koalicja nie byłaby w stanie doprowadzić do katastrofy III RP bez udziału unijnych protektorów. A o roli mafii w historii wypowiadał się Andrzej Gwiazda, cytowany przez Zybertowicza ( vide str.13/14), który słusznie ocenia te opinie jako sensowniejsze od tyrad Michnika skierowanym przeciwko spiskowej teorii dziejów. W istocie spiski były zawsze motorem dziejów, co można prześledzić od starożytności po subtelne intrygi kardynała de Richelieu snute w ciszy jego gabinetu. A bliżej nas – czy spiskiem nie były gry PZPR-u ( strony rządowej ) przy okrągłym stole ? Albo pewna operacja przeprowadzona w ramach tzw. komisji Michnika w okresie od 12 kwietnia do 27 czerwca 1990 na terenie MSW? Właśnie mija 36 lat od jej tajemnych działań w najtajniejszych archiwach MSW, a czy na pewno powołano ją tylko na osobisty wniosek ministra edukacji narodowej Henryka Samsonowicza ? W skład tej “komisji”, oprócz “nadzorcy” Michnika, weszli profesorowie historii Andrzej Ajnenkiel i Jerzy Holzer oraz dyrektor Archiwum Akt Nowych, Bogdan Kroll! Wiemy ponadto, iż jeden z tych panów figurował w kartotekach jako TW... Ale który? Mniejsza z tym, bałagan był nadzwyczajny, bo nie znaleziono żadnej podstawy prawnej działania tejże Komisji. Komisja pozostawiła też jedynie dwie strony sprawozdania oraz...spis materiałów archiwalnych oraz wniosek o przekwalifikowanie pewnych dokumentów (!) – choć spędziła tam prawie trzy miesiące, to duża konsternacja. A w ogóle jakie lobby ją wsparło ? Ano powołano ją oczywiście w interesie peerelczyków, niechętnych idei lustracji. Jej skład daje do myślenia, Autor cytuje tu słowa Macierewicza: “Członkowie komisji, reprezentujący bardzo określoną opcję polityczną, mieli dostęp do archiwów poza wszelkimi procedurami” (str.66). No właśnie, to rzuca się w oczy... A więc jakie siły sterowały politykami oficjalnie z III RP ? A o ile na teren MSW mogli wejść “ludzie” Michnika oraz szperać tam przez tyle tygodni, to znaczy iż rodząca się III RP skręcała ukradkiem w stronę PRL-u, gdy do archiwum MSW wpuszczono opiekunów agentów TW! Bo jednak pozwolenia na taką inspekcję nie dostali ludzie z opozycji wobec PRL-u, a dlaczego nie mogliby tam przeglądać kartotek tacy politycy jak Macierewicz, w towarzystwie historyków innej opcji, jak prof. Andrzej Nowak czy prof. Wojciech Roszkowski? No właśnie, ale i po 1989 patriotom wiał dalej wiatr w oczy...
Samo to porównanie mówi nam, iż po 1989 partyjni i agenci z całą perfidią pilnowali swojego “dorobku” w MSW , a do dziś rządzą nami niezlustrowani peerelczycy, o czym przekonuje nas katastrofa III RP po grudniu 2023, a szczególnie rozbawiona buzia Czarzastego, który pociąga sznurki nie tylko w Sejmie…Warto zatem czytać dziś tak przenikliwe i mądrze pisane książki, spodziewam się, iż rodacy w Kraju znajdą jakiś egzemplarz tejże w antykwariatach czy innych przybytkach Gutenberga. Prof. Zybertowicz oczywiście analizuje w niej wiele aspektów owej “transformacji”, która tak powykrzywiała nam Polskę oraz unurzała ją w aferach i korupcji. Wspomina też szerzej “dokonania” Michnika, który nie tylko był jednym z konstruktorów pułapki okrągłego stołu, ale też jesienią ‘89 roku uczestniczył w telewizyjnych ( częściowo ukartowanych) dyskusjach z Aleksandrem Kwaśniewskim, lansując go i nadając mu renomę aparatczyka oświeconego. A wiosną ‘90 tenże Michnik stanowczo przeciwstawia się w Sejmie pomysłom znacjonalizowania majątku PZPR, krytykuje wszelkie próby ujawniania agentów. W kraju i za granicą promuje Jaruzelskiego jako kolejnego oświeconego komunistę (!) oraz przeciwnika-gentlemana, wreszcie fraternizuje się z nim. Niezłomny, wynoszony niegdyś siłą z więzienia , Michnik czuje się lepiej w towarzystwie Urbana niż w gronie wielu swych dawnych kolegów z podziemia.” ( vide po. cit. str.67).
Okazuje się, iż Michnik odegrał ( i przez cały czas czuwa!) bardzo feralną rolę w dziejach III RP , a można dodać szkalowanie naszej historii na łamach “Gazety Wyborczej” , psucie praworządności ( gdy interweniował w sądzie rozpatrującym morderstwa w kopalni “Wujek”) albo udział jego gazety w obalaniu rządu Olszewskiego – a to nie wszystko. Praworządności zresztą nigdy nie było w PRL-u, a próby jej restauracji w III RP skończyły się fiaskiem. Dla przykładu Autor podaje skandaliczne manipulacje prokuratury w sprawie zabójstwa Grzegorza Przemyka czy w śledztwie śmiertelnych strzałów podczas demonstracji w sierpniu ‘82 w Lubinie, gdzie zginęły trzy osoby ( vide str.77). Upadek praw oraz potop korupcji to główne problemy w III RP, Ostrzegal przed nimi prof. Andrzej Zybertowicz z Torunia, zanim został doradcą trzech kolejnych prezydentów RP – Lecha Kaczyńskiego, Andrzeja Dudy a w tej chwili Karola Nawrockiego. A zatem miasto Kopernika stało się jakby koroną polskiej myśli politycznej, a jest już metropolią duchowości i wiary dzięki misji ks. Tadeusza Rydzyka i Radia Maryja, ustępując tylko sanktuarium na Jasnej Górze, ale za to górując Parkiem Pamięci Narodowej, gdzie zebrano świadectwa tych Polaków, którzy nieraz oddali życie za ratowanie Żydów. Istotnie, Polacy są bowiem narodem o “heroic virtues” jak nas nazwano na antypodach i nie było to wyróżnienie za wspólną walkę pod Tobrukiem, ale właśnie za postawę w latach Zagłady, oczernianą tylko przez ludzi wrogich i złych.
Kończąc ten niedługi tekst o genialnej książce prof. Zybertowicza w r.1993 życzę owocnych poszukiwań cytowanego tu jego dzieła, oby posłużyło ono w Kraju nowym rozmyślaniom nad upadkiem III RP, upadkiem wynikłym nie z winy Polaków, ale z winy peerelczyków, którzy znaleźli sobie sojuszników w Unii Europejskiej. “W uścisku tajnych służb” naprawdę zasługuje na ponowne odczytanie w sytuacji katastrofy III RP, którą nam aplikuje Tusk z peerelczykami.
I jeszcze parę słów profesora, brzmiących jak aktualne ostrzeżenie: “Rezygnacja z L i D ( lustracji i dekomunizacji) może doprowadzić do rozpaczliwej sytuacji, w której okaże się, iż władza dla największego złodzieja to jedyna szansa dla Polski! “ ( str.165). Ileż w tych słowach sarkazmu. Ale też Autor miał na myśli inny scenariusz, tymczasem okazało się, iż ten “największy bandyta” ( tak,
to oczywiście Tusk) wcale nie myśli o zaprowadzeniu praw, wręcz odwrotnie, a tylko udaje szeryfa, bo też jako premier choćby sam nie wierzy w swoje stanowisko. On jest wyłącznie “nadzorcą” stada, które ma unicestwić wraz z terytorium, i doprowadzić nas do jednego “pasterza” w UE.
Pozwolicie mu na to ?
Marek Baterowicz











