Marek Baterowicz: NARKOTYKI I ŻYWIOŁY

Mimo tępienia gangów narkotykowych, ostatnio, zwłaszcza za kadencji prezydenta Trumpa, nie ustają one w ekspansji choćby na kraje Europy. Fabrykują małe łodzie podwodne, którymi transportują kokainę oraz inne cuda na wybrzeża Portugalii, a tam – po wyładowaniu narkotyków – niszczą te łodzie jednorazowego użytku. Jak widać, są rozrzutni czy niezwykle majętni. I tak za wszelką cenę wdzierają się do Europy, ale portugalskie straże po odkryciu tego “atlantyckiego” przemytu reagują teraz na morską inwazję, aresztując śmiałków. Im wcześniej, tym lepiej, bo we Francji narkotykowa zaraza rozprzestrzenia się już w wielu miastach, a policja musi tam śledzić wynajętych przez gangi sprzedawców narkotyków. Działają już na obszarze całej Francji, a miasta prawie stracone to Marsylia i Grenoble, gdy nowe już padają jak Valence, miasto z XI-wieczną katedrą. A na terenach wiejskich policja znajdują też laboratoria kokainy, ukryte w opuszczonych domach. A jak wygląda sytuacja w Polsce, gdzie po 1989 wtargnęła amfetamina zza Odry ? Tajemnicze są szlaki narkotrafikantów, którzy wszędzie potrafią znaleźć “sojuszników” swego chorego byznesu, wykorzystując ubóstwo ludzi, nie tylko w Ameryce Łacińskiej, ale także w Europie.
Na Kubie nędza jest tak wyjątkowa, iż ludzi nie stać na kupowanie narkotyków, a iż brakuje choćby ryżu, to Chińczycy przysłali na wyspę 200 ton tego popularnego przysmaku, aby Kubańczycy się pożywili, a tym samym przedłużyli tam erę rewolucji marksistowskiej! Chiny nie robią to jednak z altruizmu, ale po to, aby przypadkiem nie stracić sojuszników na Kubie. Reżim w Hawanie jest bowiem zagrożony po spektakularnej akcji uprowadzenia Maduro z Wenezueli. Prezydent Trump jednak się waha czy interweniować, uważając iż kubański reżim sam upadnie, pozbawiony ropy z Wenezueli. Kiedy więc zastąpiła ją ropa z Meksyku, nie był zadowolony, a teraz zamierza odciąć Kubę od takich lin ratunkowych i ogłosił totalne embargo wobec wyspy. Jednak ponaglany sytuacją na Bliskim Wschodzie skierował potem amerykańskie okręty w kierunku Zatoki Perskiej, mimo ostrzeżeń Pekinu. Region Karaibów zatem musi poczekać w kolejce ?
Byłoby beztroską sądzić, iż reżim upadnie tam sam, kiedy w ubiegłym tygodniu odwiedził Kubę wysłannik rosyjski Kokolcew, by okazać poparcie dla Raula Castro, a Putin deklaruje solidarność Moskwy z Hawaną. Prezydent Trump ma więc dylemat oraz kłopoty w swoim regionie – na Kubie tępy i zmurszały reżim komunistów, a w Meksyku twardą dyktaturę narkotykowych mafii, która jest tam gangreną od wielu lat; praktycznie rządzą tam kartele. Plany Trumpa, by unicestwić je amerykańskim wojskiem odrzuca jednak pani prezydent Meksyku. Może powinna przystać na wspólną pacyfikację tego zła, gdyż dawny kraj Azteków jest dosłownie przeżarty narkotykową gangreną, a Meksykanie już nie mogą tam spokojnie żyć, zatem emigrują zostawiając ojczyznę na pastwę najgorszych elementów, kryminalistów.
A jednak wojnę z narkotykowymi gangami na świecie można jeszcze wygrać solidarnym wysiłkiem policji i wojska wielu państw, także w Europie jest to priorytet konieczny dla ocalenia narodów.
Natomiast wojnę z naturą ludzkość już przegrała. Potwierdza to częstotliwość klęsk żywiołowych oraz rosnąca z roku na rok gwałtowność zjawisk atmosferycznych, powodzi i pożarów. We Francji opady deszczów są na skalę tropików choćby na północy kraju, zatem od wielu tygodni z zalanych terenów w Bretanii woda się już nie cofa, a ludzie wegetują tam jak wśród rzek płynących ulicami. Są już projekty przeniesienia lokalizacji pewnych budynków ( np. centra handlowe) w miejsca niezagrożone powodziami. Inwazja wody niesie też nieoczekiwane niespodzianki, oto w Finisterre – gdzie 26 lat temu zatonął tankowiec “L’Erika” - spotyka się morskie ptaki pokryte mazutem, które miłośnicy zwierząt myją z wielkim trudem. A co będzie, gdy nowe katastrofy tankowców ropy skażą morza i oceany ? Rosyjska flota cieni, trudniąca się przemytem ropy, liczy 900 statków, a nie znajdują się one w najlepszym stanie technicznym, są podatne na awarie. Mogą więc zatruć nowe akweny na dekady. A u brzegów Europy szaleją coraz silniejsze burze, ostatnia Kristin wyrządziła poważne szkody w Portugalii, też w Hiszpanii, zaś wiatry jej o prędkości ponad 150 km na godzinę powaliły wielkie a dorodne drzewa. Natura więc ginie na naszych oczach. Pomijam tu już straty materialne, bo te można odbudować, ale wyrwanych drzew się nie odtworzy! Wydatki za szkody spowodowane furią żywiołów rosną w zawrotnym tempie i ograniczają bardzo wzrost ekonomiczny krajów. Ludzkość jest doprawdy w zaułku chyba bez wyjścia.
Wprawdzie UE podpisała właśnie z Indiami wielki pakt handlowy, ale w hinduskich miastach skażona atmosfera oraz brak tlenu zmuszają mieszkańców do opuszczania miast, zwłaszcza New Delhi dusi się na potęgę... A w Australii szaleją czasem monsuny, także mnożą się powodzie jak w Queensland, a tego lata w stanie Victoria płoną duże obszary, gdy temperatura sięga już 50 stopni. Spaliły się tysiące hektarów lasów, ogień pochłonął ponad 300 domów na prowincji, ale w Melbourne grają w tenisa. A w stanie Western Australia także palą się osiedla i lasy. A niektóre narody myślą tylko o wojnach, które też przyczyniają się do zatrucia środowisk naturalnych. Sytuacja jest bardziej niż poważna, wręcz katastrofalna, a rozejm czy pokój dałby wytchnienie i odrobinę czasu, aby zastanowić się jak zahamować, bodaj tylko zahamować olbrzymią katastrofę Natury.
Beztroskie delfiny skaczą jednak na falach, a amatorzy surfingu na antypodach idą w ich ślady!
Marek Baterowicz
Od redakcji:
Zachęcamy do nabycia wydanej przez nasze stowarzyszenie książki Marka Baterowicza - opowieści o"wojnie jaruzelskiej"- ZIARNO WSCHODZI W RANIE
***










