Marcin Drewicz: NAGRODA LITERACKA część III: ZASZŁOŚCI
Pan Ygrekowski gapi się w ekran laptopa… O, tak, on chyba tego Pana C, sponsora Nagrody Literackiej kiedyś znał, dawno temu, plus-minus czterdzieści lat – za wczesnej młodości. Czy nasze drogi także w nowszych czasach – XXI wiek – się aby parę razy nie skrzyżowały?
jeżeli jest to ten sam facet, to on, Ygrekowski, niczego od tamtego Pana C nie chce (jak i w ogóle od Kapituły); bo ma ku temu inne swoje z dawnych lat powody, o których tu już zmilczymy. A co? Choćby tylko z tej jednej przyczyny – a zebrało się ich wszakże więcej i to jeszcze nie koniec – odmowa Ygrekowskiego co do ubiegania się o ów laur literacki jest uzasadniona. Nie weźmie on od Pana C, choćby tamten mu to wpychał, ani grosza, ani żadnego pamiątkowego przedmiotu, ani dyplomu, ani bezpośrednio, ani za pośrednictwem na przykład Kapituły Nagrody Literackiej i całej tej praktykowanej przez nią konkursowej procedury.
Że też ta powojenna nieszczęsna „Warszawka” musi wciąż i nadal, tyle lat po PRL-u, być tą „małą wioską”, tym „grajdołkiem”? Co też oni zrobili z tej prawdziwej Warszawy!? Której z przedwojnia niewielkie resztki, także w ludziach, gdzieniegdzie się zachowały. kilka już tego.
Że też sponsor, Pan C, najpewniej ów sprzed dziesięcioleci znajomek Pana Ygrekowskiego, musiał wleźć także tutaj, w sam środek Kapituły Nagrody Literackiej! Ze swoim „bagażem” w postaci środowiska sygnatariuszy Manifestu Świeckich; by spotkać tam Pana B, sygnatariusza tegoż Manifestu przynależącego do wszakże innego… środowiska, i nie tak dawno temu – przypomnijmy – masakrującego powieść „Tak trzeba” autorstwa Ygrekowskiego. Sami swoi. Ręka rękę myje. A kysz, a kysz, a kysz!!!
Kwota Nagrody Literackiej wraz z Wyróżnieniami – jak czytamy na stosownej stronie internetowej – zamyka się najwyżej w stu tysiącach złotych. A gdzie są ci sławni polscy „przedsiębiorcy”, „wolnościowcy”, „koryfeusze kapitalizmu”? Oby tylko nie związani, bezpośrednio lub pośrednio z Manifestem Świeckich! Niech by się ich zebrało, w ponad trzydziestomilionowym kraju, z dziesięciu… Nie ma choćby tylu?
Dziesięciu małych, każdy by dał rocznie dziesięć tysięcy złotych, a temu dużemu, czyli stutysięcznemu przedstawicielowi środowiska Manifestu Świeckich, czyli Panu C, by się uprzejmie podziękowało za jego dotychczasową ofiarność; no i straciłby on tym samym głos w Kapitule, więc wpływ na ocenę i selekcję dzieł literackich.
pozostało coś, mianowicie „porozumienie ponad podziałami”, czyli coś co do mechanizmu w rodzaju niegdysiejszej „Magdalenki”, iż poważymy się to tak porównać. Oto zwolennicy Manifestu Świeckich są „pro”, ale w Kapitule Nagrody Literackiej zasiada najpewniej więcej niż jedna osoba, która jest „anty”. No i bardzo proszę – jedni z drugimi ramię w ramię będą, przecież nie od wczoraj, ani nie od przedwczoraj… sędziami nad polskimi literatami corocznie występującymi z jakimiś swoimi dziełami. I rzeczą tutaj wtórną jest, czy tym „anty” taka sytuacja, takie towarzystwo doskwiera, czy nie za bardzo. Skąd my mamy to wiedzieć?
Można rzecz interpretować – z braku, jak zawsze (!) w takich razach, pełnej wiedzy, zatem opierając się w znacznej mierze na przypuszczeniach – w taki na przykład sposób, iż ów sprzed czternastu już miesięcy Manifest Świeckich był, nie pierwszą przecież, prowokacją (sic!), takim już tu u nas w Polsce „tysiąc i pierwszym” teatrzykiem dla naiwnych. ale także wydarzenia, na jakie Świeccy reagowali – czy i one znamion prowokacji nie posiadały? Kto to wie? Czy ktoś to badał?
Tak więc pośród kilku innych także ów towarzysko nie powiązany Pan Ygrekowski, zaskoczony listą sygnatariuszy Manifestu Świeckich, a jeszcze bardziej jego nader dziwaczną treścią, wyrwał się ze swoimi internetowymi zaprzeczeniami i tym sposobem, jak zawsze w takich przypadkach, trafił na oświetloną… arenę; niech będzie, iż w rzeczy samej… cyrkową.
Aaa, ooo, ehe – przez lupę przyglądają się temu niewydarzonemu, miotającemu się „owadowi” zgodni przecież i zaprzyjaźnieni „pro” i „anty” członkowie Kapituły Nagrody Literackiej (to w wersji, gdy oni wiedzą również o tamtych publikacjach Ygrekowskiego; „powinni przecież takie rzeczy wiedzieć”). Jak ów „zły milicjant” i „dobry milicjant”, czyli… milicjant zintegrowany. Nieprawdaż?
Kto ma czyste sumienie, tego takie porównania przecież nie dotyczą.
Że źle się dzieje z ową Kapitułą Nagrody Literackiej, tego dowód najpierwszy, iż zebrał się był ów materiał do napisania powyższego artykułu. Nawet, jeżeli byłby to w całości materiał poszlakowy, ale przecież – niestety – w znacznej swej części wcale on poszlakowy nie jest… ale faktyczny intersubiektywnie sprawdzalny.
Kapituła Nagrody Literackiej, i to „tej” nagrody, powinna by stać przed Narodem jako ten monolit – nieskazitelna (sic!), nie dająca żadnych, ale to żadnych poszlak dla takiej jak nasza powyższa pisaniny.
Ale, co tam „jakaś” Kapituła, czy „inny” Manifest Świeckich, skoro pisząc niniejsze mamy za sobą choćby już – O ZGROZO!!! – ów List Konferencji Episkopatu Polski na dzień 22 marca 2026 roku. Co za dynamika wydarzeń! Co za koordynacja! Co to będzie z nami dalej?
koniec marca 2026 r.
Polecamy również: Rusza proces francuskich masonów. Organizowali skrytobójstwa













