Marcin Bogdan: Wiara i nauka

Dla ludzi, którzy próbują poprzez naukę podważyć wiarę, wielkim wyzwaniem stał się Całun Turyński, a dokładniej kwestia utrwalenia wizerunku człowieka na płótnie całunu. Badacze przeciwstawiający naukę wierze, doskonale rozumieją, iż muszą za wszelką cenę wykazać, iż ów wizerunek powstał w sposób naturalny, wytłumaczalny, iż można w sposób naukowy wyjaśnić jak do tego doszło. A najlepiej by było, gdyby udało się współcześnie wykonać eksperyment, naukowy oczywiście, którego efektem byłoby powstanie analogicznego wizerunku.
Przypomnijmy pokrótce z czym mierzą się owi naukowcy. W katedrze św. Jana Chrzciciela w Turynie przechowywane jest lniane płótno pogrzebowe zwane Całunem Turyńskim. Na płótnie tym został utrwalony wizerunek mężczyzny, który zmarł w wyniku ukrzyżowania. W sanktuarium w Manoppello znajduje się wykonana z bisioru Chusta Weroniki, na której utrwalony jest wizerunek twarzy. Z kolei w katedrze w Oviedo w Hiszpanii znajduje się lniana chusta z widocznymi plamami krwi. Co łączy te trzy relikwie? We wszystkich trzech przypadkach stwierdzono tę samą grupę krwi. Układ plam krwi na chuście z Oviedo odpowiada ranom widocznym na Całunie a rysy twarzy utrwalone na Chuście z Manoppello są zgodne z wizerunkiem z Całunu Turyńskiego. Zgodność dotyczy proporcji i asymetrii twarzy, charakterystycznego nosa, ułożenia włosów oraz brody, ale także identycznych śladów doznanych urazów a mianowicie obrzęku w okolicy policzka, śladów krwi w rejonie nosa i czoła oraz charakterystycznych zranień odpowiadających koronie cierniowej.
Ale prawdziwym wyzwaniem dla naukowców jest sposób powstania i utrwalenia wizerunków na Całunie Turyńskim i Chuście z Manoppello. Chusta wykonana jest z bisioru, rzadkiej tkaniny uzyskiwanej z wydzieliny morskich małży. O wytwarzaniu bisioru i próbach utrwalenia na takiej tkaninie obrazów opowiada w swojej fascynującej książce „Boskie Oblicze” niemiecki historyk i dziennikarz Paul Badde. W przypadku Całunu Turyńskiego najprostszą metodą podważenia autentyczności płótna było ustalenie, z którego wieku pochodzi. Zastosowano metodę datowania węglowego, ale próbkę do badań jakimś dziwnym trafem, pobrano z fragmentu, który był sztukowany po pożarze w XIV wieku. Kiedy ten „naukowy błąd” został odkryty, ponowiono badania, które wykazały, iż Całun Turyński rzeczywiście pochodzi sprzed 2000 lat. Dalej jednak problemem nie do pokonania było wytworzenie i utrwalenie na Całunie Turyńskim wizerunku. Do badań wprzęgnięto więc sztuczną inteligencję, która dokonała przełomowego odkrycia. Wykazano bowiem, iż utrwalony wizerunek nie pasuje do owinięcia całunu wokół pełnego, trójwymiarowego ciała. Za to idealnie odpowiada deformacjom, jakie powstają, gdy tkanina jest naciągnięta na relatywnie płaską płaskorzeźbę.
W efekcie tych badań ogłoszono, co opublikowały różne naukowe i pseudonaukowe czasopisma, iż bliżej nieznany „artysta w średniowieczu wyrzeźbił płytką formę twarzy i ciała, potem naciągnął na nią lnianą płachtę i jakoś odcisnął obraz”. To ja mam dla tych naukowców radę, by wykonali następujący eksperyment. Na płaskiej powierzchni należy ułożyć nieboszczyka, okryć go płótnem, raz owijając ciało ściśle, a drugim razem kładąc luźno, jak na płaskorzeźbie. A następnie jakoś spowodować, by nieboszczyk zmartwychwstał. jeżeli w obu wersjach przeprowadzonego eksperymentu, na płótnie odciśnie się obraz, porównać, który z nich jest bliższy wizerunkowi na Całunie Turyńskim.
No jakoś tak.
Maria Magdalena widząc kamień odsunięty z grobu zaalarmowała Szymona Piotra i drugiego ucznia słowami: «Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono». [Jan 20, 3]. Apostołowie przybiegli do grobu przekonani, iż ciało Jezusa zostało przez kogoś zabrane. «Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył». [Jan 20, 6-8]. Co takiego ujrzał ów uczeń, iż uwierzył w Zmartwychwstanie? Czy ujrzał coś, czego naukowcy dysponujący najlepszymi technologiami XXI wieku, nie potrafią wykonać?
Marcin Bogdan
***
Osoby, które są zainteresowane posiadaniem książki, prosimy o dobrowolną wpłatę na cele statutowe Stowarzyszenia Solidarni2010 oraz złożenie zamówienia na adres [email protected], podając jednocześnie informację na jaki adres ma być wysłana przesyłka. W przypadku odbioru w paczkomacie, prosimy o podanie nr telefonu i miejsca odbioru.
Oto nr konta:
67 2490 0005 0000 4520 4582 2486
Książka wydana została staraniem i środkami członków Stowarzyszenia Solidarni 2010 w ramach działań statutowych.






