Marcin Bogdan: Podbieranie
Szef Pentagonu Pete Hegseth ogłosił, iż USA wycofają pięć tysięcy żołnierzy z Niemiec. Prezydent Donald Trump dodał, iż może to być choćby więcej niż pięć tysięcy. Zdaniem mediów Amerykanie rozważają przesunięcie swoich wojsk z terenu Niemiec do innych krajów. Prezydent Karol Nawrocki zabiega, by część z tych amerykańskich oddziałów była relokowana do Polski.

Do zaistniałej sytuacji odniósł się także Donald Tusk mówiąc: „Sprawa jest delikatna, jeżeli chodzi o te plany wycofywania wojsk amerykańskich z niektórych państw europejskich, jak państwo pamiętacie, tam pojawiały się w przestrzeni publicznej zapowiedzi czy groźby wycofania wojsk amerykańskich z Niemiec, z Włoch, z Hiszpanii. Chyba nie powinniśmy jako państwo podbierać, nie wiem, czy wiecie, o co mi chodzi”. Tak panie Tusk, doskonale wiemy o co panu chodzi. Więcej odwagi, niech pan mówi szczerze, co pan myśli. Chodzi o to, iż jak Amerykanie wycofają z Niemiec pięć tysięcy żołnierzy, to Polska, w ramach dobrze przez pana pojmowanej retorsji, powinna wydalić od siebie adekwatną liczbę pięciu tysięcy amerykańskich żołnierzy. Jak USA wycofają z Niemiec nie pięć, tylko siedem tysięcy, to my także wydalimy siedem tysięcy. Oko za oko, ząb za ząb. Grzecznie ale stanowczo powie im pan RAUS! A w zreformowanej przez Barbarę Nowacką szkole, dzieci będą się uczyć współczesnej wersji Roty:
Nie będzie Amerykanin pluł nam w twarz
i swoich wojsk tu relokował,
Niemiec nam brat a także pan
tak Donald Tusk zawyrokował.
Wystarczy przyjrzeć się historii, a przecież Tusk z wykształcenia jest historykiem. Czy Amerykanie byli tu, w Polsce, podczas II wojny światowej? Wtedy jeszcze nie było NATO, nie obowiązywał formalnie artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, ale Niemcy nie oglądali się na paragrafy. Byli tu, w Polsce, jako pierwsi. Byli już 1 września 1939 roku. Wyprzedzili choćby Związek Sowiecki, który ruszył z „bratnią pomocą” dopiero 17 września. No a gdzie byli Amerykanie? Trzeba uczyć się historii, tak jak Tusk ją rozumie.
To by było może choćby śmieszne, gdyby nie było tragiczne. Donald Tusk mówi o podbieraniu żołnierzy, tak jak mówimy o dziecku, które podbiera ukryte w szafce cukierki. To nie są żarty, o bezpieczeństwo Polski tu się rozchodzi. Donald Tusk igra z tym bezpieczeństwem. Komu to ma służyć?
Marcin Bogdan
Osoby, które są zainteresowane posiadaniem książki, prosimy o dobrowolną wpłatę na cele statutowe Stowarzyszenia Solidarni2010 oraz złożenie zamówienia na adres [email protected], podając jednocześnie informację na jaki adres ma być wysłana przesyłka. W przypadku odbioru w paczkomacie, prosimy o podanie nr telefonu i miejsca odbioru.
Oto nr konta:
67 2490 0005 0000 4520 4582 2486
Książka wydana została staraniem i środkami członków Stowarzyszenia Solidarni 2010 w ramach działań statutowych.












