Marcin Bogdan: Niemcy - Ukraina - Polska

solidarni2010.pl 5 часы назад
Felietony
Marcin Bogdan: Niemcy – Ukraina - Polska
data:13 czerwca 2026 Redaktor: GKut

O relacjach polsko – ukraińskich w ostatnich dniach powiedziano wiele, chyba choćby za wiele. Powiedziano wiele, ale czy powiedziano wszystko? Przede wszystkim, czy powiedziano całą prawdę?

W relacjach polsko – ukraińskich przeszliśmy z jednej skrajności do drugiej. Po inwazji Rosji na Ukrainę w roku 2022 Polacy otworzyli dla ukraińskich uchodźców swoje serca oraz swoje domy. Otworzyli szeroko i bezwarunkowo. Nikt nie oczekiwał zapłaty, teraz próbujemy wystawić rachunek. Bezwarunkowe współczucie zastępuje nieprzychylność a choćby wrogość. Jeden z komentatorów ogłosił, iż przeprowadził swego rodzaju ankietę wśród ukraińskich żołnierzy i żaden nie potwierdził, iż walczy za Polskę. Wszyscy jak jeden mąż odpowiedzieli, iż walczą za Ukrainę. Chciał w ten sposób ośmieszyć stwierdzenie, iż Ukraina walczy o naszą wolność. A czy gdyby spytać polskich żołnierzy walczących pod Monte Casino, czy któryś odpowiedziałby, iż walczy za Włochy? Gdyby Kijów padł w pierwszych dniach wojny w lutym 2022 roku mielibyśmy już Rosjan na ulicach Warszawy. Ukraińcy walczyli o swoją wolność, ale nie zapominajmy o możliwych konsekwencjach ich porażki, czy raczej zwycięstwa Rosji. Niektórzy sugerują też, by wystawić Ukrainie rachunek za przekazane im przez Polskę posowieckie myśliwce MiG. Gdybyśmy ich nie oddali, dalej łudzilibyśmy się, iż ich posiadanie gwarantuje nam bezpieczeństwo. A tak sytuacja zmobilizowała nas do zakupu amerykańskich F-35. To trochę tak jak w gospodarstwie domowym. Czasem warto oddać stary sprzęt potrzebującym, by zakupić nową, nowoczesną lodówkę czy zmywarkę.

Tak skrajną zmianę stanowiska opinii publicznej wywołało podpisanie przez prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego dekretu nadającego Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ”, wchodzącemu w skład Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy, imienia „Bohaterów UPA”. Dekret ten, podpisany 26 maja 2026 roku a ogłoszony dzień później, w dniu 27 maja, wywołał skrajne emocje nie tylko w polskim społeczeństwie ale także wśród polskich polityków. Skrajne emocje, które niestety wpisały się w wewnętrzne podziały na polskiej scenie politycznej. Minister obrony narodowej i zarazem wicepremier polskiego rządu Władysław Kosiniak-Kamysz odnosząc się do decyzji prezydenta Ukrainy obwieścił, iż „Ludobójstwo pozostaje ludobójstwem, pamięć ofiar nie może być przedmiotem politycznego kompromisu. Chcę też powiedzieć jasno, ta zbrodnia nie była dziełem narodu ukraińskiego”. Ta wypowiedź świadczy o tym, iż wicepremier polskiego rządu nie rozumie podstawowych pojęć. Zbrodnia ludobójstwa na Wołyniu, ze względu na skalę zbrodni i narodowość jej sprawców, była dziełem narodu ukraińskiego. Ale za zbrodnię tę nie odpowiadało państwo ukraińskie. Nie odpowiadało, ponieważ w momencie popełnia tej zbrodni państwo ukraińskie nie istniało.

Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) została utworzona w 1942 r. i podlegała formalnie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN-B). UON była podziemną organizacją polityczną o charakterze terrorystycznym, a nie instytucją państwową. Powstała w 1929 r., gdy nie istniało niepodległe państwo ukraińskie. Do września 1939 roku na ziemiach należących do II Rzeczypospolitej UNA dokonała kilkunastu zamachów na polskich urzędników i polityków, ale państwo polskie nie dopuściło do rozlania się terroryzmu na szerszą skalę. Sytuacja uległa zmianie po wybuchu II wojny światowej. Polska znalazła się pod okupacją a państwo polskie jednoznacznie uznało za najeźdźców zarówno Niemcy jak i Związek Sowiecki. Ukraińcy identyfikujący się z UON sprzymierzyli się zaś nieformalnie z Niemcami, uznając, iż z ich głównym wrogiem na drodze do niepodległości są Rosjanie i Polacy. Należy pamiętać, iż w roku 1943, kilka miesięcy po powstaniu UPA, Niemcy utworzyli z ukraińskich ochotników formację wojskową SS Galizien, która formalnie należała do struktur Waffen-SS. I chociaż UPA i SS Galizien były odrębnymi organizacjami, to występowały pomiędzy nimi powiązania personalne, a część przywódców OUN traktowała SS Galizien jako źródło wyszkolonych kadr wojskowych dla UPA. Warto tu przypomnieć, iż Schutzstaffel (SS) zostały uznane w procesie norymberskim za formację zbrodniczą. Czy zatem państwo ukraińskie teraz składa im hołd?

W ramach notacji zarejestrowanych przez gdański Oddział IPN naoczny świadek wydarzeń opisał następującą historię. W lutym 1944 roku Ukraińcy otoczyli wieś w okolicy Lwowa. Podpalili zabudowania i zaczęli mordować zamieszkałych tam Polaków. Większość mieszkańców schroniła się w kościele a nauczyciel języka niemieckiego z miejscowej szkoły podjął desperacką próbą wyrwania się z obławy. Pobiegł do oddalonej o ok. 2 kilometry sąsiedniej wsi, gdzie stacjonowali Niemcy. Było tam kilka czołgów, które stały w gotowości bojowej z włączonymi silnikami. Gdy biegł w ich kierunku z nadzieją na ratunek, przyszedł mu do głowy swoisty fortel. Dobiegając do czołgów zaczął krzyczeć biegle po niemiecku, iż sowieccy partyzanci otoczyli ich wieś i mordują mieszkańców. Niemcy zabrali go do pierwszego czołgu i natychmiast ruszyli z odsieczą. Atakujący Ukraińcy widząc niemieckie czołgi zaczęli uciekać a zgromadzeni w kościele mieszkańcy wsi zostali uratowani. Niemcy okupując te tereny mieli zarówno środki jak i możliwości by zapobiegać aktom ludobójstwa. Jednak w przypadku bestialskich mordów dokonywanych przez Ukraińców pozostawali bierni, często wręcz inspirując Ukraińców do popełniania zbrodni na polskiej ludności.

W oddziale gdańskiego IPN można też znaleźć inną historię. Ukraińcy zaatakowali położoną na Wołyniu wieś Huta Stepańska. Wśród uciekających przed rzezią mieszkańców była 12-letnia Jadzia. Wraz z innymi mieszkańcami dobiegła na przedmieścia pobliskiego miasta powiatowego Sarny. Tam na bocznicy kolejowej stały niemieckie wagony. Niemcy nie podjęli interwencji przeciw Ukraińcom ale uciekającym Polakom umożliwi schronienie, by ich następnie wywieźć na roboty do Niemiec. III Rzesza potrzebowała akurat rąk do pracy. W taki oto paradoksalny sposób, 12-letnia Jadzia ocalała i przeżyła wojnę. Takich świadectw jest więcej. Formalnie to państwo niemieckie odpowiada za zbrodnie popełnione przez Ukraińców, odpowiada za rzeź wołyńską. Niemcy byli sygnatariuszami IV Konwencji haskiej z 1907 r. oraz dołączonego do niej Regulaminu dotyczącego praw i zwyczajów wojny lądowej, który zawiera przepisy o okupacji. Konwencja ta jednoznacznie określa, iż okupant ma obowiązek utrzymywać porządek, chronić ludność cywilną i jej mienie oraz respektować lokalne prawo w możliwie największym stopniu. Po zakończeniu II wojny światowej, podczas procesu przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze, naruszenia przepisów haskich były jednym z elementów oceny odpowiedzialności Niemiec za zbrodnie wojenne.

Dlatego niezrozumiałe jest dlaczego na przestrzeni minionych lat polski rząd nie obarczył Niemiec winą za ludobójstwo popełnione na Wołyniu. Ludobójstwo dokonane przez Ukraińców, ale za przyzwoleniem Niemiec, które miały prawny obowiązek i faktyczne możliwości, by do tych zbrodni nie dopuścić. Dziwne jest też, iż powstałe po roku 1990 państwo ukraińskie nie odcięło się od prawnej odpowiedzialności Ukrainy za te zbrodnie. Stała się rzecz odwrotna. Prezydent Wołodymyr Zełenski podpisując 26 maja 2026 roku dekret o nadaniu jednostce wojskowej imienia „Bohaterów UPA” uznał odpowiedzialność ukraińskiego państwa za ludobójstwa na Wołyniu. Niejako upaństwowił te zbrodnie. Wołodymyr Zełenski zrobił to świadomie, z premedytacją i prawdopodobnie z inspiracji Niemiec. Gdy w lutym 2022 roku Ukraina była bliska kapitulacji, to Polska ruszyła z natychmiastową, nierzadko bezwarunkową, pomocą. Niemcy były bierne, nie zaryzykowały udzielenia wsparcie stronie przegrywającej. Dziś, kiedy już wiadomo, iż Ukraina tej wojny nie przegra, może nie wygra, ale na pewno nie przegra, Niemcy za wszelką cenę chcą zmonopolizować korzyści wynikające z przyszłej odbudowy i współpracy gospodarczej z Ukrainą. Polskę należało odciąć od tego typu rozmów i ustaleń. Dlatego wbito klin pomiędzy państwo polskie a państwo ukraińskie. Taka jest waga dekretu podpisanego przez Wołodymyra Zełenskiego, taka jest prawda o relacjach polsko – ukraińskich.

Po niemieckim ataku na Sowiety w lecie 1941 roku Ukraińcy witali Niemców chlebem i solą, wysługując się państwu Hitlera ze szczególna gorliwością, mordując obywateli Rzeczypospolitej Polskiej: zarówno Polaków jak i Żydów. Ukraińcy byli uzbrojeni po zęby przez Niemców, służyli jako esesmani i jako policja pomocnicza. Utworzono specjalny batalion „Nachtigall” (Battalion Ukrainische Gruppe Nachtigall) podporządkowany bezpośrednio Abwerze. Polskie wsie były bezbronne. Ostatni żyjący bronili się w kościołach. To nie był "konflikt polsko-ukraiński", jak bezczelnie mówią dziś ludzie Zełenskiego, ale nieludzka rzeź. Rzeź, która spełnia definicję ludobójstwa wprowadzoną do języka prawnego za sprawą Konwencji ONZ podpisanej 9 grudnia 1948 roku i obowiązującej po dziś dzień. Współczesna Ukraina, już jako samostanowiące o sobie państwo, wzięła na siebie odpowiedzialność za te zbrodnie a Ukraińcy ponownie sprzymierzyli się z Niemcami przeciwko Polsce. 26 maja nie jest li tylko datą symboliczną. 26 maja 2026 roku to dzień, który będzie wyznaczał początek nowego podziału ról w Europie. Niemcy reżyserując ten polityczny spektakl przydzieliły Polsce drugoplanową rolę statysty.

Marcin Bogdan

* * *
Od redakcji:
Przypominamy, iż można nabyć książkę Marcina Bogdana "OSTATNIE LATA POLSKI W FELIETONACH"

Osoby, które są zainteresowane posiadaniem książki, prosimy o dobrowolną wpłatę na cele statutowe Stowarzyszenia Solidarni2010 oraz złożenie zamówienia na adres [email protected], podając jednocześnie informację na jaki adres ma być wysłana przesyłka. W przypadku odbioru w paczkomacie, prosimy o podanie nr telefonu i miejsca odbioru.

Oto nr konta:

67 2490 0005 0000 4520 4582 2486

Książka wydana została staraniem i środkami członków Stowarzyszenia Solidarni 2010 w ramach działań statutowych.

Читать всю статью