Marcin Bogdan: Neokolonializm ekonomiczny

Zagadnienie jest wielowymiarowe, ale w tym tekście skoncentruję się na jednej kwestii. Kto, w sensie biznesowym, powinien być beneficjentem tego programu. Takie właśnie pytanie zadano ministrowi obrony narodowej i wicepremierowi polskiego rządu. Władysław Kosiniak – Kamysz wyjaśnił, iż z pożyczonych środków skorzystają: „Firmy polskie lub mające produkcję w Polsce, bo każda firma dzisiaj licząca się, zbrojeniowa, ma swojego przedstawiciela, choćby firmę zarejestrowaną ale nie każda ma produkcję w Polsce. Trzeba ekwilibrystyki, żeby szukać zagrożeń w tym, iż wydamy te pieniądze dla polskich pracowników. Bo o ile produkcja jest w Polsce, to niezależnie jaki jest 100% właściciel tej inwestycji, no to pieniądze trafią, wypłaty trafią do polskich pracowników”.
Ta odpowiedź wicepremiera polskiego rządu skłania do zadania pytania, do kogo powinny należeć środki produkcji. I nie chodzi tu o podział na własność prywatną, charakterystyczną dla kapitalizmu, czy własność państwową, charakterystyczną dla socjalizmu. Chodzi o to, czy środki produkcji powinny należeć do rodzimego, polskiego kapitału, czy mogą należeć do kapitału obcego. Gdy środki produkcji należą do obcego kapitału, to dalej mamy do czynienia z formą kapitalizmu, zachowana jest własność prywatna, ale może to prowadzić do neokolonializmu ekonomicznego. Neokolonializm ekonomiczny różni się od niewolnictwa tylko tym, iż człowiek pozornie pozostaje wolny. Pozornie, gdyż pozostaje wprawdzie wolnym człowiekiem, może zmieniać pracę, ale wybór miejsca pracy jest ograniczony, ze względu na warunki ekonomiczne.
Neokolonializm ekonomiczny staje się narzędziem politycznym, gdy:
- zagraniczny kapitał kontroluje sektory strategiczne takie jak energetyka, przemysł zbrojeniowy, media czy infrastruktura krytyczna
- państwo jest silnie zadłużone wobec innego kraju
- zyski masowo wypływają za granicę
- zależność ekonomiczna ogranicza swobodę decyzji politycznych
Neokolonializm ekonomiczny to prosta droga do utraty suwerenności.
Trzeba nie lada ekwilibrystyki słownej, by firmy mające produkcję w Polsce nazywać polskimi firmami. To ten sam mechanizm oddziaływania na świadomość odbiorcy jak w przypadku określenia polskie obozy koncentracyjne. Ja nie będę stosował ekwilibrystyki, tylko zadam panu wicepremierowi jedno proste pytanie. Czy firma ze stuprocentowym kapitałem niemieckim, mająca fabrykę w Polsce i zatrudniająca w tej fabryce pracowników z Ukrainy, to polska firma? Czy taka firma może być beneficjentem zaciągniętej w imieniu Polaków pożyczki?
2 października 1940 roku Adolf Hitler powiedział: „Polacy są urodzonymi robotnikami; nie nadają się do kierowania”. Czy Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier rządu, podziela tę opinię?
Marcin Bogdan (Zakuty Łeb)
***
Osoby, które są zainteresowane posiadaniem książki, prosimy o dobrowolną wpłatę na cele statutowe Stowarzyszenia Solidarni2010 oraz złożenie zamówienia na adres [email protected], podając jednocześnie informację na jaki adres ma być wysłana przesyłka. W przypadku odbioru w paczkomacie, prosimy o podanie nr telefonu i miejsca odbioru.
Oto nr konta:
67 2490 0005 0000 4520 4582 2486
Książka wydana została staraniem i środkami członków Stowarzyszenia Solidarni 2010 w ramach działań statutowych.











