
Czy wiecie, iż są szkoły w Polsce, gdzie w klasie jest raptem dwoje, albo troje dzieci?
Oczywiście nie w Warszawie, czy Krakowie, bo w dużych miastach 30-cioro jest standardem.
Takie szkoły bez dzieci są w setkach małych wsi i miejscowości. To rezultat zapaści demograficznej i wyludniania się wielu gmin.
Ktoś może powiedzieć: zlikwidować takie szkoły i wozić dzieci do miasta. Pytanie tylko, jaki dystans jest do zaakceptowania? 5 km na pewno, 10 pewnie jeszcze też, ale 20? To już daje godzinę dziennie na dojazdy.
Nie ma chyba jednak wyboru. Małe szkoły trzeba zlikwidować.
Przy okazji, może też pomyśleć o szkołach w miastach. o ile we wsi X jest w szkole 20 uczniów i 10 nauczycieli, a w mieście Y jest w szkole 300 uczniów i też 10 nauczycieli, to może zrobić szkołę na 320 uczniów i 20 nauczycieli, zmniejszając liczbę uczniów w klasie z 30 na 16?
Michał Leszczyński













