Luma: Suwerenność jest na sprzedaż

konserwatyzm.pl 2 дни назад

Kolejny artykuł z cyklu ,,zdrada narodowa”. Zastanawiam się tylko, czy jawne i nieprzymuszone pisanie o współpracy z wrogiem, o kolaboracji i kolaborantach, o poświęcaniu suwerenności dla dobra wyższego ale odległego, to tytuł do chwały czy do… stryczka. Czy czasami nie podzieliłbym losu straconych podczas powstania kościuszkowskiego, gdy za jakiś czas wrzenie rewolucyjne ogarnie Polskę. A sytuację mamy podobną do tej z końca XVIII wieku. Oj, podobną…

Tytuł tego artykułu nie jest prowokacją. Jest natomiast spojrzeniem z pozycji realisty politycznego, który zdaje sobie sprawę, iż nasza historia została w ostatnich wiekach naznaczona krwią z powodu wydarzeń historycznych, z których rzadko kiedy wyciągamy adekwatne wnioski. Dzielimy się wtedy na przynajmniej trzy ,,plemiona”: zwolennicy podległości, obojętnie czy trzymają się klamki w Brukseli, Moskwie, Waszyngtonie czy w Berlinie, zwolennicy pełnej niepodległości i suwerenności oraz… tzw. bagno czyli ci, którym wszystko jedno. Ci ostatni wolą jednak ,,podległościowców”, bo mniej wymagają, nie narzucają się z jakąś Polską, jakimś patriotyzmem. Ot, ciepła woda w kranie (berlińska?), kiełbasa i grill. Ci drudzy natomiast (pełna suwerenność i niepodległość), czasami za tę niepodległość są gotowi umrzeć, a przy okazji podobny los zgotować Polakom. Czasami, bo o ile odpowiednio rozumieją interes narodowy, to unikają jak ognia wszelkich decyzji politycznych, które są obarczone wielkim ryzykiem. Suwerenność i niepodległość traktują jako cel, odległy ale realny i w tym kierunku zmierzają ich działania polityczne (Dmowski).

No dobrze ale co z tym handlem suwerennością. Osobiście uważam, iż najgorszą sytuacją dla narodu jest stan, w którym państwo praktycznie nie ma własnego przemysłu, zadłużenie u ,,międzynarodowych bankierów” sięga wieluset miliardów dolarów, panuje bezprawie i omnipotencja państwa, patriotyzm i polskość to wartości powszechnie pogardzane, a młodym Polakom narzuca się antykulturę (LGBT, ateizm, multikulti, etc). Wystarczy wtedy kilkadziesiąt lat i praca wielu pokoleń Polaków pójdzie na marne. Potrzebny jest wtedy jakiś ruch, który jest niepopularny, który oddaje część dobra, które mamy jako naród, by zyskać więcej.

Ta dziwna trochę myśl przyszła mi w związku z wcześniejszymi negocjacjami Trumpa z Zełenskim. Żądania Amerykanów wobec Ukrainy w ogóle mnie nie zdziwiły, a wręcz przeciwnie, utwierdziły mnie w przekonaniu, iż suwerenność (a czy Ukraina ją ma?) jest na sprzedaż. Pomijając oczywiście wszelkie fakty, związane z negocjacjami amerykańsko-ukraińskimi, których w szczegółach nie znam – podobnie jak czytelnicy portalu Konserwatyzm.pl – sądzę, iż w tej katastrofalnej sytuacji, w jakiej znajduje się Ukraina, trampoliną do odbudowy państwa mógłby być projekt oddania części bogactw mineralnych oraz wielkich połaci czarnoziemów (oczywiście maksymalizując przy tym interes narodowy Ukrainy), w zamian za jakieś ogromne inwestycje i zachowanie substancji narodowej. Bo cóż Ukraina dzisiaj posiada? Zniszczona spora część kraju, śmierć setek tysięcy obywateli, wielomilionowa emigracja, niskie PKB na mieszkańca, wpływy globalistów, chcących z Ukraińców uczynić społeczeństwo ,,wykorzenionych”. Gdyby Zełenski myślał o interesie narodowym Ukrainy, a nie myśli, bo za plecami stoją różne ciemne siły Mordoru, to podjąłby negocjacje z Rosją oraz zawarłby układ z Amerykanami, korzystny dla obu stron. Jasne jest, iż Ukraina nie byłaby krajem suwerennym (i tak nie jest). Podlegałaby jawnie i świadomie dwom mocarstwom: Rosji i USA. Po dwudziestu, a może trzydziestu latach mielibyśmy na wschodzie silne i dobrze zorganizowane państwo. I wtedy dopiero, w odpowiedniej konfiguracji międzynarodowej, można by było działać w kierunku suwerenności i niepodległości. (Inna sprawa, iż taka perspektywa nie byłaby dla nas zbyt dobra ale w tym artykule pomijam świadomie nasz punkt widzenia).

Osobiście uważam, iż suwerenność państwa nie jest wartością, która jest wyższa niż interes narodowy, bo ten ostatni to perspektywa setek lat, a nie marne jakieś kilkadziesiąt lat historii. O tym, jak powinna wyglądać Polska w stanie idealnym, to wszyscy wiemy. Łatwo jest nakreślić plan ideału, o którym marzymy. Danie jednak naszym ,,elitom” – a mam na myśli te obecne postsolidarnościowe – pełnej suwerenności nie przyniesie niczego dobrego, bo o ile nie oddadzą Polski ponownie w czyjeś ręce, to prawdopodobnie rozsiądą się na naszych majętnościach (zwiększone podatki, ,,chore” prawo, inżynieria społeczna), działając tylko i wyłącznie w swoim interesie. Dlatego też wolę żyć w kraju niesuwerennym, z nową patriotyczną elitą, która ma oczywiście cel w postaci suwerenności ale cel ten jest realizowany zgodnie z dobrym planem, zgodnym z interesem narodowym. Przypomina to trochę strategię Chin. Jak wiemy kraj ten się nie spieszy, buduje powoli swoją potęgę, zyskuje przewagę i wie, iż czas działa na ich korzyść. Państwo Środka to państwo-cywilizacja, mające za sobą kilka tysięcy lat historii. Polska, jak wiemy, to ponad tysiąc lat dziejów czyli mamy na czym budować i możemy spokojnie prowadzić długofalową i rozsądną politykę. Gdyby Polska po 1989 roku przez cały czas pozostała pod wpływami ZSRR, a potem Rosji, gospodarczo otworzyła się na świat ale z uwzględnieniem własnych interesów ekonomicznych, gdyby zachowała to co dobre w edukacji i jednocześnie zachowała ,,dobrą” demografię, zrównoważony budżet, a nie była krajem suwerennym, to czy taka sytuacja byłaby zgodna z interesem narodowym czy nie? Sądzę, iż zdecydowanie tak, bo suwerenność jest olbrzymią wartością ale tylko wtedy, kiedy jest praktykowana przez zdrowe moralnie elity.

W tym artykule świadomie pominąłem prawdziwe powody wojny rosyjsko-ukraińskiej i rolę Zełenskiego. Piszę to po to, by nie oskarżono mnie o naiwność. Chcę zwrócić uwagę na fakt, iż czasami dobrowolny i świadomy ubytek suwerenności jest lepszym rozwiązaniem niż kurczowe trzymanie się suwerenności. jeżeli kraj niepodległy i suwerenny dostaje się w ręce obcych cywilizacyjnie i narodowo elit, to przynosi to więcej zła niż dobra i lepiej wtedy na jakiś czas własny interes narodowy ,,schronić” pod obcym parasolem.

Jarosław Luma

Читать всю статью