Ludzie listy piszą… Nieprawidłowe oznakowanie ulicy Cmentarnej?

gazetatrybunalska.info 1 день назад

Niestrudzony aktywista społeczny, jednocześnie czytelnik „Gazety Trybunalskiej”, którego na potrzeby tego artykułu będziemy nazywali M-obywatelem, przesłał do redakcji kolejne pismo, w którym wskazuje na błędy w oznakowaniu ulicy Cmentarnej.

Czytelnik pisze:

Szanowna Redakcjo!

W okolicach połowy maja na ulicy Cmentarnej została zmieniona organizacja ruchu. Dodano progi zwalniające, pomalowano kawałek jezdni na moście nad Strawą (rzeka nie będzie czystsza od malowania ulicy…) oraz wprowadzono strefę ograniczenia do 30 km/h.

No właśnie, strefę.

Przy skrzyżowaniu z ul. Wojska Polskiego wszystko wydaje się być w porządku. Mamy znak strefę rozpoczynający, jest też analogiczny kończący tę strefę z drugiej strony jezdni. Natomiast przy skrzyżowaniu z ulicą Partyzantów takiego zestawu znaków nie ma. Nie ma go też nigdzie dalej (Partyzantów, Spacerowa, Jerozolimska albo analogicznie Mickiewicza czy Lelewela).

Z jednej strony mamy zatem sytuację, iż ta strefa obowiązuje cały czas, więc formalnie rzecz biorąc powinno się jechać 30 km/h aż nie pojawi się wyłączenie tej strefy. Natomiast gorszą częścią jest to, iż wjeżdżając w Cmentarną z Partyzantów nie ma żadnej informacji, iż jakaś strefa jest. W związku z czym nieświadomy kierowca (nie każdy jest z Piotrkowa i nie każdy śledzi wystrzałowe zmiany inżyniera miasta na bieżąco, obowiązku takiego nie ma) może nadziać się na progi zwalniające jadąc 50 km/h, bo czemu miałby jechać inaczej jak innego ograniczenia nie ma. A progi te są takie, iż przy 50 km/h może nie być czego zbierać z kół i zawieszenia.

Otrzymałem odpowiedź (szybko trzeba przyznać, bo pismo było wysłane w nocy, a odpowiedź nadeszła przed południem) ze strony inżyniera miasta i jest ona zaiste kuriozalna. Można ją skrócić do „strefa się nie kończy, bo mamy plany, iż tam będzie jedna duża strefa”. Wspaniała wiadomość, tylko to jest jakieś kompletnie absurdalne uzasadnienie. Jeszcze bym zrozumiał, gdyby te plany były gotowe do wdrożenia i coś się obsunęło o parę dni, zdarza się najlepszym, iż się nie zgrają do końca terminy. Natomiast tutaj mamy świadome wprowadzenie wadliwej (i to z punktu widzenia praktycznego) organizacji ruchu i utrzymywanie jej miesiącami przez organ zarządzający ruchem.

Nie chodzi mi o to, żeby tam nie było tych 30 km/h, ja się zgadzam, iż ruch można i należy uspokajać. Tylko dobrze byłoby jeszcze wprowadzać to z sensem, bo w taki sposób jak robi to inżynier miasta można tę ideę jedynie skompromitować na długie lata. Nie można ustawiać nieprawidłowej organizacji ruchu i tłumaczyć się, iż kiedyś coś tam jeszcze będzie. Może będzie, może nie będzie. Oznakowanie powinno być poprawne tu i teraz, skąd w obecnej sytuacji kierowca jadąc od strony Partyzantów ma wiedzieć, iż musi jechać 30 km/h i iż tam mogą być progi zwalniające? Na Partyzantów można jechać 50 km/h, chyba iż wyjeżdża się z Cmentarnej, wtedy tylko 30 km/h? Przecież to jest totalny absurd.

W wyżej wymienionej sprawie uznałem, iż nie ma co dyskutować z inżynierem miasta, skoro jest przekonany o tym, iż wszystko jest wspaniale i zgodnie z przepisami, więc od razu poszło pismo do wojewody. Załączam wszystkie trzy pisma (mój wniosek, odpowiedź inżyniera miasta oraz pismo skierowane do wojewody łódzkiego). Ten niebieski kleks nad Strawą o ile wiem nie ma umocowania w przepisach, ale na razie go zostawiłem w spokoju, bo jest stosunkowo nieszkodliwy na tle innych zaordynowanych publiczności pomysłów w tym miejscu.

Z wyrazami szacunku

Komentarz

Treść listu M-obywatela wymaga uzupełnienia. Od strony południowej na ul. Cmentarnej znak B-43 (strefa ograniczonej prędkości) ustawiono w bezpośrednim sąsiedztwie rosnącego klonu, którego liście częściowo zasłaniają oznaczenie i ograniczają widoczność.

Ul. Cmentarna, przesłonięty przez liście znak B-43. Zdjęcie wykonano 3.07.2026 r. Foto: Gazeta Trybunalska. Kliknij, aby powiększyć.

Trudno znaleźć racjonalne wytłumaczenie dla takiej lokalizacji. Wystarczyłoby przycięcie gałęzi lub przesunięcie znaku o kilkadziesiąt centymetrów. Fakt, iż do tego nie doszło, wskazuje nie tylko na wadliwe rozwiązanie projektowe, ale również na brak o nadzoru nad realizacją.

Odpowiedź skierowana do M-obywatela podpisana przez Baka. Kliknij, aby powiększyć.

Tym samym wyjaśnienia Baka, iż „oznakowanie ulicy Cmentarnej jest prawidłowe i zgodne z zatwierdzonym projektem organizacji ruchu” jest po prostu śmieszne.

Niestety Piotrków w ostatnim ćwierćwieczu nie miał szczęścia ani do osób odpowiedzialnych za inwestycje miejskie, ani do zajmujących się utrzymaniem infrastruktury drogowej. „Gazeta Trybunalska” w niezliczonych materiałach prasowych wskazywała na niekompetencję urzędników, których lenistwo, brak wyobraźni i niski poziom kultury technicznej wyrządzały więcej szkód niż przynosiły pożytku.

Czytaj: „Chojniak z Majczyną popatrzyli w dziurę”.

W rodzinie siła czyli dwóch szwagrów – dwóch fachowców. Bak i Wiernicki. Foto / screen: Facebook / GT. Kliknij, aby powiększyć.

Powołanie w 2024 r. nowej komórki w ratuszu – Biura Inżyniera Miasta – oraz powierzenie jej kierowania Adamowi Bakowi, szwagrowi nowo wybranego prezydenta Piotrkowa Juliusza Wiernickiego, już na początku wzbudziło poważne wątpliwości. Nie wynikały one jednak wyłącznie z rodzinnych powiązań. Bak przedstawiany był jako wysokiej klasy specjalista, który doświadczenie zawodowe zdobywał w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad oraz w Biurze Inżyniera Miasta w Łodzi. Przypisywano mu udział w przygotowaniu projektu bezpłatnej komunikacji miejskiej, pełnienie funkcji sekretarza Miejskiej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w Łodzi, a także odpowiedzialność za wdrażanie i utrzymanie rozwiązań z zakresu dostępności cyfrowej i architektonicznej dla osób ze szczególnymi potrzebami.

Objęcie stanowiska w prowincjonalnym mieście trudno było uznać za zawodowy awans. Bardziej przypominało krok wstecz niż nobilitację.

Czytaj także: „Ludzie listy piszą… Nieprawidłowe oznakowanie ulicy Rycerskiej?”.

Na pierwsze efekty pracy Baka nie trzeba było długo czekać. Trudno było uznać je za satysfakcjonujące, gdyż część z nich sprawiała wrażenie zbędnych lub pozornych.

Bak jest przykładem urzędnika nowego pokolenia, dla którego znacznie ważniejsze od rzeczywistych efektów wydają się aktywność w mediach społecznościowych, zapowiedzi i budowanie wizerunku. Dużo szumu i obietnic, znacznie mniej dostrzegalnych rezultatów.

→ red.

3.07.2026

• zdjęcie tytułowe: nieczytelna tablica z nazwą ulicy, w Piotrkowie to norma, foto: Gazeta Trybunalska

• więcej o bezpieczeństwie: > tutaj

• więcej interwencjach „GT”: > tutaj

Читать всю статью