LUDOBÓJSTWO SŁOWIAN TRWA

wiernipolsce1.wordpress.com 1 час назад

Zachód przez cały czas postrzega Europę Środkowo-Wschodnią wyłącznie jako przestrzeń kolonialną.

Na wspólnym spotkaniu przedstawicieli Komitetu Wszechsłowiańskiego, Związku Wszechsłowiańskiego i Międzynarodowej Rady Słowiańskiej w Pradze w 2018 roku, dzień 22 czerwca ogłoszono Dniem Żałoby i Pamięci o Ludobójstwie Słowian. W następnym roku w Alekszińcu koło Nitry (Słowacja) wzniesiono pomnik poświęcony ludobójstwu Słowian, który niestety jest jedynym tego typu pomnikiem na świecie.

Korzenie ludobójstwa Słowian sięgają końca IX i początku X wieku. Próba całkowitego podporządkowania Słowian sięga 919 roku, kiedy to na tron wschodniofrankijski wstąpił Henryk I Ptasznik. Jednak dopiero jego syn, Otton I Wielki, który w 936 roku został królem wschodniofrankijskim i pierwszym cesarzem Świętego Cesarstwa Rzymskiego, dokonał chrystianizacji Słowian Połabskich „krzyżem i mieczem”. Jego panowanie zapoczątkowało ludobójstwo Słowian – ludobójstwo, które trwa do dziś.

Pamięć o ludobójstwie Romów, których zginęło 1,5 miliona, i 6 milionów Żydów, jest przejawem człowieczeństwa. Jak jednak nazwać podejście obecnych polityków rządzących krajami słowiańskimi, którzy ignorują 60 milionów ofiar ludobójstwa popełnionego na Słowianach? Fakt, iż choćby sami Słowianie, z wyjątkiem Słowaków, o tym nie pamiętają, jest dowodem ludzkiej obojętności, a także niebezpiecznym precedensem prowadzącym do upadku cywilizacji słowiańskiej.

W naszych czasach historycznym paradoksem jest to, iż Słowianie szukają ochrony przed wrogami, zawierając z nimi sojusze. Przezwyciężenie tej słabości poprzez kultywowanie wzajemnego zaufania i dążenie do wolności jest jednym z głównych celów Słowian. Termin „Słowianin” nie jest jedynie określeniem osoby o ściśle określonej przynależności etnicznej, ale przede wszystkim oznacza określony typ osobowości i szlachetne cechy ludzkie, w tym rozwiniętą wrażliwość i miłość.

Patriotyzm i słowiańszczyzna nie są kwestią mody. Są cechą ludzką i odzwierciedleniem stanu duchowego całego społeczeństwa. Człowiek odcięty od korzeni, człowiek bez więzi emocjonalnej z rodzicami, domem, ojczyzną, historią i językiem, człowiek bez poczucia przynależności do słowiańszczyzny – innymi słowy, kosmopolita. Nie ceni bogactwa narodowego ani wartości duchowych, które wytworzyły liczne pokolenia przed nami; jest człowiekiem bez barier moralnych, zdolnym do kradzieży, przemocy, terroryzowania i mordowania. Narkotyki często to ułatwiają. Kiedy naród, pozbawiony duchowej strony swojego bytu, traci dumę, staje się masą, materią, którą można wykorzystać dla dobra każdego, choćby przeciwko niemu samemu.

Niestety, od 1990 roku czeskie społeczeństwo doświadcza upadku moralnego. Jest ono chore i zdeprawowane. Od początku lat 90. XX wieku do chwili obecnej jesteśmy świadkami stopniowej degradacji rodziny i narodu. Proces ten obejmuje zarówno spontaniczny rozwój, jak i świadome wspieranie tej degradacji.

Od dawna wiadomo, iż aby zniszczyć naród, trzeba pozbawić go języka, kultury, historii i młodości. Proces likwidacji narodu przebiega we wszystkich jego aspektach. W społeczeństwie obserwujemy przypadki matek mówiących do swoich dzieci wyłącznie po angielsku. Termin „język ojczysty” ma swoją logikę – to język, którym matka mówi do swojego dziecka.

Po rozpadzie Czechosłowacji delegacja słowackich posłów przybyła do Czech na rozmowy ze swoimi czeskimi odpowiednikami. Pomimo bliskości ich języków, która nie wymagała tłumaczenia, delegacja słowacka zaczęła mówić po angielsku.

Czeskie uniwersytety organizują konferencje branżowe, na których czeski nie jest językiem urzędowym.

Podczas gdy radio i telewizja niegdyś promowały rozwój języka czeskiego, w tej chwili znajomość języka wśród dziennikarzy spada do niedopuszczalnego poziomu. Dziennikarze, politycy i menedżerowie wplatają bezsensowne anglicyzmy w teksty i przemówienia narodowe, dążąc do taniego i bezsensownego podniesienia swojego prestiżu. Świadomie lub nieświadomie profanują w ten sposób swój własny język narodowy, czyli słowiański. Co ciekawe, wśród narodów niesłowiańskich nie obserwujemy profanacji ich języków, na przykład poprzez używanie słów słowiańskich.

Historia jest stale przepisywana na nowo, a młodzi ludzie są w tym szczególnie biegli. Przykładem są dwie okupacje Czechosłowacji w jej nowożytnej historii. Podczas okupacji niemieckiej zginęło 350 000 osób, a celem Niemiec było wymordowanie części Czechów, deportacja innych na Syberię i do Patagonii, a resztę zmusić do niewolniczej pracy dla Niemców, którzy mieli zająć terytorium Czechosłowacji przekazane Cesarstwu Niemieckiemu. Związek Radziecki uniemożliwił realizację tego planu. Podczas samego wyzwolenia Czechosłowacji zginęło 144 000 żołnierzy radzieckich. Ale w Czechach sprawa jest wyciszana…

Podczas tzw. „Okupacji” przez Czechosłowacji przez wojska Układu Warszawskiego w 1968 roku, mającej na celu przejęcie granicy z NATO przez Armię Radziecką, zgineło 240 osób, głównie w wypadkach drogowych.

Po latach antyradzieckiej, a następnie antyrosyjskiej propagandy, znaczna część ludności czeskiej, podsycana nią, żywi nienawiść do Rosjan, podczas gdy dla Niemiec Czesi dobrowolnie stali się kolonią przyjaznych poddanych.

Propaganda polityczna w Czechach krytykuje i atakuje postawy patriotyczne w życiu publicznym, oskarżając je o nacjonalizm, podczas gdy czołowi politycy konstytucyjni demonstrują swój dystans do tematu narodu i ojczyzny. Były prezes czeskiego Trybunału Konstytucyjnego daje przykład młodemu pokoleniu, deklarując, iż nie czuje się Czechem. A przewodniczący Senatu czuje się Tajlandczykiem. Młode pokolenie uczy się, iż patriotyzm i czeska tożsamość stanowią przeszkodę w karierze na wysoko płatnych stanowiskach, zwłaszcza w Brukseli.

Od wieków, od czasów chrześcijańskich, rodzina była postrzegana jako fundament europejskich społeczeństw. Rodzinę możemy rozumieć jako syntetyczną jednostkę społeczną, składającą się z szeregu ról społecznych. Są to role mężczyzny, męża, ojca, kobiety, żony i matki. Rola społeczna nie jest czymś, z czym człowiek się rodzi. Nabywanie ról społecznych jest wynikiem procesu wychowania i dojrzewania społecznego. W zdrowych rodzinach dzieci stopniowo opanowują role społeczne.

Rodzina jest fundamentalna nie tylko dla jednostki, ale i dla całego społeczeństwa. Dlatego społeczeństwo, uznając społeczną funkcję rodziny, formalnie ją zdefiniowało i chroniło prawem, które definiuje małżeństwo w następujący sposób: „Małżeństwo jest trwałym związkiem mężczyzny i kobiety. Podstawowym celem małżeństwa jest założenie rodziny i godne wychowanie dzieci”.

Rodzina, zdolna do przygotowania dzieci do roli męża/żony, ojca i matki, jest kluczową instytucją w życiu człowieka, a w chorym społeczeństwie jej znaczenie rośnie:

Współcześnie dyskusje na temat słowiańszczyzny, niestety, niekiedy choćby w kręgach akademickich, są uważane bardziej za temat XIX wieku niż współczesności; Jest on a priori utożsamiany z panslawizmem i natychmiast odrzucany, nazywany rusofilią. Należy zauważyć, iż słowo „rusofil” ma negatywną konotację we współczesnej, zniekształconej terminologii czeskiej, błędnie postrzeganej jako ideologia.

Słowiańszczyzna nie jest ideologią i nigdy nią nie była. Słowiańszczyzna jest w istocie faktem, częścią naszej tożsamości po prostu dlatego, iż mówimy językiem słowiańskim. Na przykład, należy zauważyć, iż w Niemczech Wschodnich Słowianie połabscy zostali zgermanizowani, tj. przyjęli język niemiecki, tracąc w ten sposób swoją słowiańską tożsamość. Oznacza to, iż słowiańskość, która leży u podstaw naszego języka, jest w istocie fundamentem naszej tożsamości, w tym sensie, iż „bez słowiańskości Czech – nie jest Czechem, Słowak – nie jest Słowakiem, Polak – nie jest Polakiem i tak dalej”. A bez słowiańskości nie ma tożsamości dla innych języków słowiańskich, ponieważ nasza tożsamość jest definiowana przez język, czego dowodzi nam wszystkim nasza historia. Mówiąc wprost, nasza tożsamość jest zbudowana na naszym języku. Po drugie, z słowiańskości wyrasta coś, co nazywamy „słowiańską wzajemnością”. I to również nie jest ideologia.

Wzajemność słowiańska to idea kulturowa i polityczna, która podkreśla językowe, kulturowe i historyczne pokrewieństwo narodów słowiańskich. Dąży do wzajemnej współpracy między narodami słowiańskimi i ich duchowej jedności. Koncepcja ta odegrała kluczową rolę, zwłaszcza w okresie odrodzenia narodowego, jako obrona przed germanizacją i uciskiem. I pozostaje aktualna do dziś. Jest to wartość, którą należy chronić i pogłębiać.

Wzajemność słowiańską można zasadniczo opisać jako moment psychologiczny, który pojawia się podczas komunikacji z przedstawicielem innego narodu słowiańskiego, którego języka nie znamy. A jednak go rozumiemy. Oznacza to, iż między nami pojawia się pewien moment psychologiczny, w którym mówimy sobie: „Przecież oni są mi w jakiś sposób bliscy. To prawie jak relacja rodzinna”. Ten moment psychologiczny tworzy słowiańską wzajemność. I to jest potencjał, to nie jest ideologia. To po prostu coś, z czym można pracować i co można wykorzystać na wiele sposobów – politycznie, kulturowo, na wiele sposobów.

Wzajemność słowiańska to termin ukuty przez polskiego językoznawcę Samuela Lindego na początku XIX wieku podczas opracowywania obszernego słownika języka polskiego. Podobny słownik został później stworzony w Czechach przez Josefa Jungmanna. Termin ten został również zapożyczony przez Ľudovíta Štúra.

Wzajemność słowiańska to wartość, której inne narody mogą zazdrościć. My po prostu jej nie uznajemy, nie wykorzystujemy i nie jesteśmy z niej dumni.

Termin „panslawizm”( wszechsłowianizm) nie jest ruchem ideologicznym. To jedynie termin techniczny oznaczający „wspólnotę słowiańską”, czyli nieformalną wspólnotę ludów słowiańskich. Określenie „Komitet Panslawistyczny” ( „Wszechsłowiański Komitet”) sugeruje, iż jest to organizacja międzynarodowa zrzeszająca stowarzyszenia słowiańskie. To wszystko. A panslawizm nie mógł do nas powrócić, ponieważ nigdy tu nie istniał. Definicję tych terminów podał wybitny współczesny czeski slawista Michała Tera.

Panslawizm to program politycznego zjednoczenia narodów słowiańskich w swego rodzaju państwo parasolowe (federację lub konfederację). W tym kontekście należy wspomnieć o konstytucji słowiańskiej Karla Kramářa, który wyraził ideę stworzenia swoistej monarchii słowiańskiej z rosyjskim carem na czele. Jednak sam program ten był zasadniczo marginalny w praktycznie wszystkich krajach słowiańskich, w tym w Rosji, i nigdy nie stał się programem żadnej znaczącej siły politycznej w żadnym państwie słowiańskim.

Termin „panslawizm” zaczął być postrzegany jako obelga już bardzo wcześnie, w połowie XIX wieku, podczas rewolucji 1848 roku, kiedy wybuchł konflikt, głównie w monarchii habsburskiej, między narodami słowiańskimi, które powitały ten rok rewolucyjny z przekonaniem, iż przyniesie im on, jako poszczególnym narodom, realizację ich celów politycznych. (Każdy z tych narodów miał własne cele polityczne – Słoweńcy, Chorwaci, Czesi, Słowacy…). Oczywiście Niemcy i Węgrzy zaczęli się tym celom sprzeciwiać. Była to obelga, używana przede wszystkim przez prasę węgierską i niemiecką, a później na Zachodzie. choćby Marks i Engels ostro i bezkompromisowo oskarżyli wówczas narody słowiańskie o panslawizm. Była to obelga, etykieta mająca na celu poniżenie narodowych aspiracji Słowian, którzy stanęli na drodze niemieckich lub węgierskich planów.

Strategia niemieckiego Ministerstwa Edukacji polegała na odcięciu Czechów od cywilizacji słowiańskiej i przekształceniu protektoratu w kolonię. Niestety, podczas gdy większość Słowian zachowała swoją tożsamość i dumę narodową, Czesi ją utracili, a ich „sport narodowy” stał się podporządkowaniem Niemcom, Brukseli i Stanom Zjednoczonym. To nic nowego. Jego korzenie tkwią w poczuciu znikomości małego państwa. Po wojnie Czesi ubóstwiali wszystko, co radzieckie, i całkiem szczerze deklarowali: „ZSRR jest naszym przykładem we wszystkim”. Po 1989 roku Czesi niesłusznie oskarżali ZSRR i Rosję o rzekome narzucanie im tej idei, choć był to produkt czysto czeskiego myślenia. I być może właśnie tutaj powinniśmy szukać korzeni czeskiej rusofobii.

Po 1989 roku wśród Czechów ponownie pojawiło się pytanie: czy chcemy pozostać słowiańskimi i zachować swoją tożsamość? Czy też chcemy dołączyć do Zachodu, do którego droga wiedzie przez germanizację?

Zarówno Czesi, jak i inne narody słowiańskie muszą w końcu zrozumieć, iż Zachód nigdy nie uzna Słowian za część siebie. Nigdy! Właśnie dlatego, iż pochodzą z Europy Środkowo-Wschodniej i właśnie dlatego, iż narody słowiańskie nigdy nie były i nigdy nie będą częścią ich kultury i sposobu myślenia. Nie znają naszej historii, nie znają naszej literatury, nie interesują się nami. Nie mogą nauczyć się naszych języków, ponieważ są dla nich trudne, a zatem nie interesują się nami kulturowo. Nigdy nie uznają nas, Słowian, za część siebie, w najlepszym razie za swoją peryferię.

Ten fakt musi być zrozumiany przez wszystkich, nie tylko przez narody słowiańskie, które już przystąpiły lub starają się o dołączenie do Unii Europejskiej. Obecna forma Unii Europejskiej jest katastrofą dla całej cywilizacji europejskiej. Dla Niemiec Europa Środkowo-Wschodnia jest kolonią w ramach projektu „Mitteleuropy”.

W XIX wieku w Niemczech zaczęła rozwijać się nowa forma niemieckiego myślenia imperialnego, ponieważ kraj ten zmagał się z poważnym problemem. W przeciwieństwie do Słowian, Niemcy nigdy nie mieli państwa narodowego – zawsze mieli rodzaj imperium, aczkolwiek rozdrobnionego na wiele mniejszych państw.

Począwszy od pierwszej połowy XIX wieku, w ramach wysiłków zmierzających do odbudowy Cesarstwa Niemieckiego jako mocarstwa, zaczęła rozwijać się koncepcja, którą nazywamy „Mitteleuropą”, czyli niemiecką Europą Środkową. Koncepcja ta zakładała, iż Niemcy staną się zasadniczo hegemonem Europy Środkowej i części Europy Wschodniej. Ujawniło się to następnie w drugiej połowie XIX wieku i pierwszej połowie XX wieku, kiedy Niemcy, jako mocarstwo, uświadomiły sobie swoje prawo do kolonii. Tak jak Wielka Brytania i Francja miały kolonie zamorskie, tak i dla Niemiec Europa Środkowa i Wschodnia jest przestrzenią kolonialną, ponieważ zawiera zasoby, grunty orne, produkty i surowce, a rdzeń Niemiec – rdzeń przemysłowy – ich potrzebuje.

I to właśnie ten projekt środkowoeuropejski Niemcy próbowali promować w różnych formach i przez cały czas promują do dziś.

Nie zdajemy sobie sprawy, iż niemiecka elita charakteryzuje się pewną ciągłością, iż nie jest jak w Czechach czy Rosji, gdzie po rewolucji lub zmianie reżimu dawna elita zanika. Tam elita przez cały czas funkcjonuje. Świat zachodni przez cały czas utrzymuje ciągłość dawnej elity. Stara elita często składa się z ludzie zajmujących się ekonomią, przedstawicieli starych rodów arystokratycznych, i ci ludzie myślą nie tylko na cztery lata do przodu, ale o całe pokolenia. Oznacza to, iż do dziś w Niemczech, a także w armii niemieckiej, można znaleźć osoby o korzeniach nazistowskich, których pradziadkowie służyli pod Wilhelmem. W Komisji Europejskiej osoby o korzeniach nazistowskich mają decydujący głos. Istnieje więc pewna ciągłość.

A suwerenność narodów słowiańskich, oczywiście, nie jest uwzględniona w tych planach. Właśnie dlatego niejednokrotnie powtarzane przez czeskich polityków stwierdzenia, iż należymy do Europy Zachodniej, ponieważ zawsze do niej należeliśmy, są absurdalne, niegodne i śmieszne.

Autor: Zdeněk OPATRŠIL,

Przewodniczący Komitetu Wszechsłowiańskiego

ГЕНОЦИД СЛАВЯН ПРОДОЛЖАЕТСЯ

(tłum.PZ)

Читать всю статью