W Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 1 podpisano umowy offsetowe z koncernem Boeing. Dzięki nim powstanie największe w Europie centrum serwisowe Apache AH-64E, które będzie mogło obsłużyć co najmniej 96 śmigłowców. Inwestycja oznacza podwojenie zatrudnienia w zakładach i transfer nowoczesnych technologii oraz umocnienie pozycji Polski jako ważnego partnera USA w regionie.
W Łodzi podpisano umowy wykonawcze do umów offsetowych dla śmigłowców AH-64E Guardian między Wojskowymi Zakładami Lotniczymi nr 1 a koncernem lotniczym Boeing Company i Wojskowym Centralnym Biurem Konstrukcyjno-Technologicznym. To kolejne kontrakty w ramach zobowiązań offsetowych, które pozwolą utworzyć największe w Europie Autoryzowane Centrum Serwisowe AH-64E Guardian Apache.
Obecny na uroczystości premier Donald Tusk nazwał podpisany w 2024 roku kontrakt na Apache’e, opiewający na około 10 mld dolarów, przełomowym. – Mówiąc o zakupie śmigłowców Apache, mówimy nie tylko o największym kontrakcie, ale także o powstaniu największego centrum serwisowego śmigłowców Apache w Polsce – zaznaczył premier.
Rambo latałby Apache’em
– Te statystyki przekładają się na nasze bezpieczeństwo, rozwój polskiego przemysłu zbrojeniowego, ale to także bardzo ważna inwestycja w to miasto i cały region – wyliczał szef rządu. Podkreślił, iż chodzi o podwojenie zatrudnienia w zakładach, specjalistyczne technologie i ważne kompetencje. – Flota 96 Apache’y w Polsce będzie największą flotą tego typu śmigłowców na świecie, nie licząc Stanów Zjednoczonych, i największą w Europie – wskazał Tusk. – Jesteśmy świadkami największego procesu inwestycyjnego w historii Polski i jednego z największych w tej chwili w Europie – dodał premier.
Wiceminister Cezary Tomczyk pokreślił w trakcie uroczystości, iż dzięki offsetowi oraz inwestycjom w Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 1 w Łodzi i oddział w Dęblinie, możliwy jest „absolutny skok technologiczny dla naszego kraju”. – Sztuką nie jest tylko kupić, sztuką jest kupić mądrze, żeby za tym szła technologia, żeby za tym szły miejsca pracy, żeby ten zakup był kompletny – zaznaczył wiceszef MON-u.
Tomczyk przypomniał, iż w znanym amerykańskim filmie „Rambo” pojawił się śmigłowiec stylizowany na Mi-24. – Widać w tym pewną zmianę generacyjną. Jestem przekonany, iż gdyby dzisiaj Rambo mógł latać śmigłowcem, a nie z nim walczyć, to latałby oczywiście Apache’em – powiedział wiceminister.
Jak zaznaczył, Polska w ciągu ostatnich lat wydała w Stanach Zjednoczonych 65 mld dolarów, a w najbliższych latach wyda przynajmniej drugie tyle na utrzymanie sprzętu i na zawieranie nowych kontraktów dla Wojska Polskiego. – Polska dzisiaj przestała być po prostu klientem, a staje się partnerem. To jest dobra wiadomość zarówno dla Polski, jak i dla Stanów Zjednoczonych, bo zarówno Polska, jak i Stany Zjednoczone na tym kontrakcie korzystają – ocenił Tomczyk.
Najważniejszy sojusznik
Z kolei Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, wiceminister obrony, wskazała, iż Polska chce być hubem dla amerykańskich firm zbrojeniowych w Europie. – Dzisiaj potrzebujemy siebie wzajemnie. Wiemy, jak wiele obecna sytuacja geopolityczna wymaga od nas inwestycji w bezpieczeństwo. Jesteśmy gotowi – i to już dzisiaj realizujemy – współpracować z naszymi amerykańskimi partnerami – zadeklarowała wiceszefowa MON-u.
Głos zabrał także ambasador USA w Polsce Tom Rose, podkreślając, iż Polska jest najważniejszym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych w NATO. – Polska rozwija zdolności, żeby utrzymać te śmigłowce, naprawić je i żeby utrzymywały się one w powietrzu przez dekady – mówił Rose.
Umowę na zakup 96 śmigłowców Apache AH-64E Guardian Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier, minister obrony narodowej, podpisał 13 sierpnia 2024 roku. Kontrakt wart około 10 mld dolarów (39,7 mld zł) był największym jednorazowym zagranicznym zamówieniem w historii Polski. Apache’e są przeznaczone przede wszystkim do wsparcia działań wojsk lądowych, a także do wsparcia systemu obrony powietrznej, w szczególności poprzez zwalczanie bezzałogowych obiektów latających oraz nisko lecących celów powietrznych.
Dzięki podpisywanym sukcesywnie umowom, w centrum serwisowym w Łodzi i Dęblinie będzie możliwe prowadzenie napraw m.in. systemów wykrywania i oznaczania celów, radaru kierowania ogniem, a także serwisowanie silników. Pozwoli to na skrócenie czasu napraw i modernizacji oraz utrzymanie wysokiej gotowości operacyjnej polskiej floty śmigłowcowej.