Litwa: migranci zaatakowali pograniczników. Tunel z Białorusi pokazał skalę presji

dzienniknarodowy.pl 1 час назад
Zdjęcie: Litwa: migranci zaatakowali pograniczników. Tunel z Białorusi pokazał skalę presji


Litewskie media podały, iż 26 lipca w rejonie łoździejskim około 20 nielegalnych migrantów zaatakowało czterech funkcjonariuszy VSAT przy tunelu z Białorusi. Jednego pogranicznika mieli próbować przeciągnąć na stronę białoruską. Dla Polski to ostrzeżenie: granica wschodnia pozostaje frontem wojny hybrydowej.

Atak przy tunelu pod granicą

Do incydentu doszło 26 lipca w rejonie łoździejskim, na odcinku litewsko-białoruskiej granicy obsługiwanym przez placówkę w Kopciowie. Litewskie media, powołując się na źródła, podały, iż grupa migrantów wychodzących z podziemnego tunelu starła się z funkcjonariuszami Valstybės sienos apsaugos tarnyba, czyli litewskiej Straży Granicznej.

Według relacji portali litewskich funkcjonariuszy miało być czterech, a migrantów około dwudziestu. Pierwsze osoby zostały zatrzymane i skute, po czym z tunelu wyszła kolejna grupa. Wtedy doszło do ataku. Litewskie media informowały również, iż jeden z pograniczników został pobity, a napastnicy mieli próbować przeciągnąć go na stronę Białorusi. Funkcjonariusz miał się oswobodzić.

VSAT potwierdziła, iż incydent był przedmiotem postępowania, a szczegółów nie ujawniano z powodu działań prokuratury. To ważne zastrzeżenie. Nie zmienia ono jednak sedna sprawy: na granicy państwa Unii Europejskiej doszło do sytuacji, w której kontrola terytorium została wystawiona na fizyczną próbę.

Tunel, belki i 11 metrów pod ziemią

Wcześniejszy komunikat dotyczący tego odcinka granicy mówił o tunelu odkrytym po wykryciu drgań gruntu. Według litewskich informacji nieukończony tunel miał około 11 metrów długości i znajdował się po litewskiej stronie, około 9,5 metra od fizycznej bariery. Obok znaleziono drewno przeznaczone prawdopodobnie na podpory, piasek i wiadra.

To nie jest obraz spontanicznej wędrówki ludzi zagubionych przy lesie. Tunel wymaga rozpoznania terenu, czasu, narzędzi i organizacji. Dla państw naszego regionu oznacza to zmianę skali zagrożenia. Presja migracyjna z kierunku białoruskiego nie zatrzymała się na płocie. Schodzi pod ziemię, szuka słabych punktów i testuje gotowość służb.

DN pisał niedawno, iż tunel z Białorusi na Łotwę pokazał zejście wojny hybrydowej pod ziemię. Litewski przypadek pasuje do tego samego wzoru. Reżim Łukaszenki od lat używa ludzi jako narzędzia nacisku na wschodnią flankę Europy. Odpowiedzialna polityka nie polega na odwracaniu wzroku od faktów, ale na ochronie granicy i jednoczesnym traktowaniu każdej osoby z godnością.

Dlaczego to dotyczy Polski

Litwa nie jest odległym punktem na mapie. To sąsiad w tym samym pasie bezpieczeństwa, w tej samej presji ze strony Mińska i Moskwy. o ile dzisiaj tunel powstaje przy granicy Litwy, jutro podobna metoda może być próbowana gdzie indziej. Polska granica z Białorusią nie jest sprawą lokalną Podlasia. To granica państwa polskiego, granica Unii i realna linia bezpieczeństwa dla rodzin zamieszkałych setki kilometrów od niej.

W tym sensie litewski incydent jest lekcją dla Warszawy. Potrzebne są bariery, technika, rozpoznanie, szybka wymiana informacji i jasne wsparcie polityczne dla funkcjonariuszy. Potrzebne jest również odrzucenie moralnego szantażu, który każde twarde działanie państwa nazywa rzekomym brakiem człowieczeństwa. Człowieczeństwo nie wymaga bezradności. Państwo ma pomagać potrzebującym legalnymi kanałami i powstrzymywać nielegalne forsowanie granicy.

Wcześniej pisaliśmy też o tym, iż Litwa ostrzegała przed rosyjską prowokacją z użyciem wątków ukraińskich dronów. Wspólny mianownik jest ten sam: wschodnia flanka jest polem nacisku, dezinformacji i prób przeciążenia służb.

Granica to test suwerenności

Premier Litwy Mindaugas Sinkevičius miał domagać się wyjaśnień, dlaczego opinia publiczna nie została od razu poinformowana o pełnym zakresie incydentu. To pytanie jest zasadne. Obywatele mają prawo wiedzieć, z jakim zagrożeniem mierzy się państwo i czy jego struktury działają sprawnie.

Dla Polski stawka jest oczywista: bezpieczeństwo nie obroni się samo. o ile państwo nie pokaże, iż potrafi chronić granicę, zapłacą za to zwykli ludzie. Służby potrzebują nie pięknych deklaracji z Brukseli, ale sprzętu, prawa, odwagi przełożonych i jasnego komunikatu: granica jest granicą.

Nie wolno dehumanizować ludzi używanych w tej operacji. Wielu z nich może być ofiarami przemytników i cynicznej polityki reżimu. Ale nie wolno też udawać, iż zorganizowane forsowanie granicy jest niewinnym epizodem. Państwo, które rezygnuje z kontroli własnego terytorium, rezygnuje z podstaw suwerenności.

Źródła: Kresy.pl, 15min.lt, VE.lt za ELTA, Znad Wilii.

Źródło: Kresy.pl

Читать всю статью