Lista unijnych szmalcowników, czyli jak uciekliśmy spod topora

magnapolonia.org 4 часы назад

Kilka dni temu prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę implementującą do polskiego systemu prawnego unijną dyrektywę DSA, wprowadzającą radykalną cenzurę Internetu. W tym samym czasie Komisja Europejska ujawniła listę „zaufanych pomiotów”, które mają w ramach DSA wykonywać pracę „sygnalistów”, denuncjujących rzekomo łamiące prawo treści. Jak można się było domysleć, chodzi wyłącznie o skrajnie upolitycznione w duchu lewicowym jaczejki, walczące z prawicą i zdrowym rozsądkiem.

Lista zaufanych podmiotów UE, została ustalona w oparciu o Akt o usługach cyfrowych (Digital Service Act). Chodzi o grupę organizacji pozarządowych, odpowiedzialnych za identyfikowanie potencjalnie nielegalnych treści w Internecie.

W art. 22 DSA wskazano na tzw. „zaufane podmioty sygnalizujące” (trusted flaggers) które będą odpowiedzialne za identyfikowanie potencjalnie nielegalnych treści oraz ich zgłaszanie. W przywoływanym przepisie określono, iż aby uzyskać ten status, dany podmiot powinien dysponować szczególną wiedzą ekspercką i kompetencjami do celów wykrywania, identyfikowania i zgłaszania nielegalnych treści, cechować się niezależnością względem dostawców platform internetowych oraz podejmować działania mające na celu dokonywanie zgłoszeń w sposób dokładny i obiektywny, z zachowaniem należytej staranności.

W motywie 61 rozporządzenia wskazano także, iż ubiegać się o nadanie tego statusu mogą podmioty publiczne (np. jednostki ds. zgłaszania podejrzanych treści w Internecie krajowych organów ścigani), organizacje pozarządowe i podmioty prywatne lub podmioty o charakterze mieszanym. Status zaufanego sygnalisty przyznaje koordynator ds. usług cyfrowych państwa członkowskiego, w którym siedzibę ma podmiot ubiegający się o jego nadanie.

W drugiej połowie grudnia 2025 roku Komisja Europejska opublikowała listę podmiotów, które na podstawie zgłoszeń otrzymanych od koordynatorów ds. usług cyfrowych poszczególnych państw członkowskich Unii Europejskiej (w Polsce jest nim tymczasowo Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej) zostały zakwalifikowane do kategorii trusted flaggers. Wedle stanu na 5 stycznia bieżącego roku, znalazło się tam ponad 50 podmiotów z różnych państw członkowskich Unii Europejskiej, jednak bez podmiotów mających siedzibę w Polsce.

Wśród nich są organizacje takie jak niemiecka HateAid, działający pod egidą tamtejszego rządu Narodowy Instytut Badań nad Holokaustem im. Elie Wiesela w Rumunii (Institutul Național pentru Studierea Holocaustului din România „Elie Wiesel”) czy Centralny Bank Irlandii (Central Bank of Ireland).

Na liście znalazło się również kilka organizacji zajmujących się walką z rasizmem, w tym m.in. działające we Francji Międzynarodowa Liga przeciwko Rasizmowi i Antysemityzmowi (Ligue internationale contre le racisme et l’antisémitisme), austriacka Odwaga Cywilna i Praca Antyrasistowska (ZARA – Zivilcourage und Anti-Rassismus-Arbeit), jak i belgijska „Unia”.

Opublikowanie przez Komisję Europejską listy „zaufanych podmiotów sygnalizujących” spotkały się z krytyką środowisk konserwatywnych. Jacek Saryusz Wolski we wpisie na portalu X wskazywał na określony profil polityczny podmiotów, które uzyskały ten status. „Większość tych «zaufanych sygnalistów» to organizacje o lewicowych i skrajnie lewicowych poglądach. Przykłady to HateAID w Niemczech i UNIA w Belgii — UNIA jest tak radykalna, ekstremistyczna i stronnicza, iż rząd flamandzki wycofał jej finansowanie.

Ci «zaufani sygnaliści» żądają milionów usunięć pod pretekstem «nienawiści» — nigdy niezdefiniowanej — i «dezinformacji», której nie da się zdefiniować. W praktyce oznacza to każdą opinię, która nie jest lewicowa. Jesteśmy więc świadkami globalnej industrializacji nienawistnej i arbitralnej cenzury ze strony UE” – podkreślił dobitnie w mediach społecznościowych polski polityk.

Lista donosicieli została poddana krytyce także na łamach czasopisma „Do Rzeczy”. W publikacji z końca roku podkreślono, iż „na stronie KE wskazano cały szereg podmiotów, które specjalizują się w tropieniu przejawów tzw. „mowy nienawiści”. „Wśród nich nie brakuje tych, które od lat są postrzegane jako progresywne, lewicowe czy liberalne. Takie organizacje jak HateAid gGmbH czy ZARA były krytykowane za próby cenzurowania konserwatywnej strony sceny politycznej np. poprzez zarzucanie rasizmu przeciwnikom migracji albo zwalczanie krytyki postulatów LGBT” – napisano.

Warto zastanowić się, jakie podmioty byłyby delegowane do roli zaufanych „sygnalistów”, przez rząd Tuska. Naszym zdaniem, rolę unijnych szmalcowników na polskim odcinku frontu walki z wolnością słowa, odegrałyby np. „Nigdy Więcej”, „OMZRiK”, „Kampania przeciwko homofobii” i „Związek Ukraińców w Polsce”.

Polecamy również: Setki imigrantów dostały numer PESEL za łapówki

Читать всю статью