Lewacka aktywistka domaga się genderowych zmian w języku polskim

magnapolonia.org 1 день назад

Tęczowa i zielona skrajna lewica przyzwyczaiła nas do tego, iż ma charakter stricte psychiatryczny. Najnowszy przykład aberracji przyszedł z Sanoka, gdzie działa aktywiszcze neołysenkizmu, Wioleta Fedorus. Kobieta chciała zyskać rozgłos, zgłaszając do Rady Języka Polskiego wniosek o uznania nowych terminów „żonata” i „mężaty” dla osób w dewiacyjnych związkach jednopłciowych. Internauci nie mieli dla niej litości.

Lewacka aktywistka Wioleta Fedorus zwróciła się do Rady Języka Polskiego z wnioskiem o legalizację terminów „żonata” (dla kobiet w związkach dewiacyjnych z innymi kobietami) oraz „mężaty” (dla mężczyzn w związkach dewiacyjnych z innymi mężczyznami). Kobieta wskazała na rzekomą „lukę terminologiczną”, która ma rzekomo utrudniać sodomitom i gomorytom pełne wyrażenie swojej tożsamości w języku polskim.

– Język nie nadąża za zmianami społecznymi. Jako kobieta, która planuje w przyszłości zawrzeć małżeństwo z kobietą, nie mogę identyfikować się z określeniem 'mężatka’. To słowo nie pasuje do mojego związku. Chcę mieć możliwość nazywania siebie 'żonatą’ – osobą, która ma żonę – stwierdziła Fedorus.

Aktywiszcze twierdzi, iż zmiany w polskim prawie, w tym umożliwienie transkrypcji „małżeństw” dewiacyjnych zawartych za granicą, sprawia, iż język polski wymaga „dostosowania do nowej rzeczywistości”. Obecny system, w którym kobieta zawsze jest 'mężatką’, a mężczyzna 'żonatym’, nie uwzględnia bowiem „związków jednopłciowych”.

Kobieta chętnie dodaje, iż jej inicjatywa ma rzekomy głębszy wymiar i chodzi o walkę o równość i akceptację. W jej ocenie, brak odpowiednich słów w języku powoduje, iż dewianci czują się marginalizowani i zmuszani do używania terminów, które nie odpowiadają ich rzeczywistości.

– Język ma ogromne znaczenie. Nie chodzi tylko o słowa, ale o to, jak postrzegamy siebie i jak jesteśmy postrzegani przez innych. (…) Chcemy mówić o sobie z dumą i precyzyjnie. Potrzebujemy, by język był narzędziem, które nas akceptuje, a nie zmusza do dostosowywania się do tradycyjnych schematów – stwierdziła.

Równocześnie, aktywistka zwraca uwagę, iż wprowadzenie nowych terminów to tylko jeden z elementów szerszego procesu zmian w polskim społeczeństwie. – Przepisy prawne już się zmieniają, ale za nimi musi nadążyć język. To kwestia szacunku i równych praw dla wszystkich obywateli, niezależnie od tego, z kim tworzą rodziny – podkreśliła.

Nieco innego zdania niż aktywiszcze, są lokalni mieszkańcy, którzy nie zostawili na niej suchej nitki. „Termin, to ona niech sobie zaklepie u psychiatry”, „Kobieto opamiętaj się z Ciebie taka aktywistka jak z koziej dupy trąba. Od zarania dziejów był mąż i żona a jak Tobie to przeszkadza to sory w tym świecie w którym żyjesz nie ma miejsca dla Ciebie”, Przecież ci „Coś” mają nasrane w głowie i na siłę próbują zarazić tym innych” – to tylko niektóre, bardziej kulturalne opinie, które pojawiły się pod oryginalnym wpisem profilu Facebook korsosanockie.pl.

NASZ KOMENTARZ; Skrajna lewica od lat walczy z tradycyjnie pojmowanym małżeństwem i rodziną, jako podstawową komórką społeczną, którą tworzą rodzice dwóch płci, dzieci i dziadkowie. Podmywanie tych pojęć jest najważniejsze dla przeprowadzenia rewolucji komunistycznej w polskim i nie tylko polskim społeczeństwie. Normalizacja dewiacji i zniszczenie fundamentów naszej cywilizacji to oczko w głowie globalistów, chcących przerobić nas na bezkształtną biomasę.

Swoją drogą to obrzydliwe, iż lokalny portal korsosanockie.pl, przyłączył się do promowania tej psychiatrycznej degrengolady.

Polecamy również: Skandal na rządowej stronie konsultacji społecznych

Читать всю статью