Le diplomat: otoczenie Trumpa wykorzystuje odrodzenie religijne

pch24.pl 2 часы назад

W amerykańskim społeczeństwie, chociaż także w europejskim, obserwowany jest trend odradzania się religijności. Politycy starają się wykorzystać go dla realizacji celów geostrategicznych. O najnowszych trendach w tym zakresie oraz celach administracji Donalda Trumpa pisze Angélique Bouchard na łamach „Le Diplomate”.

Absolwentka Sorbony specjalizująca się w „geopolityce mediów” w analizie swojego autorstwa, która ukazała się 4 lutego br., przywołuje interesujące wyniki badań i opinie socjologów dotyczące powrotu do religijności w Ameryce. Wskazuje także, w jaki sposób trend ten jest wspierany przez administrację Donalda Trumpa, która chce w ten sposób umocnić swoją władzę.

J.P. De Gance, założyciel i prezes „Communio”, którego słowa cytuje autorka przypomina, iż „istnieje związek przyczynowo-skutkowy między kulturą a polityką i między polityką a kulturą” i w tej chwili zachodzi „istotna zmiana paradygmatu”. Otóż po czterdziestu latach stałego wzrostu liczby osób nieafiliowanych z żadną religią nastąpiła stagnacja. Zdaniem Gance’a, oznacza to „rzeczywistą zmianę trendów”.

Obserwując te zmiany środowisko MAGA przywiązuje tym większą wagę do kwestii religijnych i mobilizacji wspólnot wyznaniowych przed wyborami. Ameryka Trumpa ma ambicje bycia „latarnią wiary, nadziei i wolności dla całego świata”. Prezydent USA powtarza, iż od religijności obywateli zależy to, czy naród amerykański będzie wielki.

De Gance, który zajmuje się szkoleniem w zakresie ewangelizacji, przeprowadził własne badania terenowe, uwzględniając analizy socjologiczne i kulturowe. Mówi o wyraźnym odrodzeniu duchowym, które ma szerszą dynamikę polityczną i geostrategiczną.

Jego organizacja gromadzi konkretne dane z parafii, z których wyczytać można „ogromny wzrost liczby nowych członków” wspólnot religijnych. Ekspert podał przykład 420 studentów zapisanych do Zakonu Wtajemniczenia Chrześcijańskiego Dorosłych (OCIA) w Teksasie. Około 100 osób ma niebawem przyjąć chrzest. Wśród protestantów rośnie liczba „małych i kameralnych kościołów”. Ma to obrazować tendencję „powrotu do autentycznych, odpornych i mniej zinstytucjonalizowanych praktyk wspólnotowych”.

Tej otwartości religijnej sprzyja Donald Trump, który w przeciwieństwie do swojego poprzednika Joe Bidena, „aktywnie wrogiego wierze”, jest „otwarty i zaangażowany”. Przywiązuje wagę do symbolicznych gestów, pamiętając o świętach chrześcijańskich.

To przywiązanie do religii odgrywa istotną rolę w związku ze zbliżającą się 250. rocznicą powstania Ameryki. Oczekuje się wręcz potwierdzenia „podstawowych filarów kulturowych”, które stanowiły „podstawę” narodu amerykańskiego. To w oparciu o te filary miałaby być odbudowana spójność społeczna w USA.

Oznaki odrodzenia religijnego widoczne są w szczególności wśród młodego pokolenia, na co zwraca uwagę dr Marc Siegel. Religijność jest antidotum na separację związaną z wykorzystaniem mediów cyfrowych, podsycających depresje, lęki i przemoc. Młodzi wywodzą się z rodzin, które porzuciły praktyki religijne. Jedynie 40% osób z pokolenia Z dorastało w rodzinach regularnie uczęszczających do kościoła, w porównaniu z 57% osób z pokolenia wyżu demograficznego.

Podobnie, 42% osób z pokolenia Z otrzymało edukację religijną w porównaniu z 61% w przypadku pokolenia wyżu demograficznego.

To odrodzenie religijności obserwuje się także w innych krajach, np. w Wielkiej Brytanii. Carlos Campo, dyrektor generalny Muzeum Biblii, zaobserwował wzrost frekwencji w nabożeństwach katolickich osób w wieku 18–24 lat o 16–21% . Mówi choćby o „boomie katolickim” we Francji, Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Miała się do tego przyczynić w jakimś stopniu m.in. kanonizacja Carla Acutisa w 2025 roku, pierwszego świętego tysiąclecia, programisty, który katalogował cuda eucharystyczne online. Wykorzystywał on aplikacje biblijne, podcasty i viralowe filmy do popularyzacji Pisma Świętego.

Młodzi mają odwracać się od materializmu i poszukiwać autentycznego sensu w życiu.

Bouchard zauważa, iż administracja Trumpa niejako z premedytacją to wykorzystuje i „instytucjonalizuje”, o czym ma świadczyć powołanie w lutym 2025 roku „Biura ds. Wiary Białego Domu, kierowanego przez Paulę White i Jenny Korn, którego zadaniem jest ‘wzmocnienie instytucji religijnych, organizacji społecznych i domów modlitwy, aby lepiej służyły rodzinom i społecznościom’ poprzez dostosowanie polityki publicznej do fundamentalnych ‘wartości amerykańskich’ oraz ‘Zespołu Zadaniowego ds. Zakończenia Wojny z Chrześcijanami’, kierowanego przez Prokurator Generalną Pam Bondi, którego celem jest ‘wykorzenienie uprzedzeń antychrześcijańskich’ w agencjach federalnych (w tym w Departamencie Sprawiedliwości, FBI i IRS)”.

Są to działania odwracające skutki polityki Joe Bidena wymierzonej m.in. w obrońców życia i „tradycyjnych katolików”, którzy – zdaniem FBI – mieli zagrażać bezpieczeństwu wewnętrznemu. Administracja Trumpa zaczęła także zdecydowanie rozprawiać się z osobami zakłócającymi nabożeństwa.

Obserwuje się także sojusz między wiarą a gospodarką. Przykładowo w lipcu 2025 roku prezydent Trump zgromadził w Białym Domu ponad sześćdziesięciu prezesów i liderów biznesu zaangażowanych w filantropię religijną, w tym Davida Greena, założyciela Hobby Lobby; Debrę Waller, prezes Jockey International; Lee Dunlapa z Quest Events; Alberta Huddlestona z Aethon Energy; Jimmy’ego Shoppę z Shoppa’s Material Handling i wielu innych. Było to „pierwsze w swoim rodzaju wydarzenie”. Trump chciał pozyskać ich przychylność i włączyć w realizację priorytetów Biura Wiary Białego Domu, obejmujące: „programy adopcyjne i opieki zastępczej, inicjatywy na rzecz odpowiedzialnego ojcostwa, łagodzenie ubóstwa, leczenie uzależnień i reintegrację więźniów”.

To zaangażowanie konserwatywnych elit, często wywodzących się z ewangelikalnych lub katolickich środowisk, ma dać Ameryce „unikalną przewagę konkurencyjną” w świecie faworyzującym ateistów. Jednocześnie, pozwolić ograniczyć koszty społeczne związane z rozpadem rodzin, uzależnieniami i przestępczością. Ma sprzyjać „mobilizacji konserwatywnych sieci gospodarczych w obliczu nadchodzących wyzwań politycznych”.

Podobne zjawisko obserwuje się w Europie, chociaż nie na taką skalę.

Renesans religijności sprzyja Republikanom w obliczu wyborów uzupełniających. Organicznie ma zjednoczyć ewangelików, tradycyjnych katolików, młodych konserwatystów i elity ekonomiczne wokół narracji o odrodzeniu narodowym, mobilizując społeczności do głosowania.

Autorka analizy sugeruje, iż ten sojusz „religii i gospodarki” miałby także wzmacniać globalne przywództwo moralne Ameryki w walce z rywalizującymi potęgami. Pozwoli wygrać wybory uzupełaniające i w większym stopniu skonsolidować obóz konserwatywny na scenie globalnej.

Jednak Bouchard pisała tę analizę przed wybuchem wojny z Iranem, która spowodowała głębokie podziały w MAGA i zakwestionowała domniemaną „moralną wyższość” Ameryki w stosunku do innych narodów. w tej chwili ekipa Trumpa dwoi się i troi, aby sensownie uzasadnić swoje decyzje dot. wszczęcia wojny na Bliskim Wschodzie i nie za bardzo jej to wychodzi.

Tym samym administracja prezydenta „podcięła” sobie skrzydła. Trumpowska Ameryka, co prawda przyciąga międzynarodowych konserwatywnych sojuszników, ale w związku z zaangażowaniem wojennym na Bliskim Wschodzie – zamiast wzmacniać obóz konserwatywny – może go pogrążyć. Ludzie religijni po raz kolejny muszą mieć się na baczności, aby instrumentalnie ich nie wykorzystano.

Źródło: lediplomate.media

AS

Читать всю статью