Globalna przepustowość satelitarna stopniowo wzrasta od 2022 roku, czyli od wybuchu wojny w Ukrainie. Jak podkreślają eksperci, jest to wynik coraz większego zapotrzebowania na technologie łączności, które mają szerokie zastosowanie m.in. w siłach zbrojnych, w tym do sterowania bezzałogowymi statkami powietrznymi. Zdaniem specjalistów Europa przegrywa w globalnym wyścigu głównie ze Stanami Zjednoczonymi, ale również z Chinami czy Indiami.
Światowa podaż pojemności satelitarnej w 2022 roku wzrosła do poziomu 15 Tb/s, czyli o 62 proc. r/r. W latach 2023–2025 zwiększyła się 3,5-krotnie, osiągając 105 Tb/s. Tak wynika z danych globalnej firmy konsultingowej Novaspace.
– Na ten rok prognozy robione na zasadzie przedłużenia linii trendu dochodzą do 120–130 Tb/s, czyli jest to wielokrotny wzrost wynikający z zapotrzebowania. Technologia łączności satelitarnej ma szerokie zastosowania na wojnie, w siłach zbrojnych. Nie tylko do komunikacji, ale również sterowania różnymi bezzałogowymi statkami, dronami. W związku z tym są to elementy, które w tej chwili stanowią o przewadze na polu walki. Bezawaryjna, bardzo szybka, bezpieczna łączność decyduje o tym, kto jest silniejszy i może więcej – mówi w rozmowie z agencją Newseria Piotr Mierzejewski, prezes Thorium Space.
93 proc. światowej przepustowości satelitarnej pochodzi w tej chwili z systemu Starlink.
– Ten trend zaowocował zjawiskami, iż w tej chwili amerykański Starlink, o ile patrzymy na oferowaną przepustowość, jest globalnym potentatem, monopolistą. Ta sytuacja ustawia ten rynek, definiuje pewne możliwości rozwoju bądź ich brak. Ustala też warunki cenowe i kierunki, w których firmy, w tym europejskie, mogą lub powinny się rozwijać – uważa Piotr Mierzejewski.
Jak podaje Komisja Europejska, rynek satelitów przechodzi znaczącą transformację ze względu na spadek kosztów wynoszenia na orbitę i produkcji satelitów oraz uznanie satelitów za istotny element zapewniania łączności cyfrowej na obszarach o niedostatecznym zasięgu.
– Łączność to nie tylko te urządzenia, które bezpośrednio nadają i odbierają. To również możliwość wynoszenia satelitów, ich produkowania, jak również tworzenie rakiet, napędów do nich, efektywność kosztowa całego ekosystemu – wyjaśnia prezes Thorium Space. – W tym aspekcie amerykańskie rozwiązania są teraz bezkonkurencyjne. Biorąc pod uwagę sam element wynoszenia, on jest kilkukrotnie tańszy od rozwiązań europejskich. Nowe, które nadchodzą i które z jednej strony zwielokrotnią możliwości, a z drugiej znacząco obniżą koszty o rząd wielkości, spowodują, iż dystans między Stanami Zjednoczonymi a resztą świata będzie bardzo gwałtownie rósł. Zmienią się koszty wynoszenia satelitów, w związku z czym łatwiej będzie rozbudowywać te konstelacje, ponieważ na rynku działa nie tylko Starlink. Tam powstają nowe byty – dodaje.
Ekspert podkreśla, iż należałoby się skupić na kosztach, które wynikają ze skali i potrzeb.
– Europa przy dzisiejszej konfiguracji jest w stanie zaspokajać jedynie swoje potrzeby. W związku z tym będzie działała w dużo mniejszej skali i miała większe koszty prowadzenia działalności. Poza tym wszystkie uwarunkowania prawne, organizacyjne, koszt energii, materiałów i rozwiązania środowiskowe związane z produkcją sprawiają, iż z punktu widzenia kosztowego nie mamy szans na rywalizację. Pozostał tylko aspekt suwerenności technologicznej, zasilania sił zbrojnych, gdzie koszty dostępu nie mają tak dużego znaczenia – zaznacza Piotr Mierzejewski.
Ceny za usługi Starlinka na polskim rynku zaczynają się od 135 zł z modemem, co jest równowartością kosztów, które kilka lat temu trzeba było ponieść za łączność GPS-ową dostarczaną przez sieci komórkowe.
– To nie są tylko wyzwania budowane przez Stany Zjednoczone. o ile chodzi o Chiny i Indie, tam również skala jest większa, koszty mniejsze i dużo większa dynamika. Chiny są potentatem produkującym cały asortyment dóbr konsumowanych na świecie. Poprzez globalną skalę obniża swoje koszty jednostkowe produkcji. Z tymi dwoma modelami, amerykańskim i chińskim, będzie bardzo trudno wygrać na rynku konsumenckim, gdzie koszt decyduje. Pozostaje więc kwestia suwerenności rozumianej jako dostarczenie siłom zbrojnym, rządom łączności, która będzie bezpieczna, bezawaryjna i zabezpieczona przed obcą ingerencją – zaznacza prezes Thorium Space.
Europejską odpowiedzią ma być IRIS2 (Infrastructure for Resilience, Interconnectivity and Security by Satellite), czyli system bezpiecznej łączności satelitarnej. Ma on zapewnić krajom unijnym niezależność w komunikacji rządowej, wojskowej i komercyjnej. Będzie on korzystać z 348 satelitów rozmieszczonych na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO) i średniej orbicie okołoziemskiej (MEO).
– W Europie powstała koncepcja projektu Iris Square. Będzie on realizowany przez konsorcja firm europejskich, w związku z czym uzgodnienie tych rozwiązań i dostęp do rynku zbytu i projektów, które wiążą się ze zleceniami, będą trudniejsze dla poszczególnych firm. Czyli skala będzie mała, mechanizm dojścia do rozwiązania z natury wymaga większej ilości czasu, ponieważ mamy porozumienia firm versus monolity działające na rynku amerykańskim. W związku z tym należałoby się spodziewać, iż ta odpowiedź nie będzie szybka. Prawdopodobnie spełni stawiane przed tym projektem zadania, natomiast spodziewałbym się opóźnień w realizacji – uważa Piotr Mierzejewski.
Polska będzie współtworzyć europejską konstelację satelitarną IRIS2. Sfinansujemy budowę kilkunastu satelitów na łączną kwotę 2,8 mld zł (656 mln euro) dzięki środkom przesuniętym w ramach Krajowego Planu Odbudowy.
– Polski sektor kosmiczny bardzo dynamicznie się rozwija, jest jednak młody. Część firm ma już doświadczenia związane z wyniesieniami swoich rozwiązań w przestrzeń kosmiczną. Są też takie, które dopiero je budują i będą miały doświadczenia tzw. flying heritage w przyszłości. Żeby móc korzystać z ich produktów, potrzebne jest wsparcie polegające na dawaniu tym przedsiębiorstwom pracy, zlecaniu, kupowaniu od nich rozwiązań – podkreśla prezes Thorium Space.
Przełomowym momentem dla polskiego sektora kosmicznego było wyniesienie 28 listopada 2025 roku pierwszego polskiego wojskowego satelity radarowego ICEYE na pokładzie rakiety Falcon 9 firmy SpaceX. Zapewnia on Siłom Zbrojnym RP zdolność do niezależnej obserwacji Ziemi w każdych warunkach pogodowych oraz niezależnie od pory dnia. Tak wynika z najnowszego raportu Polskiej Agencji Kosmicznej (POLSA) podsumowującego stan rozwoju badań i wykorzystania przestrzeni kosmicznej w Polsce w 2025 roku.
– Dotychczas przynajmniej moja firma korzystała z projektów naukowo-badawczych, które pozwalały rozwijać technologie. Natomiast dużo trudniej ulokować już konkretne rozwiązania na polskim i europejskim rynku. Na europejskim dlatego, iż tam są dużo dojrzalsze firmy i jest bardzo duża konkurencja. Na polskim z tego względu, iż jest awersja do ryzyka kupowania rozwiązań od firm, które dopiero je tworzą. Ryzyko związane z dostawą na pewno jest większe, a system zamówień jest oparty na bezpieczeństwie i przewidywalności – tłumaczy Piotr Mierzejewski.
Raport POLSA pokazuje, iż rozwój projektów kosmicznych w Polsce nie ma wyłącznie charakteru rynkowego. Opiera się na współistnieniu logiki komercyjnej, publicznej i naukowo-badawczej. W ramach funduszy europejskich finansowane są przede wszystkim obszary, które charakteryzują się większym potencjałem wdrożeniowym, niższymi barierami wejścia i szybszą możliwością przełożenia na zastosowania cywilne, publiczne i komercyjne.
– o ile chodzi o naszą działalność, staramy się wytworzyć rozwiązania, które umożliwiałyby łączność w pełnym zakresie, czyli zarówno część naziemną, jak i kosmiczną. Koncentrujemy się na tym, żeby móc dostarczyć cały zestaw potrzebnych urządzeń, myśląc o suwerenności technologicznej kraju. Te rozwiązania nie będą celować w rynek konsumencki. Nie będziemy się starali optymalizować ceny, tylko pewność działania, stabilność, bezpieczeństwo, wytrzymałość, żeby były przeznaczone do zastosowań specjalnych – wyjaśnia prezes Thorium Space.
Firma realizuje m.in. partnerski projekt HummingSat Europejskiej Agencji Kosmicznej, system teledetekcji i komunikacji dla rakiet suborbitalnych SUBCOM czy też taktyczny adaptacyjny transponder satelitarny T-XPDR.
– W tej chwili obserwujemy bardzo duży nacisk na bezpieczeństwo i odporność na zakłócenia. Technologia, którą wykorzystujemy, z natury wspiera możliwość uciekania od zakłóceń. o ile natomiast chodzi o samo bezpieczeństwo transmisji, w tej chwili będziemy korzystać z rozwiązań innych firm. Nie specjalizujemy się w tym obszarze, ale rozmawiamy o ich wdrożeniu. Istnieją różne technologie i koncepcje, które można dodać modułowo do naszych urządzeń, aby zwiększyć bezpieczeństwo transmisji. To właśnie ten aspekt będzie w przyszłości najważniejszy dla całego systemu łączności – podkreśla Piotr Mierzejewski.





![Od „strażników granicy” po Strikera o zasięgu 1000 km. FlyFocus na MSPO [RELACJA]](https://cdn.defence24.pl/2026/09/08/1200xpx/lcd6rsP17C3bXq0Azy7RIu2U2ZiCwq7v2H1dV0El.vuae.jpg)










