Kroniki Francuskie: Macron i Trump za stołem G7 w Évian i nie tylko

schuman.pl 2 дни назад

Co Donald Trump podpisał przed deserem podczas kolacji w Wersalu i czy szczyt G7 w Évian rzeczywiście zasługuje na miano sukcesu Emmanuela Macrona? Polecamy komentarz naszej ekspertki, Joanny Różyckiej-Thiriet.

Wolisz odsłuchać ten tekst? Wersja czytana przez autorkę jest dostępna tutaj →

Od 15 do 17 czerwca we francuskim Évian-les-Bains odbywało się coroczne spotkanie G7, które jest okazją do nieformalnych rozmów między najważniejszymi przywódcami świata. 16 000 policjantów i żandarmów strzegło bezpieczeństwa i porządku (przypomnijmy, iż z okazji finału Ligi Mistrzów w całej Francji zmobilizowano 22 000 przedstawicieli sił porządku). Ale w trosce o sukces szczytu Francuzi nie zawahali się też sięgnąć po artylerię ciężką – pałac w Wersalu.

To właśnie francuski prezydent Valéry Giscard d’Estaing był inicjatorem formatu G7 razem z prezydentem USA Geraldem Fordem, podczas ich dwustronnego spotkania na Martynice (jest słynne zdjęcie zrobione przy okazji tego wydarzenia – obaj panowie występują na nim na basenie, w kąpielówkach). W 1975 roku we Francji odbyło się pierwsze spotkanie największych potęg gospodarczych szeroko pojmowanego Zachodu – USA, Francji, Zjednoczonego Królestwa, RFN, Włoch i Japonii. Rok później do grupy dołączyła Kanada.

Tegoroczny szczyt nie zapowiadał się zbyt dobrze – kilka dni wcześniej amerykańska administracja zakazała udostępniana osobom, które nie są obywatelami USA,, pewnych technologii sztucznej inteligencji firmy Anthropic, a 15 czerwca „New York Post” doniósł o kolejnych groźbach Trumpa po adresem Francji. jeżeli Francja nie zniesie podatku od usług cyfrowych, którym obłożone są m.in. amerykańskie big techy, Stany Zjednoczone wprowadzą 100% cła na wszystkie szampany i wina z tego kraju – zapowiedział prezydent USA. Francja wprowadziła taki 3% podatek już w 2019 roku. Sektor alkoholi to miękkie podbrzusze Francji, które osłabia m.in. spadająca lokalna konsumpcja, a USA to największy importer francuskich napojów alkoholowych (w 2025 roku trafiało tam 21% eksportu).

Prezydent Emmanuel Macron, dla którego był to ostatni szczyt G7, bo za rok kończy kadencję, stwierdził, iż obiektywnie rzecz biorąc szczyt był sukcesem. Czy tak jest naprawdę?

Na plus trzeba odnotować, iż w momencie gdy multilateralizm – wielostronna kooperacja – jest w kryzysie, Francji udało się stworzyć prawdziwie wielostronny format, w dodatku lepiej obrazujący obecną równowagę sił na świecie. Macron doprosił bowiem na szczyt przywódców takich państw jak Indie, Brazylia, Kenia, Korea Południowa i Egipt. W szczycie wzięli też udział przywódcy Unii Europejskiej, która od kilkudziesięciu lat uczestniczy w pracach G7.

Co więcej, Macronowi udało się włączyć w to wielostronne grono prezydenta USA Donalda Trumpa, który na co dzień osobiście przyczynia się do erozji multilateralizmu. W dodatku Trump był w dobrym humorze („jowialnym”, jak stwierdziła jedna z francuskich dziennikarek relacjonujących z Évian), bo mógł się poszczycić porozumieniem z Iranem. Zdaniem niektórych francuskich komentatorów taka skłonność Trumpa do rozmowy to był to też dowód na osłabienie pozycji USA w efekcie wojny z Iranem. Donald Trump został choćby do końca tego szczytu (w zeszłym roku opuścił go po pierwszym dniu), ale to już zasługa fortelu Macrona, który zaprosił prezydenta USA po zakończeniu szczytu na kolację w pałacu w Wersalu. Lubiący złocenia prezydent Trump nie mógł się oprzeć wizycie w siedzibie Ludwika XIV.

Za kolejny sukces można Macronowi poczytać to, iż nakłonił Trumpa do rozmowy o wojnie w Ukrainie, a choćby do bezpośredniej rozmowy z Wołodymyrem Zełenskim, który był gościem szczytu – taka rozmowa nie była pierwotnie planowana. Zresztą Emmanuel Macron ostentacyjnie okazywał zażyłość z Zełenskim – wyszedł mu na spotkanie i pozwolił się filmować w trakcie wspólnego spaceru koło eleganckiego hotelu, w którym odbywał się szczyt. To kontrastowało z przyjazdem Trumpa, po którego Macron nie wyszedł na czerwony dywan. Miał wtedy rozmawiać z prezydentem Brazylii.

Trump podpisał się też pod 9 deklaracjami przyjętymi na szczycie, w tym deklaracją geopolityczną m.in. na temat Ukrainy, w której napisano: „My, przywódcy G7, pozostajemy zjednoczeni w naszym niezachwianym wsparciu dla Ukrainy, gdy broni ona swojej wolności, suwerenności i integralności terytorialnej”. Dalej czytamy o zwiększeniu dostaw sprzętu wojskowego (ale jeszcze 17 czerwca prezydent USA wyjaśnił mediom, iż chodzi o sprzedaż amerykańskiego sprzętu; w jego narracji administracja Joe Bidena wszystko dawała Ukrainie za darmo, a on za darmo nie da). Przywódcy zobowiązali się zwiększyć presję na rosyjską gospodarkę i wzmocnić sankcje, w tym na sektor ropy i gazu.

W deklaracji tej padały też słowa miłe dla ucha Trumpa dotyczące jego starań na Bliskim Wschodzie, podczas gdy kilka wiadomo o długofalowych skutkach obecnego porozumienia USA z Iranem.

Inne deklaracje dotyczyły m.in. sztucznej inteligencji, walki z rakiem, walki z wirusem Ebola czy minerałów krytycznych.

Francuscy komentarzy zwracali uwagę, iż na szczycie nie pojawił się temat zmian klimatu, o których nie chce słuchać Trump. To pewien paradoks, bo wraz z zakończeniem szczytu we Francji rozpoczęła się kolejna fala upałów, już druga w tym roku jeszcze przed rozpoczęciem kalendarzowego lata.

Po zakończeniu szczytu Trump spotkał się z Macronami – Brigitte i Emmanuelem – w pałacu w Wersalu, gdzie niespodziewanie przed podaniem deseru (tarty czekoladowej) podpisał porozumienie z Iranem (ceremonia miał mieć miejsce kilka dni później w Szwajcarii). Znalezienie drukarki w pustym Wersalu podobno nie było łatwe.

G7 zakończyło się też włosko-amerykańskim kryzysem o zdjęcie z litości dla premier Giorgii Meloni, ale to już zupełnie inna historia.

Joanna Różycka-Thiriet

Ekspertka Fundacji Schumana

Читать всю статью