– jeżeli nie usłyszę sprzeciwu, uznam, iż komisje wyraziły zgodę na skrócenie regulaminowego terminu – rozpoczął posiedzenie przewodniczący Komisji Obrony Narodowej Andrzej Grzyb z PSL. – Z uwagi na konieczność wejścia w życie projektowanej ustawy przed marcem 2026 roku premier wnosi o skrócenie postępowania z projektem. Sprzeciw zgłosił wiceprzewodniczący Bartosz Kownacki z PiS. Głosowanie przegrał, ale nie zniechęciło go to do dalszych prób opóźnienia procedowania. – Minimum szacunku dla zwierzchnika sił zbrojnych, o ile rzeczywiście chcecie jakiegokolwiek dialogu w sprawie obronności, jest poczekanie z posiedzeniem komisji do czasu zakończenia posiedzenia RBN. – Wychodząc z posiedzenia Rady, poinformowałam pana prezydenta, iż idę na posiedzenie komisji w sprawie programu SAFE – odpowiedziała mu Magdalena Sobkowiak-Czarnecka (PSL), sekretarz stanu odpowiedzialna za ten unijny mechanizm. – Prezydent powiedział „bardzo dobrze, powodzenia”. Poza tym jest tu przedstawiciel Biura Bezpieczeństwa Narodowego – dowodziła.
W ustawie nie ma słowa o wielkości zaciąganej pożyczki, oprocentowaniu, kosztach, terminach, warunkach. Jest mowa o stworzeniu w BGK Finansowego Instrumentu Zwiększania Bezpieczeństwa, o tym, iż to właśnie BGK zaciąga pożyczkę SAFE gwarantowaną przez Skarb Państwa i zajmuje się obsługą tego długu i wypłatą środków. Pieniądze, poza finansowaniem zadań wynikających z programu SAFE, na które musi wydać zgodę Komisja Europejska, mogą trafić do Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych jako zwrot za poniesione już wydatki przed wypłatą pożyczki, podobnie do Krajowego Funduszu Drogowego czy Funduszu Kolejowego. Ustawa tworzy też obowiązek stworzenia wewnętrznego systemu kontroli wykorzystania środków przez podmioty, które otrzymają dofinansowanie, i nakłada obowiązek przeprowadzania audytu w BGK i u wspomaganych pożyczką podmiotów przez szefa Krajowej Administracji Skarbowej.
SAFE, czyli 43,7 mld euro
Z uzasadnienia projektu i oceny skutków regulacji dowiemy się, iż umowa opiewa na 43 734 100 805 euro, jest objęta 10-letnim okresem karencji, czyli przez dekadę będziemy spłacać tylko odsetki bez kapitału, a ostateczna spłata może nastąpić 45 lat po zaciągnięciu zobowiązania. Rząd deklaruje, iż SAFE to tania pożyczka, która napędzi polski przemysł zbrojeniowy, ale nie wspomina, co znaczy tania ani gdzie dokładnie pieniądze trafią. Niektórzy ekonomiści, jak były minister rozwoju i technologii Piotr Nowak, twierdzą, iż Polska straci na SAFE, a pieniądze powin niśmy pozyskać sami, bez mechanizmu warunkowości i z autonomiczną decyzją, na co je wydamy.
Sejm przyjął ustawę przy sprzeciwie PiS i obu Konfederacji. – To już nie jest opozycja, to wrogowie polskiej niepodległości – napisał Donald Tusk po głosowaniu. Na etapie prac w Izbie Wyższej zostanie zgłoszona przez rządzących poprawka o braku możliwości spłacania pożyczki z części 29. budżetu MON, czyli z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. Tak, tak, to ten sam postulat, który zgłosił PiS, ale został odrzucony. To też jeden z warunków prezydenta, ale głowa państwa chce też poprzez poprawki ograniczyć mechanizm warunkowości (jak w przypadku KPO – pieniądze za praworządność) i dopisać rozwiązania antykorupcyjne. Sam Karol Nawrocki poprawek zgłosić nie może.
Prezydent jest w trudnej sytuacji. Zawetowanie ustawy o SAFE mogłoby sprawić, iż choćby w swoim elektoracie zostałby uznany za hamulcowego modernizacji polskiej armii. Jaką podejmie decyzję tym razem? – Mam nadzieję, iż te wątpliwości, grymasy niechęci, jakie pojawiły się w czasie RBN, nie są wstępem do weta – stwierdził premier. Nie ma czasu do stracenia – napisał na X przyglądający się obradom z sejmowej galerii ambasador Niemiec Miguel Berger, czym wzbudził wściekłość polityków PiS.
Osoba najbliższa
– Przychodzę dziś do państwa z projektem, który jest efektem porozumienia. Dalekim od tego, z czym my, jako lewica, chcielibyśmy wyjść i z czym chciałabym wyjść ja – prezentowała projekt Katarzyna Kotula, sekretarz stanu w Kancelarii Premiera, przed rekonstrukcją minister ds. równości. – Ten projekt nie jest ani rewolucją obyczajową, ani zamachem na małżeństwo – dowodziła. Zgodnie z założeniami i po długich negocjacjach z PSL ostatecznie umowę o wspólnym pożyciu dwie pełnoletnie osoby bez względu na płeć będą mogły zawrzeć u notariusza. Następnie, po zarejestrowaniu umowy w urzędzie stanu cywilnego, takie osoby będą mogły wspólnie się rozliczać, dziedziczyć, uzyskają zwolnienie podatkowe od spadków i darowizn, otrzymają uprawnienia do rent i zasiłków po drugiej osobie, a także wgląd w dokumentację medyczną. W ramach umowy o wspólnym pożyciu nie będzie możliwa adopcja dzieci. Nie będzie też możliwe przysposobienie dziecka drugiej strony. – Wprowadzając te rozwiązania, degradujecie podstawową tkankę narodu, jaką jest rodzina i małżeństwo – stwierdził Marcin Warchoł z PiS. – Tworzycie fikcję małżeństwa, zaspokajacie bezproduktywną zachciankę – kontynuował, uznając, iż politycy Lewicy chcą „ten naród” zniszczyć. – Hańbą jest nazywanie ludzi żyjących w nieformalnych związkach bezproduktywną zachcianką. Pan obraża miliony osób! – krzyczała do Warchoła Monika Rosa z KO, gdy weszła na mównicę z tęczową flagą. – Jest hańbą i głupotą to, co pan opowiada. Głosowanie nad odrzuceniem ustawy w pierwszym czytaniu opozycja przegrała. W Prawie i Sprawiedliwości od głosu wstrzymali się Agnieszka Ścigaj i Marcin Ociepa, w PSL – Marek Biernacki i Marek Sawicki. Katarzyna Kotula zapowiedziała, iż przed parlamentarzystami kilkanaście tygodni prac, ale na razie projekt trafił do komisji nadzwyczajnej.












