Kraśko powiedział, dlaczego Trump naprawdę chce Grenlandii. Czysta mania wielkości

natemat.pl 2 часы назад
Donald Trump chce Grenlandii – oficjalnie w imię bezpieczeństwa USA i pokoju na świecie. Jego zapędy przejęcia duńskiego terytorium mogą jednak mieć zupełnie inne podłoże, na co zwrócił uwagę Piotr Kraśko w studiu TVN24. O co może chodzić? O zrobienie ze Stanów Zjednoczonych drugiego największego kraju na świecie i zapisanie nazwiska Trumpa złotymi zgłoskami w amerykańskiej historii.


Donald Trump wezwał w środę do "natychmiastowych negocjacji" z Danią w sprawie "omówienia przejęcia Grenlandii przez Stany Zjednoczone". Podczas przemówienia na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos po raz pierwszy zadeklarował jednak, iż nie zamierza używać siły militarnej, by osiągnąć ten cel.

– Nie zrobię tego. Teraz wszyscy powiedzą: "Och, to dobrze". Ludzie myśleli, iż użyję siły. Nie muszę używać siły. Nie chcę używać siły. Nie użyję siły – podkreślił.

Jednocześnie Trump wcale nie złagodził presji politycznej. Kilka dni wcześniej groził nowymi cłami wobec ośmiu państw NATO w związku ze sporem o Grenlandię, a w Davos podkreślał, iż Europa ma wybór. – Więc mają wybór. Mogą powiedzieć "tak" i będziemy bardzo wdzięczni. Albo mogą powiedzieć "nie", a my zapamiętamy – powiedział wprost.

Przemówienie Donalda Trumpa w Davos w dużej mierze koncentrowało się na Grenlandii. Momentami podkreślał strategiczne znaczenie arktycznego terytorium, innym razem je bagatelizował, wielokrotnie nazywając wyspę "kawałkiem lodu". Kilkakrotnie prezydent USA sprawiał też wrażenie, jakby mylił Grenlandię... z Islandią.

Jedno przesłanie pozostawało jednak konsekwentne: jego zdaniem Dania ani NATO nie są w stanie skutecznie bronić Grenlandii przed zagrożeniami w regionie. – Faktem jest, iż żadne państwo ani grupa państw nie jest w stanie zabezpieczyć Grenlandii poza Stanami Zjednoczonymi – powiedział w Davos.

Piotr Kraśko o Donaldzie Trumpie i Grenlandii. "Tak to nie działa"


Wystąpienie Donalda Trumpa skomentował w TVN24 Piotr Kraśko. – Trump powiedział, iż nie użyje siły na Grenlandii. Nie byłbym tego taki do końca pewny, gdyby nie mógł kupić tej wyspy – mówił.

Jak zauważył dziennikarz, Donald Trump wskazał, iż USA posiadały już Grenlandię w czasie II wojny światowej, a potem ją oddały. I faktycznie w 1940 roku Niemcy zajęły Danię, choć wcale nie w ciągu sześciu godzin, jak sugerował to Amerykanin. Jednak, jak podkreślił Kraśko, "to nie jest tak, iż w związku z tym Stany Zjednoczone zajęły Grenlandię".



– Prezydent Stanów Zjednoczonych spotkał się z ambasadorem Danii (...) i powiedział: "Panie ambasadorze, dla waszego dobra, dla naszego dobra, dla dobra świata my powinniśmy mieć bazę wojskową na terenie Grenlandii". Co miał ambasador powiedzieć? "Panie prezydencie, oczywiście, budujcie te bazy". Ale to nie jest tak, iż Stany Zjednoczone podpisały jakąkolwiek umowę – z Danią czy tym ambasadorem, iż oto stali się właścicielami Grenlandii, a potem łaskawie ją oddali – podkreślił.

Faktycznie, w 1941 roku USA oraz Kanada objęły Grenlandię jedynie ochroną sojuszniczą. Kraśko zaznaczył, iż na tej podstawie Trump mógłby równie dobrze powiedzieć: "Jacy byliśmy głupi, iż oddaliśmy Włochom Sycylię", co również nie miałoby żadnego sensu.

– Przecież oni [Amerykanie – red.] wylądowali na Sycylii, wylądowali w Afryce Północnej, wylądowali w Normandii. No nikt nie oczekuje, iż w związku z tym, iż Amerykanie wylądowali w Normandii w 1944 roku, to tak adekwatnie Normandia jest amerykańska. I Paryż, bo tam też weszły wojska amerykańskie. Tak to nie działa – tłumaczył dziennikarz.

Dlaczego Donald Trump chce Grenlandii? "USA byłyby drugim największym krajem na świecie"


Kraśko wskazał też, jego zdaniem, najbardziej prawdopodobny motyw działań Trumpa wobec Grenlandii – zwłaszcza że, jak podkreślił, "Duńczycy już spełnili wszystkie jego oczekiwania",

– Pamiętajmy, iż mówimy o przywódcy państwa, które w większości powstało z zakupów. (...) Jemu chyba rzeczywiście chodzi o to, żeby przejść do historii – tak jak Thomas Jefferson, trzeci prezydent USA – red.], który kupił od Francuzów Luizjanę albo Andrew Johnson [17. prezydent USA – red.], który kupił od Rosjan Alaskę – jako ten, który powiększył terytorium Stanów Zjednoczonych – stwierdził.

Dziennikarz TVN24 zauważył, iż Trumpowi robi to "dużą różnicę". – Stany Zjednoczone są czwartym pod względem wielkości krajem świata – po Rosji, Kanadzie i Chinach. Gdyby Stany Zjednoczone miały Grenlandię, (...) to byłby drugi największy kraj na świecie – mówił Piotr Kraśko w TVN24.

I podsumował: "Tego żaden prezydent przed nim nie dokonał, więc prawdopodobnie to jest jego marzenia na 250. lecie jego pięknej ojczyzny".

Читать всю статью