Kraków: wielki problem Tuska

myslpolska.info 3 часы назад

W referendum jakie odbyło się w niedzielę 24 maja b.r. Krakowianom udało się odwołać urzędującego prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Głosujący pytani przez ankieterów o przyczynę wzięcia udziału i głosowania za odwołaniem (ponad 97% głosujących) najczęściej podawali utworzenie przez władze miasta tak zwanej strefy czystego transportu (SCT) (28%), ale pozostałe 72% podawało inne powody.

Nie udało się jednak odwołać Rady Miasta, która ten projekt przegłosowała. Warto przypomnieć, iż samo pojęcie SCT zostało wprowadzone do polskiego prawa w 2018 roku przez rząd PiS, a następnie włączone przez Mateusza Morawieckiego do tzw. kamieni milowych jakimi zobowiązał się przygnieść Polaków w zamian za wspólny unijny kredyt o nazwie KPO, odbudowujący ponoć kraj po zniszczeniach jakich sam w nim dokonał w czasie „pandemii groźnego wirusa”. Wszystko za aprobatą PO z przystawkami. Okazało się, iż kierowcy samochodów to w Polsce ciągle znacząca siła. Co interesujące SCT nie uderzało w kierowców zamieszkałych w samym Krakowie, jednak w odróżnieniu od innych miast, które potraktowały to jako zło konieczne i wykpiły się ograniczając ją do kilku ulic ścisłego centrum, pod Wawelem obszar jej obowiązywania został wyznaczony niemal równorzędnie z granicami miasta. Prawdopodobnie wiązało się to traktowaniem SCT jako sposobu na podreperowanie będących w fatalnym stanie miejskich finansów.

Oprócz SCT wskazywano też na inne przyczyny porażki obecnego prezydenta: kolesiostwo czyli zatrudnianie partyjnych towarzyszy bez kwalifikacji, tworzenie nowych stanowisk w miejskiej biurokracji, lawinowy przyrost zadłużenia miasta i co ważne; jednoczesny z wprowadzeniem SCT radykalny wzrost cen biletów komunikacji publicznej. To ostatnie było szczególnie krytykowane przez lewicę związaną z Razem. Miszalski kompromitował się także w oczach bardziej wrażliwej na formę części Krakowian prostackim zachowaniem, czego symbolem było fotografowanie się z 8 gwiazdkami na czole oraz niezbyt wyrafinowane filmiki na tik toku.

Władze Platformy które ostentacyjnie popierały Miszalskiego w jego walce o Prezydenturę 2 lata wcześniej, tym razem wraz z wzrostem liczby zebranych podpisów i rezultatami sondaży tonowały jawne poparcie, skupiając się przede wszystkim na atakowaniu Łukasza Gibały. W tym miejscu trzeba wrócić do sytuacji, która np. dla mnie osobiście był bardzo ważnym motywem do wzięcia udziału w referendum i głosowania za odwołaniem Miszalskiego. Było nim to co stało się w czasie wyborów w roku 2024. Łukasz Gibała startował w nich po raz trzeci. Przedtem po odejściu z PO i krótkim epizodzie w Ruchu Palikota były to kolejno lata: 2013 z wynikiem 11,16%, 2018 – 17,14% i wreszcie 2024 kiedy po odejściu pełniącego urząd prezydenta Jacka Majchrowskiego po raz pierwszy wszedł do drugiej tury i przegrał z kandydatem PO osiągając wynik 48,96%. W międzyczasie w r. 2018 został Radnym Krakowa i także w tej chwili jest w niej członkiem klubu Kraków dla Mieszkańców. Był wcześniej posłem, radnym sejmiku, startował w wyborach do Senatu. Był pryncypialnym przeciwnikiem polityki Jacka Majchrowskiego i wyglądało na to, iż po jego odejściu jest naturalnym kandydatem do zdecydowanej zmiany sposobu rządzenia, rozbicia przygniatającej miasto skamienieliny narosłych przez ponad dwie dekady układów i układzików oraz zatrzymania spirali zadłużenia. Jeszcze na kilka tygodni przed wyborami sondaże dawały mu bezpieczne prowadzenie rzędu 60 do 40%.

O ile dla PO Gibała był zawsze wrogiem numer 1, kimś w rodzaju zdrajcy, który opuścił własny obóz i walczy o podobny, progresywno ekologizujący wielkomiejski elektorat, o tyle prawica miała z nim problem: z jednej strony coraz bardziej skuteczny wróg naszego wroga, ale jednocześnie ktoś ideowo podejrzany, kto był u Palikota i w PO. Z trzeciej strony świetnie wykształcony, mający biznesowe sukcesy przedsiębiorca i dosyć przekonujący, ale nie skrajny ekolog stawiający na transport zbiorowy, dbałość o zieleń, o kulturowe dziedzictwo miasta, utrzymanie małych sklepów i tradycyjnych warsztatów rzemieślniczych, a przede wszystkim obronę Krakowa przed wpływami patodeweloperki. Gibała także dbał o zachowanie niezależności unikając na ogół deklaracji w tematach polityki krajowej. Wstrzymał się od głosowania w czasie apelu radnych Krakowa o przymus szczepień, ale wraz ze wszystkimi innymi zagłosował za tym, byśmy nie mogli słuchać w Krakowie Rogera Watersa, bo ten miał niewłaściwe poglądy polityczne. Inicjatorem tej drugiej uchwały mającej znamiona polityczno-emocjonalnego szantażu na fali proukraińskiej euforii roku 2022 byli radni PiS i pewien bardzo głośny radny z klubu Prezydenta Majchrowskiego.

Nadchodzące wybory na pewno będą dla komentatorów niezwykle płodnym polem do analiz. Łukasz Gibała autentycznie rozjuszył i upokorzył tych, którzy pozaprawnymi metodami pozbawili go prezydentury w poprzednich wyborach, ale sądząc z ogólnokrajowej medialnej nagonki jego droga do ewentualnego zwycięstwa może być przez to jeszcze trudniejsza. To dla mnie istotny argument za jego kandydaturą, choć wcale nie jestem pewny czy wystartuje we wcześniejszych wyborach. Mając przeciwko sobie w praktyce niemal całą obecną Radę Miasta i wspomniany szeroki krakowski układ, to zadanie niemal z gatunku mission impossible. A co do miasta i samochodów? trzeba tu jak we wszystkim kierować się zasadą umiaru, uczciwego ważenia argumentów by znaleźć równowagę i nie przywiązywać się do własnych sukcesów, bo czas i okoliczności mogą sprawić, iż to co było mądre wczoraj, nie jest takie obecnie, trwałe są tylko zasady.

Olaf Swolkień

Fot. profil X Aleksandra Miszalskiego

Szersza analiza referendum w Krakowie w najnowszym numerze papierowym MP

Читать всю статью