
W najnowszym odcinku „Kraków–Warszawa, wspólna sprawa” Marcin Celiński i Witold Bereś z chirurgiczną ironią rozbierają na części współczesną polską politykę, medialne absurdy i historyczne nadużycia. Od krakowskiej niemocy technicznej, przez medialne ambicje Grzegorza Brauna, po historyczne fantazje prezesa IPN Karola Nawrockiego — rozmowa zamienia się w błyskotliwy, momentami gorzki komentarz o państwie, które wciąż potyka się o własne mity.
Kraków znów bez głosu — tradycja, której nikt nie zamawiał
Program zaczyna się od sceny, która stała się już niemal rytuałem: Kraków nie ma dźwięku. Bereś porusza ustami, Celiński próbuje czytać z ruchu warg, realizatorzy walczą o każdy decybel. „Głęboka krakowskość” — jak żartują — to stan, w którym technologia przegrywa z lokalnym klimatem, a światłowód nie zawsze jest silniejszy niż duch miasta.
Ta autoironia buduje ton całej rozmowy: lekki, ale podszyty świadomością, iż w Polsce choćby drobiazgi potrafią stać się metaforą większego chaosu.
Kraków–Warszawa, wspólna sprawa! - Witold Bereś i Marcin Celiński
Braun u Jaruzelskiej — gdy skrajność dostaje miękkie światło
Jednym z głównych wątków jest występ Grzegorza Brauna u Moniki Jaruzelskiej. Prowadzący nie kryją oburzenia:
- nie dlatego, iż Braun mówi radykalne rzeczy — to akurat przewidywalne,
- ale dlatego, iż dostaje przestrzeń bez krytycznego kontrapunktu.
Celiński przypomina, iż rozmowa z politykiem ekstremalnym wymaga twardej moderacji, a nie „wywiadu z gwiazdą popu, której nie wolno urazić, bo drugi raz nie przyjdzie”. Bereś dodaje, iż fakt, iż Braun wciąż nie ma poważnych problemów z wymiarem sprawiedliwości, jest raczej dowodem słabości państwa niż jego niewinności.
W tle pobrzmiewa pytanie: czy media, które zapraszają skrajności dla zasięgów, nie stają się ich mimowolnym narzędziem?
Kraków–Warszawa, wspólna sprawa! - Witold Bereś i Marcin Celiński
Nawrocki i korona Chrobrego — historia jako narzędzie polityczne
Kolejnym bohaterem rozmowy jest były prezes IPN Karol Nawrocki, który podczas obchodów Powstania Wielkopolskiego wygłosił przemówienie pełne historycznych uproszczeń i antyniemieckich aluzji.
Celiński i Bereś punktują:
- koronacja Chrobrego nie była symbolem „obrony zachodniej granicy”,
- Kulturkampf nie był wymierzony w Polaków, ale w Kościół katolicki w całych Niemczech,
- porównanie Polaków do „Irokezów ze wschodu” miało w XVIII–XIX wieku zupełnie inne znaczenie niż sugeruje Nawrocki.
Najmocniejsza teza pada wprost:
To powrót do gomułkowskiej propagandy, w której Niemiec jest wrogiem, a Rosja — niewidzialna.
Patronite.plPublicystykaRosyjskie aktywa łączą się ponad podziałami
W rozmowie pojawia się też szersza diagnoza: w czasie wojny w Ukrainie prorosyjskie środowiska — niezależnie od tego, czy są na skrajnej prawicy, czy w postkomunistycznej lewicy — zaczynają mówić jednym głosem. Prowadzący ostrzegają, iż to proces, który trzeba obserwować i dokumentować, bo jego konsekwencje mogą być poważne.
Gorzki finał: historia, która wraca, gdy państwo słabnie
Program kończy się materiałem archiwalnym z PRL-u o celnikach i granicach — nostalgicznym, ale podszytym ironią. To przypomnienie, iż Polska już raz żyła w świecie absurdów, kontroli i propagandy. I iż niektóre mechanizmy wracają szybciej, niż chcielibyśmy przyznać.












