Janusz Korwin-Mikke wziął 3 listopada udział w IV Międzynarodowej Konferencji Bezpieczeństwa Eurazjatyckiego w Mińsku, obok ponad 600 delegatów. Na forum przemawiali Alaksandr Łukaszenka i Siergiej Ławrow. Wyjazd wywołał atak polityków koalicji rządzącej i dał im pretekst do uderzenia w szeroko rozumianą polską prawicę.
Korwin-Mikke na konferencji w Mińsku
Janusz Korwin-Mikke opublikował we wtorek zdjęcie sprzed Pałacu Niepodległości w Mińsku. Napisał, iż za rok odbędą się wybory i trzeba ratować to, co można jeszcze uratować. Później potwierdzono, iż uczestniczył w konferencji poświęconej bezpieczeństwu eurazjatyckiemu, zaplanowanej na 3 i 4 listopada. Według informacji organizatorów zgromadziła ona ponad 600 uczestników z około 50 państw.
Wśród mówców znaleźli się Alaksandr Łukaszenka oraz minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow. Oficjalny komunikat Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym potwierdza ich obecność oraz udział przedstawicieli organizacji i państw związanych z przestrzenią postsowiecką. Sam Korwin-Mikke relacjonował wystąpienie Łukaszenki i powtarzał tezę, iż Białoruś broni się przed wchłonięciem przez Federację Rosyjską.
Polityk udzielił też wywiadu Radiu Białoruś. Mówił w nim o sporze wokół Trybunału Konstytucyjnego i o groźbie wojny domowej w Polsce. To szczególnie nierozważne miejsce na opowiadanie o wewnętrznym kryzysie własnego państwa. Białoruskie media państwowe nie są bezstronną trybuną debaty, ale narzędziem władz w Mińsku.
Koalicja rządząca dostała wygodny pretekst
Reakcja polityków obozu władzy była natychmiastowa. Rzecznik rządu Adam Szłapka połączył wizytę Korwin-Mikkego z jego wcześniejszą obecnością przed Trybunałem Konstytucyjnym u boku Grzegorza Brauna i Jarosława Kaczyńskiego. Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun pisał o zwolennikach „ruskiego miru”, a europoseł Krzysztof Brejza zestawił Mińsk, ulicę Nowogrodzką i Moskwę.
Najmocniej zaatakował Roman Giertych, który nazwał sprawę „Targowicą”. Arkadiusz Myrcha określił zaś Korwin-Mikkego jako sojusznika Kaczyńskiego i Brauna. Mechanizm jest czytelny: jeden polityczny prowokator wykonuje gest, a rządzący próbują obciążyć nim znacznie szersze środowisko. To partyjna propaganda, ale tym razem dostała gotowy materiał.
Korwin-Mikke odpowiedział krytykom, iż muszą zdecydować, czy zarzucają mu popieranie Rosji dążącej do wchłonięcia Białorusi, czy wspieranie samej Białorusi, która ma się temu opierać. Ten argument wskazuje realne napięcie między Mińskiem a Moskwą, ale pomija podstawowy obowiązek polskiego polityka: trzeba oceniać także miejsce, czas i przewidywalny skutek własnego działania.
Realizm narodowy nie jest zgodą na naiwność
Polska potrzebuje kanałów rozmowy z Białorusią. Geografia nie zniknie, a naród białoruski nie może być utożsamiany z aparatem Łukaszenki. Dialog musi jednak służyć konkretnemu interesowi Rzeczypospolitej. Publiczna obecność na forum, które Mińsk i Moskwa wykorzystują do promowania własnej wizji bezpieczeństwa, nie pozostało dyplomacją. Bez mandatu, celu i mierzalnego rezultatu pozostaje politycznym widowiskiem.
Władze Białorusi współpracują z Rosją, wywierają presję na polską granicę i ograniczają niezależne życie polskiej mniejszości oraz Kościoła. Niedawny zakaz modlitwy przy grobach ofiar NKWD przypomina, jak wygląda praktyka tego państwa. Tych faktów nie wolno zasłaniać wygodną opowieścią o Mińsku jako samodzielnej zaporze przeciw Kremlowi.
To nie pierwszy taki gest Korwin-Mikkego. Jego wrześniowy pobyt w Moskwie także wywołał spór o granice prowokacji. Powtarzalność ma znaczenie. Polityk odpowiada za skutek swoich działań, szczególnie gdy przeciwnik potrafi wykorzystać obraz szybciej niż długie geopolityczne wyjaśnienie.
Stawką dla Polski jest wiarygodność prawicy, która mówi o suwerenności i realizmie narodowym. Rządzący nie mają prawa przyklejać całemu obozowi patriotycznemu etykiety sprzyjania Rosji. Prawica nie może jednak ułatwiać im tego zadania. Twarda polityka wschodnia wymaga rozmowy bez złudzeń, dyscypliny słowa i pamięci o tym, kto realnie zagraża bezpieczeństwu Polaków.
Źródła: Kresy.pl, Interia Wydarzenia, RMF24, komunikat Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym.
Źródło: Kresy.pl














