Janusz Korwin-Mikke ocenił, iż moralne uzasadnienie w wojnie ma Rosja, choć zarazem przyznał, iż polski interes wymaga zachowania niepodległej Ukrainy. Ta sprzeczność ma znaczenie dla Polski: realizm narodowy nie może odwracać odpowiedzialności za agresję ani mylić chłodnej kalkulacji z usprawiedliwianiem Kremla.
Sprzeczność w wywodzie Korwin-Mikkego
Janusz Korwin-Mikke postawił obok siebie dwa twierdzenia. Uznał niepodległość Ukrainy za korzystną dla Polski, a równocześnie moralnie stanął po stronie Moskwy. DoRzeczy.pl przytoczył tę ocenę w materiale poświęconym jego stanowisku wobec wojny.
Pierwsza część wywodu dotyka realnego polskiego interesu. Państwo ukraińskie oddziela Rzeczpospolitą od rosyjskiego imperium i wiąże znaczną część jego potencjału. Druga część rozmywa podstawowy fakt: Federacja Rosyjska rozpoczęła 24 lutego 2022 roku pełnoskalową inwazję, naruszając granice sąsiedniego państwa. Zgromadzenie Ogólne ONZ potępiło agresję i zażądało wycofania rosyjskich wojsk.
Polacy mają prawo ostro oceniać władze w Kijowie. Brak pełnego rozliczenia ludobójstwa wołyńskiego, spory handlowe i oczekiwanie wzajemności wymagają twardej polityki. Żaden z tych problemów nie przenosi odpowiedzialności za rozpoczęcie obecnej wojny z Kremla na napadnięte państwo. Realizm zaczyna się od poprawnej diagnozy.
Kreml działa we własnym interesie
Korwin-Mikke konsekwentnie próbuje przedstawiać działania Rosji jako okoliczność, którą Warszawa może wykorzystać. Niedawno przekonywał, iż rosyjscy żołnierze walczą w interesie Polaków. Taka konstrukcja pomija cele Moskwy. Kreml prowadzi wojnę po to, by odbudować własną strefę dominacji, a nie po to, by zwiększyć bezpieczeństwo Rzeczypospolitej.
Polska pamięć historyczna nie pozwala traktować rosyjskiego imperializmu jak narzędzia pozostającego pod naszą kontrolą. Zabory, okupacja sowiecka i powojenne podporządkowanie kraju pokazują, jak Moskwa podchodzi do samodzielności narodów Europy Środkowej. Dziś stawką jest odległość dzieląca rosyjską siłę wojskową od polskich granic.
Nie wynika z tego obowiązek bezwarunkowego popierania każdej decyzji Kijowa. Polska powinna udzielać pomocy tam, gdzie wzmacnia własne bezpieczeństwo, i twardo żądać wzajemności w sprawach historycznych, gospodarczych oraz społecznych. Pogląd, iż każde osłabienie Ukrainy automatycznie wzmacnia Polskę, prowadzi do błędnej oceny naszego położenia.
Polski realizm wymaga jasnej oceny
Polityka zagraniczna opiera się na sile, geografii i trwałym interesie narodowym. Dlatego Polska nie może usprawiedliwiać mocarstwa, które przemocą zmienia granice i podporządkowuje sąsiada. Akceptacja takiej zasady uderza w bezpieczeństwo wszystkich państw leżących między Niemcami a Rosją.
Korwin-Mikke słusznie dostrzega znaczenie niepodległej Ukrainy dla Polski, ale nie wyciąga z tego logicznego wniosku. Zwycięstwo rosyjskiego imperializmu ograniczyłoby swobodę działania Rzeczypospolitej i podniosło koszt naszej obrony. Polacy zapłaciliby za ten błąd pieniędzmi, zbrojeniami i trwałym wzrostem zagrożenia.
Źródło: DoRzeczy.pl
Źródło: Do Rzeczy











