Konstytucja 3 maja – mit założycielski politycznej naiwności

myslpolska.info 2 часы назад

3 maja jak co roku wywiesimy flagi, odśpiewamy hymn, wysłuchamy okolicznościowych przemówień i po raz kolejny utwierdzimy się w przekonaniu, iż oto świętujemy wielkie zwycięstwo polskiej myśli politycznej. Konstytucję nowoczesną, postępową, wyprzedzającą epokę. Dokument, który miał uratować Rzeczpospolitą.

Problem polega na tym, iż jej nie uratował. Co więcej, można postawić tezę, iż stał się jednym z głównych katalizatorów jej upadku.

Oczywiście w naszych realiach taka opinia nie należy do szczególnie popularnych. Wokół Konstytucji 3 maja zbudowano bowiem jeden z najważniejszych mitów założycielskich współczesnego polskiego patriotyzmu. Mit piękny, wzniosły i… bardzo wygodny. Polacy znów okazują się w nim narodem szlachetnym, nowoczesnym, wyprzedzającym swój czas. Narodem, który padł wyłącznie ofiarą brutalnej przemocy sąsiadów.

Rzeczywistość była jednak znacznie bardziej skomplikowana. Konstytucja 3 maja nie była spokojnie wypracowanym kompromisem narodowym. Została uchwalona w warunkach politycznego nacisku, przy wykorzystaniu swoistego parlamentarnego fortelu, pod nieobecność części posłów i bez realnego poparcia większości społeczeństwa. Dzisiaj powiedzielibyśmy prawdopodobnie wprost – był to rodzaj politycznego zamachu stanu przeprowadzonego pod hasłami ratowania ojczyzny.

Jenak ani wpół legalny tryb przyjęcia konstytucji, ani brak poparcia większości społeczeństwa dla jej założeń nie stanowił istoty problemu. Konstytucja była skaza na porażkę, gdyż w swych założeniach była kompletnie oderwana od realiów geopolitycznych.
Rzeczpospolita końca XVIII wieku nie była już od dawna mocarstwem zdolnym prowadzić samodzielną politykę. Była państwem znajdującym się pod rosyjskim protektoratem. Brutalna prawda jest taka, iż od dziesięcioleci o polskiej polityce zagranicznej decydował Petersburg. Można się na to oburzać, można mówić o utracie suwerenności, ale odpowiedzialna polityka polega na rozumieniu rzeczywistości, a nie na obrażaniu się na nią.

Tymczasem obóz reformatorów uwierzył, iż samym entuzjazmem i szczytnymi ideami da się odwrócić układ sił w Europie. Owszem, w Polsce budził się patriotyzm. Rozwijały się nowoczesne nurty polityczne. Młode pokolenie szlachty chciało reformować państwo. Tyle tylko, iż emocjonalny zapał nigdy nie zastąpi chłodnej kalkulacji politycznej. Państwa nie istnieją dzięki wzniosłym deklaracjom, ale dzięki sile – militarnej, gospodarczej i geopolitycznej. A tej Rzeczpospolita zwyczajnie nie miała.

Konstytucja 3 maja była dla Rosji jasnym sygnałem: Polacy próbują wyrwać się spod kontroli. Katarzyna II nie mogła tego zignorować. Reformatorzy zachowali się tak, jakby uwierzyli, iż imperium rosyjskie spokojnie przyglądać się będzie demontażowi własnych wpływów nad Wisłą. Była to polityczna fantazja.

Najbardziej tragiczne jest jednak to, iż historia mogła potoczyć się inaczej. Katarzyna Wielka zmarła zaledwie kilka lat później. Jej sukcesor Paweł I prowadził politykę znacznie mniej agresywną wobec Polski i polskości. Gdyby więc elity Rzeczypospolitej wykazały więcej cierpliwości, więcej politycznego realizmu i mniej romantycznego uniesienia, być może państwo polskie przetrwałoby kolejne lata, stopniowo odzyskując realną samodzielność. Ale polskie elity już wtedy cierpiały na chorobę, która później wielokrotnie prowadziła nas do katastrof – przekonanie, iż gest polityczny jest ważniejszy od politycznej konsekwencji.

W tym sensie Konstytucja 3 maja była początkiem bardzo charakterystycznej polskiej tradycji politycznej. Tradycji pięknych klęsk, wzniosłych deklaracji i kompletnie błędnej oceny rzeczywistości.

Nie oznacza to oczywiście, iż należy odrzucić samo święto. Konstytucja 3 maja pozostaje ważnym elementem naszej narodowej tradycji i świadectwem tego, iż Polacy potrafili myśleć kategoriami nowoczesnego państwa. Warto jednak patrzeć na nią bez szkolnej hagiografii i narodowego zadęcia.

Historia nie jest bowiem po to, by poprawiać sobie samopoczucie. Historia jest po to, by wyciągać wnioski.

Przemysław Piasta

PS. jeżeli teraz wahacie się, czy wato dzisiaj świętować przypominam, iż 105 lat temu, w nocy z 2 na 3 maja 1921 roku na Górnym Śląsku wybuchło, zwycięskie dla Polaków, III Powstanie Śląskie. Mamy więc znacznie lepszy powód do radosnej celebracji tego dnia.

Читать всю статью