Podczas 56. Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Państw Amerykańskich (OPA), które odbyło się w dniach 22–24 czerwca w Panamie, przyjęto Deklarację Panamską. Po raz pierwszy od lat w dokumentach końcowych pominięto sformułowania dotyczące „zdrowia i praw seksualnych i reprodukcyjnych” oraz „przemocy ze względu na płeć” (z użyciem słowa „gender” w j. angielskim). Za ich wykluczeniem opowiedziały się m.in. delegacje Argentyny, Paragwaju, Gwatemali, Salwadoru i Stanów Zjednoczonych. Jak wskazuje Julia Książek z Ordo Iuris, to precedens możliwy do zastosowania również na forum UE i ONZ.
Wkrótce koniec międzynarodowej promocji aborcji? Przyjęta podczas V Szczytu Szefów Państw i Rządów Organizacji Państw Amerykańskich (OAS) Deklaracja Panamska wywołała szerokie zainteresowanie organizacji zajmujących się ochroną życia oraz polityką międzynarodową. Dokument, który określa kierunki współpracy państw obu Ameryk, po raz pierwszy od wielu lat nie zawiera odniesień do tzw. prawa do aborcji ani do pojęcia „seksualnego i reprodukcyjnego zdrowia i praw”, często wykorzystywanego w międzynarodowych dokumentach jako podstawa do promowania liberalizacji przepisów aborcyjnych.
Przez ostatnie lata podobne deklaracje przyjmowane podczas spotkań organizacji międzynarodowych zawierały sformułowania odnoszące się do „zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego”. Choć samo pojęcie nie wymienia aborcji wprost, w praktyce jest ono często interpretowane przez organizacje międzynarodowe i część państw jako obejmujące dostęp do przerywania ciąży. Właśnie dlatego jego brak w najnowszej deklaracji został uznany przez środowiska pro-life za znaczący sygnał polityczny.
Zdaniem ekspertów Ordo Iuris dokument odzwierciedla zmieniający się układ sił na arenie międzynarodowej. Coraz więcej państw sprzeciwia się bowiem wykorzystywaniu organizacji międzynarodowych do promowania rozwiązań, które nie wynikają z obowiązującego prawa międzynarodowego ani z ratyfikowanych traktatów. Instytut od lat podkreśla, iż żaden wiążący traktat międzynarodowy nie ustanawia prawa do aborcji jako prawa człowieka, natomiast istnieją liczne akty chroniące prawo do życia oraz pozostawiające państwom swobodę w kształtowaniu własnej polityki rodzinnej i zdrowotnej.
W ocenie środowisk konserwatywnych spór dotyczący aborcji jest jedynie jednym z elementów znacznie szerszego sporu cywilizacyjnego dotyczącego natury człowieka, rodziny oraz granic ingerencji ideologii w naukę. Założenia ideologii gender/neołysenkizmu pozostają w sprzeczności z ustaleniami genetyki i embriologii, zwłaszcza wtedy, gdy płeć biologiczna jest przedstawiana jako mająca drugorzędne znaczenie wobec subiektywnie odczuwanej tzw. „tożsamości płciowej”. Prowadzi to do marginalizowania lub relatywizowania obiektywnych ustaleń nauk przyrodniczych na rzecz założeń ideologicznych.
Niektórzy publicyści i autorzy konserwatywni porównują takie podejście do łysenkizmu – doktryny rozwijanej w Związku Sowieckim przez Trofima Łysenkę, która odrzucała fundamentalne osiągnięcia genetyki i biologii, podporządkowując naukę wymogom ideologii komunistycznej. Podobieństwo na zbliżonej treści obu koncepcj oraz na samym mechanizmie zastępowania wyników badań naukowych założeniami ideologicznymi oraz wywierania presji na środowiska naukowe, aby dostosowywały swoje wnioski do oczekiwanej narracji.
Zwolennicy genderyzmu odrzucają takie porównania, podkreślając, iż badania nad „płcią społeczno-kulturową” stanowią odrębną dziedzinę nauki i nie mają na celu negowania biologii, ale analizę społecznych oraz kulturowych aspektów płci.
Warto zauważyć, iż coraz częściej państwa Ameryki Łacińskiej, Afryki czy Azji sprzeciwiają się umieszczaniu w końcowych dokumentach skrajnie lewicowych pojęć, które nie mają jednoznacznej definicji prawnej, a są później wykorzystywane jako narzędzie wywierania presji na rządy w kwestiach światopoglądowych. W ich ocenie Deklaracja Panamska stanowi kolejny przykład skutecznego blokowania tego rodzaju zapisów.
Ordo Iuris zwraca uwagę, iż wydarzenie wpisuje się w szerszy proces budowania międzynarodowej współpracy państw opowiadających się za ochroną życia i suwerennością w zakresie polityki rodzinnej. Instytut przypomina między innymi znaczenie podpisanej w 2020 roku Deklaracji Konsensusu Genewskiego, której sygnatariusze podkreślili, iż prawo międzynarodowe nie ustanawia prawa do aborcji ani obowiązku jej finansowania. Choć część państw wycofała się później z tego dokumentu, środowiska pro-life wskazują, iż jego główne założenia pozostają obecne w działaniach wielu rządów i organizacji społecznych.
Z perspektywy organizacji zajmujących się ochroną życia znaczenie Deklaracji Panamskiej wykracza poza samą treść dokumentu. W ich ocenie pokazuje ona, iż uzyskanie jednomyślności dla zapisów dotyczących aborcji staje się coraz trudniejsze, a państwa coraz częściej domagają się poszanowania własnych kompetencji w sprawach bioetycznych i rodzinnych. Może to mieć wpływ na przebieg przyszłych negocjacji prowadzonych na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz innych organizacji międzynarodowych.
Choć ocena znaczenia Deklaracji Panamskiej pozostaje przedmiotem sporu między organizacjami pro-life i pro-choice, nie ulega wątpliwości, iż dokument stał się kolejnym elementem międzynarodowej debaty dotyczącej zakresu praw człowieka, suwerenności państw oraz sposobu interpretacji pojęć związanych ze zdrowiem reprodukcyjnym.
Dla środowisk opowiadających się za ochroną życia brak odniesień do aborcji w końcowym tekście deklaracji jest dowodem na zmianę kierunku prowadzonej dyskusji i sukces państw sprzeciwiających się rozszerzaniu prawa międzynarodowego o nowe prawa, które nie wynikają z obowiązujących traktatów. Jednocześnie zwracają one uwagę, iż dyskusja o ochronie życia coraz częściej splata się z debatą o granicach wpływu ideologii na naukę, medycynę i prawo, co sprawia, iż spór ten wykracza daleko poza samą kwestię dopuszczalności aborcji i staje się jednym z najważniejszych sporów współczesnej cywilizacji.
Polecamy również: Migranci organizują przemyt migrantów







