Komisja poparła Macieja Berka do TK. Z rządu pod osąd Sejmu

dzienniknarodowy.pl 10 часы назад
Zdjęcie: Komisja poparła Macieja Berka do TK. Z rządu pod osąd Sejmu


Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka 3 września pozytywnie zaopiniowała kandydaturę Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego: 16 posłów było za, 10 przeciw, jeden się wstrzymał. Głosowanie Sejmu zaplanowano na 4 września. Berek jeszcze w sierpniu był ministrem rządu Donalda Tuska, więc stawką jest wiarygodność obietnic odpolitycznienia TK.

Komisja dała zielone światło

Sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka pozytywnie oceniła kandydaturę Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Poparło go 16 posłów, przeciw było 10, a jedna osoba wstrzymała się od głosu. Opinia komisji nie kończy procedury. O wyborze rozstrzyga Sejm, a głosowanie zaplanowano na piątek 4 września.

Negatywną opinię otrzymał Artur Kotowski, kandydat zgłoszony przez Prawo i Sprawiedliwość. Poparło go 11 członków komisji, 16 było przeciw, jedna osoba się wstrzymała. Formalną drogę kandydatury Berka dokumentuje druk sejmowy nr 3006, który wpłynął do Sejmu 14 sierpnia i trzy dni później został skierowany do komisji.

Kompetencje nie usuwają problemu politycznego

Maciej Berek jest doktorem nauk prawnych i radcą prawnym. W latach 2007–2015 kierował Rządowym Centrum Legislacji, a od 2023 roku zasiadał w Radzie Ministrów. W lipcu 2025 roku został ministrem do spraw nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu. Ma więc doświadczenie w tworzeniu prawa i pracy państwowej, którego nie sposób uczciwie pominąć.

Sedno sporu leży gdzie indziej. Kandydat jeszcze w sierpniu należał do gabinetu Donalda Tuska, po czym większość rządowa skierowała go do organu, który ma kontrolować konstytucyjność ustaw i stanowić bezpiecznik wobec bieżącej władzy. Zgłoszenie Berka do Trybunału od początku rodziło pytanie o odległość między polityką a sądem konstytucyjnym.

Własny standard koalicji stał się niewygodny

Problem jest dotkliwy dla obozu rządzącego, ponieważ forsowana przez niego ustawa o Trybunale przewidywała czteroletnią karencję dla byłych członków Rady Ministrów. Rozwiązanie nie obowiązuje, gdyż ustawa nie weszła w życie. Koalicja może więc przeprowadzić kandydaturę Berka zgodnie z obecnymi przepisami. Legalność nie zamyka jednak sprawy politycznej wiarygodności.

Polacy słyszeli zapowiedzi odsunięcia partyjnych nominatów od instytucji państwa. Teraz widzą niedawnego ministra jako kandydata do TK. Władza tłumaczy odstępstwo jego kompetencjami i kryzysem wokół Trybunału. Taka argumentacja jest wygodna, ale osłabia standard, który miał obowiązywać wszystkich. Zasady mają wartość właśnie wtedy, gdy krępują także własny obóz.

Spór o staż i odpowiedź Berka

Podczas debaty pojawiły się również wątpliwości, czy Berek spełnia wymóg co najmniej dziesięciu lat wykonywania zawodu prawniczego. Kandydat odpowiadał, iż wykonuje zawód radcy prawnego i przedstawił zaświadczenie z samorządu radcowskiego. Komisja uznała te wyjaśnienia za wystarczające do wydania pozytywnej opinii.

Tego sporu nie wolno rozstrzygać insynuacją. jeżeli dokumenty potwierdzają wymagany staż, krytyka powinna koncentrować się na politycznej drodze z rządu do Trybunału. Rzetelność wymaga oddzielenia oceny standardów od osobistych zarzutów bez podstaw.

Sejm odpowiada za wiarygodność instytucji

Trybunał Konstytucyjny pozostaje jednym z pól najostrzejszego konfliktu ustrojowego. Rząd dodatkowo pogłębia napięcie, a spór o finansowanie TK w budżecie na 2027 rok pokazuje, iż chodzi o realną zdolność instytucji do działania.

Posłowie wybierają sędziego na lata, nie urzędnika do wykonania jednego zadania politycznego. jeżeli większość poprze Berka, będzie musiała wyjaśnić obywatelom, dlaczego niedawna służba w rządzie nie przeszkadza jej dziś w obsadzaniu Trybunału. Stawką jest zaufanie Polaków do państwa i przekonanie, iż konstytucyjne reguły są ważniejsze niż kadrowa wygoda Donalda Tuska.

Źródło: Sejm RP, Polskie Radio 24, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów

Читать всю статью