Kołodziejczak przykrył oddanie giełdy Brukseli

magnapolonia.org 5 часы назад

Gdy już wszyscy zobaczyli Michała Kołodziejczaka w towarzystwie Krzysztofa Rutkowskiego, gdy Internet zdążył wyprodukować kolejne memy, a media społecznościowe wypełniły się nagraniami i komentarzami o nowej aferze obyczajowej, można na chwilę oderwać wzrok od politycznego teatru i zadać pytanie: co jeszcze wydarzyło się w tym czasie i dlaczego nie wywołało porównywalnego zainteresowania opinii publicznej? A działo się dużo, w tym zapadła kluczowa decyzja dotycząca polskiej gospodarki, co rząd Tuska chciałby przed Polakami ukryć.

Kołodziejczak z Rutkowskim przykryli oddanie giełdy Brukseli! Lewica i liberałowie mogą wreszcie odetchnąć. Emocje związane z aferą, która uderzyła w polityczne zaplecze PSL i Platformy Obywatelskiej, przyćmiły inne tematy. Naruszony został wizerunek swoistego triumwiratu władzy: Donalda Tuska, Władysława Kosiniaka-Kamysza i ich partyjnych środowisk. W takiej atmosferze wystarczyło podrzucić opinii publicznej kolejny widowiskowy temat, by tysiące ludzi zajęły się komentowaniem personalnych sensacji zamiast analizowaniem decyzji podejmowanych przez rząd.

Polityka medialnego spektaklu ma konkretny skutek: odciąga uwagę od zagadnień, których konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze niż kolejna internetowa awantura. Do takich zagadnień należy przyszłość polskiego rynku kapitałowego i zakres kompetencji krajowego nadzoru finansowego.

9 października ministrowie finansów państw Unii Europejskiej uzgodnili wspólne stanowisko dotyczące reformy nadzoru nad rynkami kapitałowymi. Polskę reprezentował minister finansów rządu Tuska, Andrzej Domański. Proponowane rozwiązania przewidują przekazanie części kompetencji krajowych organów nadzorczych Europejskiemu Urzędowi Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych, znanemu jako ESMA. W Polsce istotną rolę w tym obszarze odgrywa Komisja Nadzoru Finansowego.

Zmiany mają objąć między innymi największe giełdy, izby rozliczeniowe, depozyty papierów wartościowych oraz największe firmy świadczące usługi związane z kryptowalutami. Zwolennicy reformy argumentują, iż wspólny nadzór ułatwi integrację europejskiego rynku, ograniczy różnice regulacyjne i usprawni kontrolę nad instytucjami działającymi ponad granicami państw.

Brzmi to jak typowa brukselska obietnica: więcej harmonizacji, większa efektywność, mniej przeszkód. Tyle iż za technokratycznym językiem kryje się fundamentalne pytanie o zakres krajowej kontroli nad instytucjami finansowymi. jeżeli część decyzji dotyczących podmiotów działających na polskim rynku będzie podejmowana na poziomie unijnym, zmieni się nie tylko administracyjna organizacja nadzoru. Zmieni się również miejsce, w którym polskie państwo będzie mogło bezpośrednio wpływać na sposób wykonywania tych kompetencji.

Szczególne kontrowersje budzi kwestia Frankfurtu. Według przedstawianych informacji Niemcy wynegocjowały rozwiązanie ograniczające objęcie tamtejszej giełdy bezpośrednim nadzorem ESMA. Polska nie uzyskała analogicznego zabezpieczenia dla Warszawy. o ile te różnice zostaną utrzymane w ostatecznym kształcie reformy, trudno będzie nie zauważyć nierówność pozycji poszczególnych państw w procesie integracji rynku kapitałowego.

Dlaczego niemieckie interesy miałyby być chronione skuteczniej niż polskie? Czy rząd w Warszawie zabiegał o podobne gwarancje? jeżeli tak, dlaczego ich nie uzyskał? A jeżeli uznał, iż nie są potrzebne, na jakiej podstawie doszedł do takiego wniosku?

Warszawska Giełda Papierów Wartościowych nie jest wyłącznie przedsiębiorstwem obsługującym obrót akcjami. To element infrastruktury gospodarczej państwa, istotny dla pozyskiwania kapitału przez polskie firmy, rozwoju krajowego rynku inwestycyjnego i budowania pozycji Warszawy w Europie Środkowo-Wschodniej. Nie oznacza to, iż kooperacja europejska musi zagrażać polskim interesom. Oznacza natomiast, iż każda zmiana ograniczająca samodzielność krajowego nadzoru wymaga rzeczowej oceny, przejrzystych negocjacji i publicznej odpowiedzialności za podjęte decyzje.

Podobne pytania pojawią się w odniesieniu do sektora bankowego. Komisja Europejska zapowiada kolejne propozycje dotyczące integracji rynku bankowego w 2027 roku. Na razie nie oznacza to, iż polskie banki zostały już objęte nowym, jednolitym nadzorem ani iż całość kompetencji KNF została przekazana do Brukseli. Właśnie dlatego warto rozmawiać o rzeczywistym zakresie proponowanych zmian, zanim polityczne deklaracje zastąpią rzeczową debatę.

Największy problem polega jednak na tym, iż tak fundamentalne kwestie rzadko przebijają się do masowej świadomości. Polityka dyzmokratyczna przypomina widowisko, w którym afery personalne, kompromitujące nagrania i obyczajowe sensacje zajmują miejsce poważnej dyskusji o gospodarce, bezpieczeństwie i suwerenności państwa. Obywatel ma się śmiać, oburzać, przerzucać memami i wyzywać w internecie innych Polaków, w ramach walki politycznych plemion. Znacznie rzadziej ma okazję dowiedzieć się, jakie kompetencje jego państwo zamierza przekazać instytucjom zewnętrznym.

Nie trzeba choćby udowadniać istnienia centralnie sterowanej operacji odwracania uwagi, by dostrzec, komu służy taki model debaty publicznej. Kiedy społeczeństwo żyje kolejnym medialnym skandalem, decyzje o strategicznym znaczeniu mogą przechodzić niemal niezauważone. A gdy uwaga opinii publicznej wraca do spraw zasadniczych, politycy mogą już przedstawiać wcześniej uzgodnione rozwiązania jako nieunikniony element europejskiej integracji.

Gdyby rząd Donalda Tuska był rzeczywiście polskim rządem, powinien odpowiedzieć nie tylko na pytania o szczegóły reformy ESMA, ale także wyjaśnić, dlaczego Polacy dowiadują się o jej potencjalnych konsekwencjach w cieniu kolejnych politycznych widowisk. Bo państwowości nie traci się wyłącznie w wyniku wojny czy podpisania jednego wielkiego traktatu. Jej zakres może zmniejszać się również stopniowo, poprzez kolejne decyzje administracyjne i regulacyjne, przedstawiane jako „techniczne”, „nieuniknione” i „pozbawione politycznego znaczenia”.

Kiedy zatem opadnie kurz po narkotykach Kołodziejczaka, warto pamiętać, iż memy nie kontrolują giełd, nagrania nie nadzorują banków, a medialne awantury nie zastąpią debaty o przyszłości polskiej gospodarki. W tej sprawie nie wystarczy kolejny konferencyjny slogan. Potrzebne są konkrety: zakres przekazywanych kompetencji, warunki wynegocjowane przez polski rząd i odpowiedź na pytanie, dlaczego Warszawa nie otrzymała zabezpieczeń porównywalnych z tymi, o które zadbali Niemcy.

Polecamy również: Polski Żyd zaprasza na Konferencję Żydoznawczą

Читать всю статью