Polskie służby ponownie zatrzymały transport żywności pochodzącej z kraju należącego do Mercosur. Tym razem chodzi o 2,7 tys. litrów czerwonego wina z Argentyny, które miało trafić do sprzedaży na polskim rynku. Inspektorzy zakwestionowali partię obejmującą około 3,6 tys. butelek, wskazując na liczne nieprawidłowości w oznakowaniu produktu. W efekcie wydano decyzję o zakazie wprowadzenia towaru do obrotu na terenie Polski, z rygorem natychmiastowej wykonalności.
Kolejny transport z Mercosur zatrzymany na granicy. W komunikacie służb czytamy, iż oddział IJHARS w Krakowie gruntownie sprawdził skład wina i po stwierdzeniu radykalnych różnic pomiędzy nim oraz opisem na etykiecie, wydał decyzję o zakazie wprowadzenia tego towaru do obrotu na teren Polski.
Nie jest to odosobniony przypadek. Zaledwie kilka dni wcześniej polskie służby zatrzymały 22-tonową partię kukurydzy popcornowej sprowadzonej z Argentyny. Powodem był nadmierny poziom wilgotności przekraczający deklarację producenta. Również ten transport nie został dopuszczony do obrotu.
Jeszcze wcześniej media informowały o zatrzymaniu transportu żywności z Brazylii, gdzie podczas kontroli wykryto nieprawidłowości uniemożliwiające dopuszczenie produktu na polski rynek. Pokazuje to, iż służby kontrolne coraz częściej wychwytują problemy związane z importem żywności z Ameryki Południowej.
Tego typu sprawy budzą szczególne emocje, ponieważ od kilku miesięcy obowiązuje umowa UE-Mercosur, czyli Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem. Umowa ma ułatwić przepływ towarów, w tym produktów rolnych i spożywczych, pomiędzy oboma regionami. Krytycy porozumienia od dawna ostrzegali, iż standardy produkcji rolnej w państwach Ameryki Południowej znacząco różnią się od tych obowiązujących w Unii Europejskiej. Szczególne kontrowersje dotyczą środków ochrony roślin oraz pestycydów, które są zakazane na terenie UE, ale przez cały czas mogą być stosowane w niektórych krajach Mercosur.
Niepokojące sygnały płyną również z innych państw europejskich. W marcu 2026 roku informowano o kolejnych partiach argentyńskiego słonecznika niespełniających norm bezpieczeństwa. Według bułgarskich służb kontrolnych wykryto przekroczenia dopuszczalnych poziomów substancji chemicznych, a wszystkie dotychczas skontrolowane dostawy z tego kierunku wykazywały nieprawidłowości.
Nie można ignorować faktu, iż ryzyko występowania problemów jest wyższe tam, gdzie obowiązują odmienne regulacje dotyczące stosowania środków ochrony roślin, dobrostanu zwierząt czy identyfikowalności produktów. Właśnie dlatego unijne służby graniczne oraz krajowe inspekcje powinny prowadzić wzmożone kontrole importu z państw trzecich.
Według danych IJHARS tylko w 2025 roku przeprowadzono kontrole ponad 81 tys. partii artykułów rolno-spożywczych sprowadzanych z zagranicy. Wydano 95 decyzji zakazujących wprowadzenia do obrotu 119 partii produktów pochodzących z państw spoza Unii Europejskiej. Pokazuje to, iż system kontroli działa, ale jednocześnie ujawnia skalę wyzwań związanych z globalnym handlem żywnością.
Coraz częstsze przypadki zatrzymań transportów z Argentyny i Brazylii dostarczają argumentów przeciwnikom liberalizacji handlu z Mercosur. Z drugiej strony zwolennicy umowy wskazują, iż właśnie dzięki rozbudowanemu systemowi kontroli produkty niespełniające wymagań są wychwytywane jeszcze przed trafieniem na sklepowe półki. Niezależnie od oceny porozumienia jedno pozostaje pewne – wraz ze wzrostem importu z Ameryki Południowej znaczenie skutecznych kontroli granicznych będzie tylko rosło.
W związku z tym pojawia się oczywiste pytanie: po co tracić czas i pieniądze na zwiększanie kontroli i co chwilę wykrywać partie towaru z Mercosur, który nie spełnia norm, skoro wystarczy zaprzestać importu z tych państw i postawić na własną produkcję? Skrozystają na tym wszyscy, nie tylko Niemcy, Francja i Włochy, które na umowie Mercosur zbijają kokosy w dziedzinie motoryzacji.
Polecamy również: 500 mln zł rocznie za Ukrainę. Tyle zapłacą Polacy










