Kolejny, a może już ostatni atak "demokracji walczącej"

niepoprawni.pl 1 день назад

Trybunał Konstytucyjny, to jak kiedyś Zbaraż oblegany przez Chmielnickiego i Tatarów chana krymskiego Islama III Gireja. Przeciwko 14-tysięcznej armii księcia Wiśniowieckiego stanęło 200 tysięcy kozaków i Tatarów + czerń. Odsiecz wojsk koronnych pod dowództwem Jana Kazimierza uratowała oblężonych. Do chwili obecnej są tu pewne podobieństwa, ale są i różnice. Chmielnicki i chan, to w przeniesieniu na obecną chwilę Tusk. Tamci stanowili dla Rzeczpospolitej śmiertelne niebezpieczeństwo, podobnie jak dziś on. Z tym, iż jego obóz jest wewnątrz Rzeczypospolitej której pełne opanowanie (dopięcie systemu) ma nastąpić poprzez podporządkowanie sobie Trybunału Konstytucyjnego, ostatniej, prócz Prezydenta, instancji stojący na straży prawdziwej demokracji i w konsekwencji suwerenności Polski.

W sukurs mający polegać na wprowadzenie do TK sędziów „na telefon”, którym przywodzić miałby do niedawna urzędnik Tuska, Maciej Berek, ruszyła Komisja Wenecka, organ doradczy, który gładko zawłaszcza rolę decyzyjnego i rości sobie prawo do narzucania swej opinii suwerennym, jak się wydaje, organom państw członkowskich. W tym konkretnym przypadku Prezydentowi RP. Komisja Wenecka nie jest zainteresowana sytuacją jaka od trzech lat pogrążą Polskę w stan jakiegoś marazmu, gdyż zorientowana jest tylko na wspieranie lewacko-libertyńskich poczynań Unii Europejskiej zmierzającej pod egidą Niemiec do scentralizowanego państwa o dotąd nie ustalonej nazwie, ale będącego domeną niemieckiej dominacji.

Słowem oblężenie TK przez wewnętrznego wroga, wspieranego siłami UE i w dużej mierze uzurpatorskiej Komisji Weneckiej wymaga odsieczy. Tak, jak w 1649 roku musi to być odsiecz rodzima. Policja jest po stronie zamachowców, ale Polacy muszą liczyć na własne siły. Muszą mieć świadomość, iż jeżeli obecny układ opanuje TK wystarczy mu rok rządów, by żadna odsiecz nie uratowała Polski. Zwróćmy uwagę na kiepski kabaret, kiedy przed komunistą sędzia TK składa ślubowanie słowami: "Ślubuję uroczyście przy wykonywaniu powierzonych mi obowiązków sędziego Trybunału Konstytucyjnego służyć wiernie Narodowi, stać na straży Konstytucji, a powierzone mi obowiązki wypełniać bezstronnie i z najwyższą starannością. Tak mi dopomóż Bóg”. Czyli ślubuje coś czego dopełnić nie może i w dodatku przywołuje Boga na świadka. Berek dolał oliwy do ognia oświadczając: Zrobimy wszystko, żeby wartości, o których mówi rota ślubowania, urzeczywistniały się każdego dnia w funkcjonowaniu Trybunału Konstytucyjnego. Ileż trzeba mieć czelności, żeby coś takiego powiedzieć, wiedząc kto mówiącego na tym stołku posadził.

Każdy myślący człowiek musi sobie zadać pytanie: co z tego wszystkiego może wyniknąć? Przewidywać można, iż przede wszystkim Tusk i kompani nie zechcą oddać władzy, a wybory muszą przegrać, chyba, iż sam diabeł zmąci umysły wyborców. Trzeba zatem zrobić wszystko, by wyborów nie było. A zatem opanowany przez nich Trybunał Konstytucyjny odsunie Prezydenta, co utoruje drogę na szczyt władzy państwowej komuniście, który dobierze sobie Kalisza, Siwca i kilku dawnych kompanów. To z kolei, przy propagandzie wojennej z racji wojny toczącej się za wschodnią granicą, pozwoli na ogłoszenie stanu wojennego. Niech on się nazywa inaczej, ale uratuje reżim, podobnie jak to uczynił Jaruzelski. Zapewne, pewnego rodzaju mętom, które przed kryminałem chroni immunitet tuskowy będzie to odpowiadać, a to z kolei może się odbić na stanowisku izb ustawodawczych, bo nie ma się co łudzić, większości nie chodzi tam o Polskę, ale o utrzymanie jak najdłużej możliwości zysków, jakie daje wieszanie się przy władzy, obojętnie jaka by ona nie była.

Jakiś nowy Sierpień jest mało prawdopodobny, gdyż Polacy Anno Domini 1980 i dzisiejsi, to nie to samo.

Читать всю статью