
Napięcia na linii Waszyngton – Pekin przybierają na sile.
Amerykański Departament Obrony zaktualizował właśnie listę podmiotów, które według wywiadu współpracują z chińską armią. Tym razem na celownik wzięto jednych z największych graczy na światowym rynku technologicznym i motoryzacyjnym, w tym lidera rynku aut elektrycznych – firmę BYD – oraz giganta e-commerce, Alibabę.
Lista 1260H: ostrzeżenie, a nie natychmiastowe sankcje
Wpisanie na tzw. listę Section 1260H nie oznacza, iż firmy z dnia na dzień zostają odcięte od amerykańskiego rynku (jak miało to miejsce w 2019 roku w przypadku Huawei). Pentagon wykorzystuje to zestawienie przede wszystkim jako oficjalną czerwoną flagę. Ma ono ostrzegać amerykańskie organizacje i korporacje przed potencjalnym ryzykiem dla bezpieczeństwa narodowego wynikającym z robienia interesów z wymienionymi podmiotami.
Obecnie na liście znajduje się 188 „chińskich firm wojskowych”, z których wiele na co dzień świadczy standardowe usługi komercyjne w USA lub bezpośrednio rywalizuje z amerykańskimi markami w kluczowych sektorach, takich jak sztuczna inteligencja czy elektromobilność.
Chiny omijają amerykańskie bany. Superkomputer LineShine to procesorowy potwór z 2,4 mln rdzeni od Huawei
Nowe i stare nazwy na celowniku
Aktualizacja listy uderza w same fundamenty chińskiego sektora technologicznego. Wśród nowo dodanych firm znalazły się:
- BYD: producent samochodów elektrycznych, który na początku tego roku wyprzedził Teslę, stając się największym sprzedawcą EV na świecie (co ciekawe, marka ta nie eksportuje oficjalnie swoich aut osobowych do USA).
- Nio: kolejny, prężnie rozwijający się chiński producent aut elektrycznych.
- Alibaba: globalny gigant handlu internetowego i usług chmurowych.
- Baidu: technologiczny potentat, często nazywany „chińskim Google”, silnie inwestujący w rozwiązania z zakresu AI.
- Comac: chiński producent samolotów komercyjnych.
Dołączają one do firm, które na liście Departamentu Obrony figurowały już wcześniej, takich jak Tencent, producent dronów DJI, gigant bateryjny CATL oraz wspomniane Huawei.
Zdecydowana reakcja firm i widmo retorsji
Oskarżone korporacje błyskawicznie odniosły się do decyzji Waszyngtonu. Przedstawiciele Alibaby zaprzeczyli, jakoby ich firma była elementem strategii „fuzji cywilno-wojskowej”, i zapowiedzieli podjęcie wszelkich dostępnych kroków prawnych przeciwko wprowadzaniu opinii publicznej w błąd. Podobne stanowisko zajęło Baidu, twierdząc, iż wpisanie na listę nie ma „żadnego wiarygodnego uzasadnienia”. Z kolei chińska ambasada w USA określiła ruch Pentagonu jako „dyskryminujący”.
Jak zauważa cytowana przez BBC analityczka Stefanie Kam z Nanyang Technological University, Pekin najprawdopodobniej potraktuje ten ruch jako formę gospodarczego powstrzymywania (economic containment). Jej zdaniem Stany Zjednoczone mogły oflagować te firmy raczej za ogólny udział w dużych programach państwowych, a nie na podstawie dowodów na realizację bezpośrednich kontraktów wojskowych.
Decyzja Pentagonu może spotkać się z konkretną odpowiedzią. Eksperci nie wykluczają, iż w ramach działań odwetowych Chiny mogą odpowiedzieć własnymi sankcjami lub wpisać wybrane amerykańskie korporacje na podobną, czarną listę w swoim kraju.
Jeśli artykuł Kolejne chińskie giganty na celowniku Pentagonu. BYD, Alibaba i Baidu oskarżone o powiązania z wojskiem nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.














