Sondaż United Surveys by IBRiS dla WP z 21-23 sierpnia daje KO 27,3 proc., PiS 20,6 proc., Konfederacji 14,1 proc., Koronie 8,4 proc., Lewicy 7,1 proc., a Rozwojowi Plus 6,5 proc. Po przeliczeniu prawica z Koroną ma 262 mandaty. To realny alarm dla obozu Tuska.
Liczby nie dają rządowi spokoju
Koalicja Obywatelska zajmuje pierwsze miejsce, ale sama pozycja lidera kilka dziś załatwia. Według sondażu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski KO ma 27,3 proc. poparcia, czyli o 1,4 pkt proc. mniej niż dwa tygodnie wcześniej. PiS rośnie do 20,6 proc., Konfederacja do 14,1 proc., Konfederacja Korony Polskiej ma 8,4 proc., Lewica 7,1 proc., a Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego 6,5 proc.
Pod progiem znalazłyby się ugrupowania, bez których obecna większość rządowa nie działa: PSL z wynikiem 3 proc. i Polska 2050 z 0,8 proc. Razem ma 4 proc. Niezdecydowanych pozostaje 8,2 proc. Badanie przeprowadzono metodami CATI i CAWI na reprezentatywnej próbie 1000 dorosłych mieszkańców Polski.
Myrcha mówi o mniejszej liczbie list
Wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha komentował sprawę w programie „Tłit” WP. Ocenił, iż wynik pokazuje stabilne poparcie dla Koalicji Obywatelskiej jako środowiska, któremu Polacy mają ufać najbardziej. Dodał też, iż komitetów wyborczych będzie chyba mniej.
To zdanie brzmi jak zapowiedź politycznej konsolidacji. Rządzący widzą, iż rozdrobnienie po ich stronie przestaje być taktyką, a staje się ryzykiem utraty władzy. PSL i Polska 2050 nie są dziś kołem ratunkowym, ale obciążeniem. Lewica zostaje w Sejmie, ale jej 29 mandatów nie wystarcza, by utrzymać większość z KO.
Prawica z większością, jeżeli umie liczyć
Przeliczenie WP daje KO 169 mandatów, PiS 122, Konfederacji 77, Koronie 38, Lewicy 29, a Rozwojowi Plus 25. KO z Lewicą miałaby 198 miejsc, czyli o 33 za mało do większości. PiS, Konfederacja i Rozwój Plus mieliby 224 mandaty, więc również nie przekroczyliby progu 231. Dopiero dołączenie Korony Grzegorza Brauna daje prawicy 262 mandaty.
To jest najważniejsza informacja polityczna tego badania. Nie szyld zwycięzcy, ale możliwa większość. Podobny sygnał o rosnącej roli prawicy pojawiał się już w innych sondażach, ale teraz układ jest ostrzejszy: bez mniejszych formacji obecny obóz władzy zostaje z rachunkiem, którego nie da się przykryć konferencją prasową.
Tusk może uciekać w jedną listę
Dlatego wraca temat mniejszej liczby komitetów. Jedna lista rządzących albo dwa bloki mają ratować głosy marnujące się pod progiem. Z punktu widzenia aparatu władzy to logiczne. Z punktu widzenia wyborcy jest to przyznanie, iż projekt sklejony przeciw PiS nie ma już naturalnej energii.
Polacy nie głosują wyłącznie na kalkulator. Patrzą na ceny, podatki, chaos instytucjonalny, bezpieczeństwo, granice i jakość państwa. jeżeli wyborca prawicy ma dziś jakiś obowiązek, to jest nim wymuszenie na swoich ugrupowaniach odpowiedzialności. Nie chodzi o kłótnie personalne i licytację ego. Chodzi o to, czy po następnych wyborach Polska dostanie rząd bardziej suwerenny, czy kolejną ekipę zajętą utrzymywaniem kruchej większości.
Konfederacja staje się osią rozmów
Konfederacja z wynikiem 14,1 proc. jest trzecią siłą i bez niej nie ma prawicowej arytmetyki. To daje jej wpływ, ale też odpowiedzialność. Dyskusja o możliwych wariantach rządu z Konfederacją nie jest już publicystyczną zabawą. To scenariusz, który sondaże wkładają na stół.
Dla narodowej prawicy lekcja jest prosta. Wyborcy chcą twardej obrony interesu państwa, wolności gospodarczej, kontroli migracji i końca polityki na kolanach wobec Brukseli. jeżeli prawica zamieni ten potencjał w awanturę o miejsca na listach, odda państwo tym samym ludziom, których dziś krytykuje. Matematyka daje szansę. Polityka dopiero musi ją udźwignąć.
Źródło: Wirtualna Polska, Wprost, Rzeczpospolita.
Źródło: WP Wiadomości











