Nowoczesne technologie wojskowe i cywilne nie istnieją bez metali ziem rzadkich. Choć Chiny od lat dominują w wydobyciu tych surowców, Zachód chce przełamać ten monopol. Własne starania w tym zakresie podejmuje Unia Europejska. Fundamentem nowej strategii uniezależniania się od Pekinu ma być unijny plan ReSourceEU Action, który ma posłużyć m.in. dywersyfikowaniu dostaw.
W Per Geijer w pobliżu Kiruny odkryto największe znane złoże metali ziem rzadkich w Europie.
Sprawa jest prosta: przyszłość nowoczesnych technologii wprost zależy od dostępu do odpowiednich surowców. To się sprawdzało w przeszłości, sprawdza i dzisiaj: o ile więc wiek XIX zwany był wiekiem węgla, wiek XX – wiekiem ropy naftowej, o tyle współczesność – być może nieco przesadnie – zwana bywa wiekiem metali ziem rzadkich. Bez metali takich, jak neodym, prazeodym, dysproz czy terb – ze względu na ich unikatowe cechy – rozwój awangardowych technologii adekwatnie jest niemożliwy.
Wykorzystuje się je m.in. w systemach optoelektronicznych, radarowych i sonarowych, w systemach kierowania i naprowadzania pocisków, do oznaczania i śledzenia celów. Znajdą zastosowanie także w laserach, urządzeniach noktowizyjnych, sensorach i czujnikach, do produkcji podzespołów zaawansowanych maszyn bojowych – okrętów, samolotów, czołgów i platform bezzałogowych.
Monopol na wydobycie
Chiny już w latach osiemdziesiątych postawiły na rozwój wydobycia i obróbki tych surowców. I robiły to na tyle konsekwentnie i skutecznie, iż dzisiaj są w tym zakresie choćby nie tyle liderem, ile wręcz światowym monopolistą. Z tego zaś, jak poważnym zagrożeniem jest uzależnienie od jednego dostawcy, zdają sobie już sprawę niemal wszyscy liczący się gracze polityki światowej.
Przedsmak tego, co się może wydarzyć, gdy Chiny jedną decyzją zablokują dostęp do kluczowych surowców, już mieliśmy: otóż w reakcji na cła wprowadzone wiosną 2025 roku przez prezydenta Donalda Trumpa Pekin zdecydował się wprowadzić restrykcje dotyczące eksportu metali ziem rzadkich. Uderzenie było dotkliwe. Wprawdzie po jesiennej wizycie Trumpa w Azji Pekin zawiesił je na rok, ale sprawa wróci raczej prędzej niż później.
Nic więc dziwnego, iż Zachód na gwałt chce znaleźć dostęp do kluczowych zasobów. Dążąc do uniezależnienia od chińskich dostaw, Stany Zjednoczone aktywnie szukają złóż i otwierają kopalnie u siebie, próbują także pozyskiwać surowce krytyczne poza granicami. Sprawa złóż rzadkich metali pojawiała się m.in. w kontekście dwustronnej umowy z Ukrainą, wskazywano ją także przy okazji dążenia do przejęcia Grenlandii.
O tym, iż Amerykanie żywo są zainteresowani tym problemem, świadczy również ich aktywność dyplomatyczna. Kwestię obniżenia zależności od Chin w pozyskiwaniu metali rzadkich omawiano w Waszyngtonie na szczycie G7 w styczniu 2026 roku, potem także w początkach lutego z udziałem przedstawicieli niemal 50 państw. Padła wówczas propozycja utworzenia koalicji państw zainteresowanych współpracą mającą na celu rozwiązanie problemu chińskiej dominacji w zakresie surowców krytycznych, przede wszystkim właśnie metali ziem rzadkich.
Wspólny rynek
Bardzo żywo zainteresowane rozwojem własnych umiejętności pozyskiwania i obróbki metali ziem rzadkich są również państwa europejskie i Unia Europejska jako wspólnota. Bez dostępu do tego rodzaju metali pod znakiem zapytania stoi bowiem kwestia rozwoju europejskiego przemysłu obronnego i zaawansowanych technologii wojskowych, w których szeroko wykorzystywane są surowce pozyskiwane od Chin. Współdziałanie w ramach Unii Europejskiej pozwoli skorzystać z efektu skali, da więcej możliwości manewru, a także lepsze warunki finansowe.
Ważną inicjatywą Unii stał się wprowadzony wiosną 2024 roku akt o surowcach krytycznych, podejmujący kwestię zabezpieczenia ich dostaw do państw członkowskich UE. Jest o co walczyć, ponieważ ostatni, ogłoszony w 2023 roku unijny wykaz wymienia aż 34 surowce, które dla gospodarki Wspólnoty mają znaczenie krytyczne – i na tej liście są wszystkie pierwiastki ziem rzadkich. Akt ma służyć budowie unijnych zdolności w zakresie ich wydobycia, przetwarzania i recyklingu.
Aby przekuć te zamierzenia w konkrety, w grudniu 2025 roku Bruksela ogłosiła ReSourceEU Action Plan, który ma posłużyć dywersyfikowaniu dostaw oraz wzmacnianiu bezpieczeństwa łańcuchów logistycznych. I tu starania obejmują trzy najistotniejsze obszary: kwestie organizacyjne, finansowanie i partnerstwo międzynarodowe. Głównym narzędziem ma być europejskie Centrum Surowców Krytycznych (Critical Raw Materials Centre), powołane do koordynacji inicjatyw, które pozwolą zwiększyć niezależność rynku europejskiego.
Chodzi w głównej mierze o stworzenie mechanizmu wspólnych zakupów, co pozwoli na uzyskanie lepszej pozycji negocjacyjnej z dostawcami spoza Unii. Ten mechanizm – wprowadzony m.in. za sprawą Polski – sprawdza się np. przy dokonywaniu zakupów gazu ziemnego na potrzeby Wspólnoty. Unia stawia też na gromadzenie surowców krytycznych w wyspecjalizowanych magazynach. Dzięki temu ma wzrosnąć odporność rodzimego rynku na wypadek ograniczenia eksportu ze strony Chin.
Ważne jest także unijne wsparcie finansowe inicjatyw i projektów o znaczeniu kluczowym dla przemysłu rodzimego. W 2026 roku zarezerwowano na ten cel około 3 mld euro. Odrębną sprawą jest uproszczenie procedur, co pozwoli na skrócenie czasu wydawania niezbędnych pozwoleń na projekty uznane za strategiczne. To o tyle istotne, iż dotychczas działania biurokratyczne mogły trwać latami, m.in. ze względu na kwestie środowiskowe, w tej chwili zaś czas wydawania pozwoleń ma wynieść maksymalnie 24 miesiące.
Dyplomacja surowcowa
Budowanie instytucjonalnego zaplecza to jedno. Odrębną sprawą jest poszukiwanie i eksploatowanie złóż. Wprawdzie w tej chwili nigdzie w Europie nie prowadzi się wydobycia metali ziem rzadkich, ale to się niedługo powinno zmienić. Na całym kontynencie realizowane są bowiem poszukiwania nowych złóż, dokonywane są też ponowne oceny możliwości wydobycia surowców ze złóż już zidentyfikowanych, ale uznawanych dotychczas za nieefektywne i nieopłacalne.
Wskazuje się w tym kontekście kilka bardzo perspektywicznych lokalizacji. Na terenie Unii Europejskiej to złoża Per Geijer w okolicach Kiruny w północnej Szwecji i Norra Kärr w południowej części tego kraju są szczególnie zasobne w tzw. ciężkie metale ziem rzadkich, ale także Sokli leżące w północno-wschodniej Finlandii. Są też zidentyfikowane m.in. we Francji czy Grecji, niemniej przygotowanie ich do eksploatacji i podjęcie wydobycia wymaga czasu – a tego nie ma za wiele.
Równolegle rozwijane są inicjatywy we współpracy z partnerami spoza Unii. Starania takie zyskały sobie już określenie dyplomacji surowcowej. Tu istotna jest przede wszystkim kooperacja z partnerami strategicznymi, jak Stany Zjednoczone czy Japonia, w zakresie stworzenia wspólnego rynku surowców tego typu. Prowadzone są poza tym poszukiwania złóż w różnych miejscach świata, m.in. w innych krajach europejskich, które do Unii nie należą, w posiadłościach zamorskich lub u partnerów. I tak np. w czerwcu 2024 roku norweska firma Rare Earths Norway ogłosiła odkrycie ogromnego złoża Fensfeltet w południowo-wschodniej części kraju. Wiadomo także, iż do największych znanych złóż metali ziem rzadkich należą te położone na Grenlandii – Kvanefjeld i Tanbreez.
Bardzo aktywnie są również penetrowane kierunki pozaeuropejskie. W szczególności chodzi o współpracę z zasobnymi w te złoża Australią i Kanadą, ale nawiązywane są też kontakty z wieloma państwami Azji, Afryki i Ameryki Południowej. Tutaj odpowiedzią ma być program o nazwie Global Gateway, który zakłada budowę bezpiecznych łańcuchów dostaw spoza Europy. W ostatnich latach Unia Europejska zawarła umowy dotyczące wydobycia i dostaw surowców, w tym metali ziem rzadkich, z wieloma krajami, m.in. z Namibią, Rwandą, Republiką Południowej Afryki, Malawi, Kazachstanem i Uzbekistanem czy Arabią Saudyjską.
Jest jeszcze jeden element dotyczący troski o bezpieczeństwo surowcowe w zakresie metali ziem rzadkich. Chodzi o odzyskiwanie metali z odpadów i recykling, co pozwoli zbudować gospodarkę o obiegu zamkniętym. Temu właśnie mają służyć tzw. paszporty surowcowe produktów, pozwalające na identyfikację składu surowcowego, a następnie recykling krytycznych surowców. Krokiem w kierunku obiegu zamkniętego jest także wprowadzenie od początku 2026 roku ograniczenia w eksporcie złomu magnesów trwałych z ziem rzadkich, a więc tego produktu, w którym Chiny są prawdziwym monopolistą.
Skutki dla środowiska
Ważny element całego procesu to dostęp do technologii nie tylko wydobywczej, ale i przetwórczej. Chiny, które w ciągu minionych dekad uzyskały ogromne doświadczenie w tym zakresie, niechętnie dzielą się swoim know-how. Dlatego konieczne są inwestycje w badania technologiczne. I kto wie, czy nie będzie to wyzwanie większe niż w przypadku dostępu do złóż. Wydobycie metali ziem rzadkich jest bowiem procesem bardzo złożonym, kosztownym i obciążającym środowisko naturalne. W państwach demokratycznych, gdzie procedury podlegają zaskarżeniu w sądach, wątpliwości zgłaszane przez lokalne samorządy czy mieszkańców sprawiają, iż wszystko trwa bardzo długo. A potem i tak wcale nie jest oczywiste czy planowana inwestycja dojdzie do skutku.
W tym układzie państwa autokratyczne mają łatwiej – tak jest np. z Chinami czy Rosją, gdzie decyzja polityczna przeważa nad kosztami środowiskowymi. Ponieważ jednak wszyscy zdają sobie sprawę z tego, jak sytuacja wygląda obecnie, sprawa jest łatwiejsza do przeforsowania. Rośnie bowiem świadomość, iż to kroki niezbędne w budowaniu niezależności. I choć inicjatywy zarówno Waszyngtonu, jak i Brukseli już teraz wydają się mocno spóźnione, nie można sobie jednak pozwolić na ich zaniechanie.