Rosja oskarżyła polskie służby o współorganizację zamachu na wiceszefa GRU Władimira Aleksiejewa. - To typowy przykład działań dezinformacyjnych i narracja stworzona na potrzeby wewnętrzne - ocenił w rozmowie szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. bryg. Jarosław Stróżyk. Wojskowy krytycznie odniósł się do przekazu agencji Reutera, która cytowała bezpośrednio prokremlowskie agencje.
Kłamstwa Rosji o Polsce podała dalej światowa agencja. Reaguje generał

Agencja Reuters podała w poniedziałek za rosyjską agencją Interfax, iż według rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) polski wywiad był zaangażowany w organizację zleconego rzekomo przez służby ukraińskie zamachu na wiceszefa rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU generała Władimira Aleksiejewa; polskie służby miały m.in. uczestniczyć w rekrutacji zamachowca.
Z kolei inna rosyjska służba specjalna SWR (Służba Wywiadu Zagranicznego) wydała cytowany w poniedziałek w polskich mediach komunikat, wedle którego państwa zachodnie, w tym Polska, mają aktywnie działać na rzecz podważenia reżimu Alaksandra Łukaszenki na Białorusi i wprowadzenia zmian politycznych w tym kraju.
"Oskarżenia rosyjskiej propagandy o związki polskich służb z ostatnim zamachem w Rosji są całkowicie bezpodstawne. Polska nie ma z tym nic wspólnego. To właśnie rosyjskie służby od 2023 roku stoją za aktami dywersji na terenie Polski i innych państw. Absolutna dezinformacja i obłuda" - podkreślał we wtorek minister Tomasz Siemoniak.
Zamach na rosyjskiego generała. Rosja oskarża Polskę i Ukrainę
W rozmowie z PAP gen. bryg. Jarosław Stróżyk, szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego, został zapytany o tego typu komunikaty wydawane przez rosyjskie służby i ich obecność w mediach. Szef SKW ocenił, iż takie komunikaty to typowy przykład działań dezinformacyjnych prowadzonych przez rosyjskie władze. Jak mówił, są one publikowane przy każdej nadarzającej się okazji, by budować i umacniać fałszywą narrację, wedle której Rosja i Białoruś znajdują się pod nieustającą presją ze strony państw zachodnich i NATO.
ZOBACZ: "Rezerwa wysokiej gotowości". Polskie wojsko ma liczyć pół miliona żołnierzy
Generał zaznaczył, iż jakkolwiek te przejawy dezinformacji "można by wiązać z ostatnim zatrzymaniem w MON i traktować jako swoistą ripostę", to ta fałszywa narracja służb wschodnich tworzona jest przede wszystkim na potrzeby wewnętrzne i skierowana do rosyjskiej i białoruskiej opinii publicznej. - W stosowaniu tej narracji przez rosyjskie władze nie widzę nic dziwnego. Zastanawiające jest jednak, o ile ta retoryka przebija się przez oficjalne, znane i szanowane agencje prasowe, takie jak Reuters; jest to też co najmniej niepokojące - zauważył gen. Stróżyk.
- Wszystkie działania, które podejmują polskie służby, są realizowane w granicach prawa i zgodnie z wytycznymi politycznymi, otrzymywanymi od przełożonych - premiera, ministra obrony narodowej i ministra-koordynatora służb specjalnych, które są zatwierdzane przez kolegium ds. służb specjalnych (przy Radzie Ministrów - red.) przy udziale prezydenta - podkreślił szef SKW.
Jak walczyć z rosyjską propagandą? Szef SKW odpowiada
Pytany, jak należy podchodzić do pojawiającej się w polskiej czy europejskiej przestrzeni publicznej rosyjskiej propagandy, gen. bryg. Stróżyk stwierdził, iż nie ma jednej, sprawdzonej metody radzenia sobie z tego typu zagrożeniami.
Generał przywołał raport przygotowany przez zespół ds. dezinformacji wchodzący w skład komisji ds. badania wpływów rosyjskich i białoruskich w Polsce, na której czele stał od maja 2024 r. do lipca 2025 r.
Opublikowany w styczniu ub.r. raport - jedyny jawny raport z prac tej komisji - wskazywał, jak przypomniał gen. Stróżyk, na różne charakterystyczne narracje stosowane w rosyjskiej propagandzie - zarówno wewnętrznej, jak i skierowanej za granicę - takie jak demonizowanie NATO czy Unii Europejskiej i przedstawianie ich jako opresyjnych i agresywnych bytów, kolonizujących swoich partnerów.
W dostępnym na stronach rządowych raporcie wskazano m.in. iż w Polsce w ostatnich latach brakowało systemowego przeciwdziałania szerzeniu się takich narracji; wśród rekomendacji znalazło się m.in. zacieśnienie współpracy między organami państwowymi a mediami w zwalczaniu propagandy i dezinformacji.
ZOBACZ: Obiekty nad polsko-białoruską granicą. Jest komunikat wojska
W rozmowie z PAP gen. Stróżyk przyznał, iż jego zdaniem skuteczniejsze od ignorowania przejawów rosyjskiej propagandy jest próba jej "rozbijania". W zwalczanie dezinformacji powinny też - ocenił - w większym stopniu zaangażować się same służby specjalne, m.in. poprzez większą obecność w przestrzeni publicznej, publikowanie okresowych raportów pokazujących np. metodologię działania Rosjan.
- Myślę, iż jest to potrzebne, i jesteśmy to winni społeczeństwu. Oczywiście z drugiej strony nie może być tak, iż codzienna obecność w mediach i negowanie rosyjskich narracji będzie traktowane jako zadanie dla służb specjalnych - zaznaczył szef SKW.
Gen. Stróżyk podkreślił, iż zagrożenie związane z obecnością rosyjskich narracji w polskiej przestrzeni publicznej istnieje od lat, a Rosja co roku wydaje na związane z tym działania około 2-4 mld dolarów. Generał dodał, iż te pieniądze stanowią znaczącą kwotę, także ze względu na fakt, iż prowadzenie działań polegających np. na masowym powielaniu rosyjskiej propagandy w sieciach społecznościowych jest stosunkowo tanie.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni















