Kęty: Rowerem do Medjugorja z intencjami swoich bliskich

naszdziennik.pl 4 часы назад

Jedenaścioro rowerzystów wyruszyło 18 czerwca sprzed kościoła pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Kętach na Podbeskidziu w liczącą ponad 1100 km pielgrzymkę do Medziugoria. Wśród uczestników są dwaj kapłani – ks. Jerzy Musiałek, proboszcz parafii NSPJ i pomysłodawca przedsięwzięcia, oraz ks. Kazimierz Walusiak
z parafii św. Rocha w Zamarskach.

Grupę tworzą doświadczeni rowerzyści, którzy mają
za sobą wcześniejsze pielgrzymki, m.in. do Wilna i Rzymu.

Przed wyjazdem pielgrzymi uczestniczyli w Mszy św.
Ksiądz Musiałek podkreślił, iż celem wyprawy nie jest jedynie pokonanie kolejnych kilometrów, ale przede wszystkim odnowa duchowa.

– Czas pielgrzymowania jest czasem takiego nastrojenia swojego serca na serce Jezusa. Codzienność, praca, problemy i zmęczenie często nas rozstrajają. Potrzeba
nam wyciszenia, oderwania się od codzienności
i odnowienia relacji z Bogiem – wskazał.

Proboszcz zaznaczył, iż Medziugorie jest miejscem,
gdzie ludzie z różnych stron świata odnajdują pokój, jedność i umocnienie wiary.

– Tam buduje się jedność, buduje się miłość, buduje
się pokój, buduje się wiara. Niech również na naszym szlaku będzie jeden duch, jedno serce i jedna wiara
– życzył uczestnikom.

Dla wielu rowerzystów wyprawa jest kolejnym etapem duchowej drogi. Adam z parafii św. Maksymiliana
w Nowej Wsi przyznaje, iż jedzie przede wszystkim
po to, by umocnić swoją relację z Matką Bożą.

– Chcę odbudować relację z Maryją i zbliżyć się do Boga. Pielgrzymka daje możliwość oderwania się od trudnej codzienności i powrotu do domu jako człowiek bardziej otwarty na innych, pełen miłości – wyjaśnił.

Podobne motywacje towarzyszą Pawłowi z Bulowic.

– Wiozę konkretne intencje. Chcę poświęcić więcej czasu w modlitwę, bo w zwyczajnym życiu często tego brakuje. To także okazja, by zostawić na chwilę problemy i spojrzeć na wszystko z innej perspektywy – dodał.

Niektórzy uczestnicy wracają do Medziugoria po wielu latach. Pan Zdzisław jedzie tam już po raz piąty.

– Byłem tam cztery razy i po 25 latach wracam ponownie. To szczególne miejsce. choćby jeżeli nie dostrzega się nadzwyczajnych znaków, człowiek doświadcza tam porządkowania swojego życia duchowego. Tego właśnie
się spodziewam – stwierdził.

Dla pana Piotra pielgrzymka jest połączeniem dwóch
pasji – jazdy na rowerze i modlitwy.

– Moją pasją jest rower, a jeżeli mogę to połączyć
z modlitwą, to jest coś wyjątkowego. Wiozę wiele intencji, szczególnie za rodzinę i za chorego kolegę. Wierzę, iż ten wysiłek ma sens i iż wszystko, co nas spotka na trasie, będziemy przeżywać razem z Bogiem – zaznaczył.

W grupie jadą również dwie kobiety. Jedną z nich
jest pani Adrianna z Oświęcimia, która po raz pierwszy wybiera się do Medziugoria.

– Mam wiele intencji od rodziny i przyjaciół. Lubię jazdę
na rowerze, a możliwość połączenia jej z modlitwą
jest czymś niezwykłym. To prawdziwa odskocznia
od codzienności – zaakcentowała.

Druga uczestniczka, pani Anna, była już wcześniej
w Medziugoriu, ale tym razem jedzie z nową grupą.

– Bardzo chciałam tam wrócić. O pielgrzymce dowiedziałam się stosunkowo niedawno, ale poczułam,
że powinnam pojechać. Wiozę swoje intencje i prośby wielu osób, które prosiły mnie o modlitwę – podkreśliła.

Przed uczestnikami 9 dni drogi i około 1100 km do pokonania. Każdego dnia pielgrzymi będą przejeżdżać
od 140 do 160 km, rozpoczynając jazdę zwykle około godz. 7.30 rano. Trasa została zaplanowana tak,
by nie zabrakło czasu w wspólną modlitwę,
posiłki oraz odpoczynek.

APW, KAI

Читать всю статью