Karol Nawrocki 3 września potwierdził, iż zgodzi się na przesłuchanie w charakterze świadka w śledztwie dotyczącym niedopuszczenia czterech sędziów Trybunału Konstytucyjnego do orzekania. Prokuratura poprosiła prezydenta o wskazanie terminu i miejsca. Głowa państwa zapowiada pełną współpracę, ale ocenia działanie śledczych jako niepoważne i obciążające dla władzy.
Prezydent odpowie na pytania śledczych
Karol Nawrocki zapowiedział, iż do przesłuchania dojdzie. Podkreślił, iż występuje w sprawie jako świadek i odpowie na pytania prokuratora. Dodał również, iż wszystkie decyzje w tej sprawie podejmował osobiście. To jasna deklaracja: prezydent nie zamierza uchylać się od czynności, choć otwarcie kwestionuje polityczny i państwowy sens prowadzenia jej w takiej formule.
W wypowiedzi dla dziennikarzy głowa państwa nazwała przesłuchanie obciążeniem dla obecnej władzy i sprawą niepoważną z punktu widzenia państwa polskiego. Przypomniała też wcześniejsze przesłuchanie w innym postępowaniu, które zostało umorzone. Słowa prezydenta są oceną polityczną, nie rozstrzygnięciem co do legalności obecnego śledztwa.
Prokuratura wystąpiła o termin i miejsce
Według komunikatu przytoczonego przez Wprost prokurator zwrócił się do Karola Nawrockiego o wskazanie dogodnego terminu i miejsca przesłuchania w charakterze świadka. Postępowanie prowadzi zespół Prokuratury Krajowej zajmujący się skutkami orzeczeń wydanych przez sędziów powołanych przy udziale Krajowej Rady Sądownictwa po 2017 roku.
Śledztwo wszczęto 21 kwietnia 2026 roku po zawiadomieniu dwóch sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Dotyczy ono podejrzenia działania na szkodę wymiaru sprawiedliwości oraz czterech sędziów wybranych przez Sejm 13 marca: Marcina Dziurdy, Krystiana Markiewicza, Anny Korwin-Piotrowskiej i Macieja Taborowskiego. Nie zostali oni dopuszczeni do orzekania w Trybunale.
Prokuratura informuje, iż przesłuchała ponad 40 świadków, w tym pracowników Kancelarii Prezydenta RP i Trybunału Konstytucyjnego, oraz zabezpieczyła dokumenty. Na tym etapie nie ma rozstrzygnięcia o odpowiedzialności karnej. Sam Karol Nawrocki ma status świadka, co w debacie publicznej trzeba podkreślać bez półsłówek.
Spór o obsadę Trybunału
Tłem postępowania jest głęboki konflikt ustrojowy. Sejm wybrał w marcu sześciu sędziów TK. Prezydent odebrał ślubowanie od Magdaleny Bentkowskiej i Dariusza Szostka, natomiast nie przyjął go od pozostałej czwórki. Ci złożyli później ślubowanie podczas uroczystości w Sejmie. Ocena skutków prawnych tego wydarzenia pozostaje przedmiotem ostrego sporu.
Pałac Prezydencki wskazywał wcześniej na zastrzeżenia do sejmowej procedury wyboru. Karol Nawrocki deklarował, iż o dalszym losie sprawy powinien przesądzić Trybunał Konstytucyjny. Spór nie rozgrywa się więc wokół technicznej czynności kadrowej. Dotyczy granic kompetencji konstytucyjnych, ciągłości instytucji państwa i prawa obywateli do pewności, kto może prawomocnie orzekać.
Napięcie wokół sądu konstytucyjnego rośnie od miesięcy. Pozostawienie Trybunału bez środków w projekcie budżetu na 2027 rok dołożyło do konfliktu kolejny wymiar. Z kolei spór o status i funkcjonowanie TK coraz częściej wykracza poza krajową debatę prawną.
Państwo potrzebuje reguł, nie permanentnej wojny
Prezydent ma odpowiedzieć na pytania, a prokuratura ma obowiązek działać na podstawie prawa i dowodów. Równie ważne jest jednak, by organy ścigania nie stawały się narzędziem nacisku w sporze między ośrodkami władzy. Sama intensywność czynności nie dowodzi ich politycznego charakteru, ale władza musi liczyć się z takim społecznym pytaniem i odpowiadać pełną przejrzystością.
Dla Polaków stawką nie jest wygoda żadnego polityka. Jest nią wiarygodność państwa, stabilność orzeczeń i ochrona konstytucyjnego porządku przed logiką odwetu. Gotowość Karola Nawrockiego do złożenia zeznań zamyka drogę do zarzutu unikania pytań. Teraz ciężar odpowiedzialności spoczywa na śledczych: muszą wykazać, iż prowadzą postępowanie dla ustalenia faktów, a nie dla politycznego widowiska.
Źródło: Wprost, Rzeczpospolita
Źródło: Kancelaria Prezydenta RP















