Kaczyński w TV Republika: „maślarze” i „harcerze”. Holecka z trudem powstrzymała śmiech

dzienniknarodowy.pl 58 минуты назад
Zdjęcie: Kaczyński w TV Republika: „maślarze” i „harcerze”. Holecka z trudem powstrzymała śmiech


Jarosław Kaczyński potwierdził w TV Republika rozmiar rozłamu w Prawie i Sprawiedliwości, ale najbardziej zapamiętanym momentem rozmowy z Danutą Holecką okazała się anegdota. Prezes opowiedział, jak żegnał odchodzących polityków, posługując się wewnątrzpartyjnymi przezwiskami „maślarzy" i „harcerzy". Prowadząca pochyliła głowę i z trudem powstrzymała śmiech. Za żartem stoi jednak najpoważniejsze pęknięcie w historii partii.

„Trzydziestu kilku posłów"

W rozmowie prezes PiS potwierdził skalę odejść. Jak mówił, po upływie wyznaczonego terminu trzydziestu kilku posłów zrezygnowało z członkostwa w partii, odmawiając podpisania deklaracji o nieuczestniczeniu w stowarzyszeniach politycznych. To praktycznie przypieczętowało odejście Mateusza Morawieckiego i jego zaplecza. Formalne potwierdzenie odejść miało zapaść na posiedzeniu Komitetu Politycznego w kolejny wtorek.

Anegdota, która rozbawiła studio

Najgłośniejszym fragmentem okazało się jednak wspomnienie z ostatniego kryzysowego spotkania. Kaczyński przytoczył, jak witał obecnych, mieszając partyjne przezwiska rywalizujących obozów. „Tu jest »maślarz«, ty jesteś »harcerzem«, dobrze, żebyście tu byli razem" — relacjonował prezes. Danuta Holecka, jak opisują to media, pochyliła głowę, zasłoniła twarz dłonią i wyraźnie z trudem powstrzymywała śmiech na antenie.

Skąd „maślarze" i „harcerze"

Przezwiska mają swoje źródło w partyjnym folklorze. „Harcerzami" nazywano ludzi Morawieckiego, wśród których kilku miało harcerskie korzenie. „Maślarze" to z kolei obóz rywalizujący, kojarzony m.in. z Jackiem Sasinem i Przemysławem Czarnkiem. Określenie nawiązuje do głośnego wpisu europosła Tobiasza Bocheńskiego o niemieckim maśle podanym na pokładzie samolotu LOT. Z czasem obie etykiety zaczęły oznaczać dwa skrzydła wewnątrz partii.

Rozłam, który widać w sondażach

Skala odejść nie jest wyłącznie partyjną arytmetyką. Sondaże z lipca pokazały, iż w scenariuszu osobnego startu Morawieckiego notowania PiS wyraźnie spadają, a jego nowe ugrupowanie mogłoby przekroczyć próg wyborczy. Sam Morawiecki mówił o zapleczu liczącym około czterdziestu posłów, a Kaczyński o „trzydziestu kilku", którzy odeszli. Ta rozbieżność w liczbach dobrze oddaje, jak różnie obie strony opisują to samo wydarzenie. Prezydent Karol Nawrocki, wybrany z poparciem prawicy, odmówił roli rozjemcy, podkreślając, iż jest prezydentem wszystkich Polaków. Dla partii, która przez lata szczyciła się żelazną dyscypliną, publiczne pęknięcie tej skali jest sygnałem głębszego kryzysu przywództwa.

Śmiech, który nie maskuje kryzysu

Lekki ton rozmowy nie powinien przesłaniać wagi wydarzeń. Za partyjną anegdotą kryje się najpoważniejszy rozłam w dziejach PiS, ubytek kilkudziesięciu posłów i realne osłabienie największej partii opozycyjnej. Umiejętność obracania kryzysu w żart bywa politycznym atutem, ale nie zmienia arytmetyki. Czy prawicę stać na to, by pęknięcie, którego skutki poczuje w kolejnych sondażach, traktować jak barwny epizod?

Читать всю статью