Kaczyński: Kijów chciał jednego państwa i wciągnięcia Polski do wojny

dzienniknarodowy.pl 6 часы назад
Zdjęcie: Kaczyński: Kijów chciał jednego państwa i wciągnięcia Polski do wojny


Jarosław Kaczyński oświadczył w sobotę w Augustowie, iż na początku pełnoskalowej wojny strona ukraińska miała próbować wciągnąć Polskę do starcia z Rosją, choćby przez koncepcję jednego państwa. To poważne oskarżenie, niepoparte podczas wystąpienia dokumentami, które stawia pytanie o granice sojuszu i suwerenność polskich decyzji.

Poważna teza bez ujawnienia dowodów

Prezes Prawa i Sprawiedliwości zabrał głos podczas Kongresu Młodych „Młodzież dla Polski Jutra” w Augustowie. Mówiąc o pierwszym okresie po rosyjskiej napaści na Ukrainę, stwierdził, iż strona ukraińska oczekiwała od Warszawy działań, na które polskie władze nie mogły się zgodzić. Nie sprecyzował, czego dokładnie dotyczyły te oczekiwania.

Najdalej idąca część wypowiedzi dotyczyła rzekomej koncepcji połączenia obu państw. Jak relacjonuje Kresy.pl, Kaczyński ocenił, iż Kijów chciał w ten sposób doprowadzić do wejścia Polski do wojny. Wskazał też na przemówienie Wołodymyra Zełenskiego w Sejmie jako sygnał takiego kierunku.

Trzeba zachować precyzję. Kaczyński przedstawił własną ocenę i sam zaznaczył, iż nie ma pewności, czy historycy potwierdzą wskazane przez niego motywy. Podczas wystąpienia nie ujawnił dokumentów ani uzgodnień świadczących o formalnym planie stworzenia wspólnego państwa. Ciężar tej tezy wymaga dowodów, zwłaszcza iż dotyczy najważniejszych decyzji o wojnie i pokoju.

Polska nie mogła wejść do wojny

Prezes PiS podkreślił, iż Polska nie była przygotowana do bezpośredniego starcia z Rosją. W jego ocenie ówczesny stan sił zbrojnych wykluczał taki krok bez względu na polityczne deklaracje. Dodał, iż strona ukraińska miała nie dostrzegać tej słabości.

To sedno sprawy. Pomoc państwu napadniętemu przez Rosję leży w polskim interesie, bo rosyjskie zwycięstwo przesunęłoby zagrożenie bliżej naszych granic. Polska może rozwijać współpracę obronną z Ukrainą, przekazywać sprzęt i budować zdolności odstraszania. Nie oznacza to jednak zgody na automatyczne wciągnięcie Rzeczypospolitej do wojny. O użyciu polskich sił muszą decydować polskie władze, na podstawie polskiej racji stanu.

Sojusz bez rezygnacji z własnego państwa

Kaczyński mówił również o późniejszej zmianie podejścia Kijowa. Nie rozwinął tego wątku, ale relacje polsko-ukraińskie rzeczywiście obejmują dziś zarówno współpracę przeciw rosyjskiej agresji, jak i ostre spory. Należą do nich pamięć o rzezi wołyńskiej, kult OUN-UPA oraz zakres politycznych i gospodarczych ustępstw Warszawy. Niedawne słowa Radosława Sikorskiego, iż Ukraina nie powinna wynosić UPA na piedestał, pokazują, iż tych spraw nie da się zamieść pod dywan.

Polska polityka nie może być budowana ani na rusofilii, ani na bezwarunkowym podporządkowaniu oczekiwaniom Kijowa. Rosja jest agresorem i zagrożeniem dla naszej części Europy. Ukraina broni swojej niepodległości. Rzeczpospolita ma jednak własne państwo, własne interesy, własną pamięć i własną odpowiedzialność za bezpieczeństwo obywateli.

Suwerenność jest granicą

Jeżeli Jarosław Kaczyński dysponuje wiedzą o konkretnych propozycjach z 2022 roku, opinia publiczna powinna poznać ich treść w zakresie, który nie narusza bezpieczeństwa państwa. Tak poważna sprawa nie może pozostać wyłącznie mocnym zdaniem z kongresowej mównicy. Potrzebuje faktów, dokumentów i odpowiedzialnej debaty.

Jedna zasada nie wymaga jednak dalszych wyjaśnień: żaden sojusz i żadna wdzięczność nie mogą odbierać Polsce prawa do samodzielnej decyzji o wojnie, pokoju i kształcie państwa. Pomoc sąsiadowi jest rozsądna, gdy wzmacnia nasze bezpieczeństwo. Rezygnacja z suwerenności nigdy nie jest ceną, którą wolno zapłacić.

Źródło: Kresy.pl

Źródło: Kresy.pl

Читать всю статью