JW Agat: idziemy po młodych!

polska-zbrojna.pl 2 часы назад

Jednostka wojsk specjalnych Agat wychodzi naprzeciw młodemu pokoleniu i wprowadza rewolucję w zasadach naboru. Ma być prościej i szybciej. Skąd ten pomysł? Kierownik selekcji do gliwickiej jednostki zapewnia, iż zmiana jest konieczna. – Otwieramy się na młodych. W przeciwnym razie za trzy lata moglibyśmy tu gasić światła – przyznaje.

W naborze do Jednostki Wojskowej Agat rewolucja. Wśród zmian jedna wybrzmiewa najmocniej – jest krócej. Czy dzięki temu również łatwiej?

Kierownik selekcji do jednostki: Nie jest łatwiej, jest po prostu inaczej. Trzeba jednak spróbować, by się przekonać – i do tego zachęcam wszystkich kandydatów.

REKLAMA

Formułę naboru do Agatu musieliśmy zmienić ze względu na nasze obecne potrzeby. Jako jednostka jesteśmy przygotowani do prowadzenia samodzielnych operacji, ale przede wszystkim mamy wspierać w działaniach inne jednostki specjalne, takie jak GROM czy JWK. Musimy więc dysponować odpowiednio dużą siłą – i nie chodzi mi tu tylko o uzbrojenie, ale przede wszystkim o ludzi. Otwieramy się więc na młodych. Od naszych kandydatów nie oczekujemy doświadczenia z wojska czy innych służb. Wszystkiego ich nauczymy.

Bardzo świeże spojrzenie. Wojsko raczej krytykuje młodych ludzi z pokolenia Z…

Nie ma co się obrażać na młodzież i ją krytykować. Często słyszę, iż młode pokolenie jest gorsze i słabsze. A to nie jest prawda. Młodzi mają po prostu zupełnie inne doświadczenia, inaczej są wychowywani, żyją w innym świecie niż kandydaci, którzy zaczynali służbę 10 czy 20 lat temu. Dzisiejsi 20-latkowie raczej nie mają doświadczenia np. grup paramilitarnych lub proobronnych. Ale czy to sprawia, iż są gorsi? Nie. Trzeba sobie uświadomić, iż zmiana pokoleniowa się dokonała i teraz to wojsko musi wziąć na swoje barki obowiązek odpowiedniego ukształtowania młodzieży. I to właśnie robimy w JW Agat.

Na czym skupiacie się, dobierając kandydatów do służby?

Podczas selekcji nie sprawdzamy żadnych umiejętności, które kandydaci mogli dotychczas nabyć w wojsku czy w innych służbach, skupiamy się za to na ich charakterze, profilu psychologicznym i oczywiście przygotowaniu fizycznym. Zgodnie z nową formułą w czasie selekcji każdy z kandydatów jest wnikliwie obserwowany i oceniany przez instruktorów. adekwatnie nie ma chwili, by pozostawali oni bez naszego nadzoru. Oceniamy ich zaangażowanie, motywację, umiejętność współpracy w grupie.

Trzeba jednak podkreślić, iż ta nowa, czterodniowa formuła selekcji nie zamyka całego procesu naboru. To zaledwie jeden z etapów, a wybrani przez nas ludzie jeszcze przed rozpoczęciem służby w zespołach szturmowych będą podlegali dalszej ocenie i weryfikacji.

Jak zatem wygląda droga żołnierza zespołu szturmowego? Zaczyna się od egzaminu z WF-u, prawda?

Moim zdaniem pierwszym etapem jest podjęcie decyzji o tym, iż chce się wziąć udział w selekcji i służyć w jednostce Agat. Następnie kandydat powinien złożyć ankietę do naszej jednostki, a jeżeli nas zainteresuje, zostanie zaproszony. I tu zaczyna się zmiana. Proces, który dotąd trwał co najmniej kilka miesięcy, skróciliśmy do czterech dni: połączyliśmy etap kwalifikacji i selekcji. Ochotnicy, którzy otrzymają od nas zaproszenie, w ciągu jednego dnia przejdą testy psychologiczne i przystąpią do egzaminu z WF-u. Ci, którzy to wszystko zaliczą, rozpoczną adekwatny etap selekcji.

Zachęcam jednak, by nie bagatelizować przygotowań. Mimo iż wymagania dotyczące egzaminu sprawnościowego są znane, to przez cały czas na sali gimnastycznej odpada niemal 50% chętnych.

Grę terenową od tego roku prowadzimy nie w Bieszczadach czy Beskidach, ale na Górnym Śląsku. Kandydaci powinni nastawić się na duży wysiłek fizyczny, zadania zespołowe i dużą dynamikę działania. Najlepsi po czterech dniach spotkają się z dowódcą i otrzymają propozycję etatu w jednostce. Nie chcemy zwodzić naszych kandydatów i niepotrzebnie wydłużać cały proces.

To na pewno może zachęcać do podjęcia rękawicy. A kto powinien z góry założyć, iż Agat to nie jest miejsce dla niego? Kto nie ma szans, by przejść selekcję?

Pomijając przygotowanie fizyczne, warto też zwrócić uwagę na przygotowanie psychologiczne. Z pewnością selekcji nie przejdą indywidualiści. Nie potrzebujemy też ludzi impulsywnych, aroganckich, takich, którzy nie respektują zasad.

Selekcja, jak wspomniałeś, odbywa się na Śląsku, a nie jak dotąd w górach. Czy bez stromych zboczy i przewyższeń da się odpowiednio ocenić kandydatów?

Wysiłek jest porównywalny. Bez problemu i na Śląsku możemy doprowadzić kandydatów do takiego poziomu zmęczenia, na którym zaczynają odkrywać swoje prawdziwe ja. Bo choć nie ma tu gór, to wycisk jest spory. Ochotnicy maszerują z obciążeniem w równie wymagającym terenie. W trzy dni pokonują ponad 100 km. A do tego wykonują różnego rodzaju zadania specjalne. Poza tym etapu górskiego też nie unikną…

Jak to?

Tak jak wspomniałem, sprawdzian na Śląsku to jeden z etapów oceny kandydatów. Ci, którzy przejdą selekcję i zostaną żołnierzami Agatu, odbędą jeszcze dwutygodniowy kurs adaptacyjny, podczas którego przez cały czas będą podlegać ocenie i szkoleniu. Będziemy sprawdzać, jak przyswajają wiedzę oraz jak wykorzystują ją do rozwiązywania problemów. Część tego szkolenia odbędzie się w górach. Dopiero po tej adaptacji trafią na szkolenie bazowe.

Będziecie ich w górach uczyć nawigacji? Ta umiejętność nie jest już oceniana podczas selekcji.

W górach będziemy sprawdzać ich umiejętności w tym zakresie. Na przestrzeni lat zauważyliśmy, iż nie warto skreślać kandydatów, którzy nie do końca radzą sobie z nawigacją albo stawianiem rozkazów. To są umiejętności, których możemy uczyć już w trakcie służby. Odpowiadając krótko: tak, na naukę nawigacji i wyznaczania azymutów przyjdzie czas podczas szkolenia adaptacyjnego.

Gdy przygotowywaliśmy nowy program selekcji, przyglądaliśmy się, jak taki proces naboru prowadzony jest w podobnych nam jednostkach na świecie. Zobaczyliśmy, iż m.in. w USA i we Francji też sporo się zmieniło i inaczej rozkłada się akcenty. Nie ma co narzekać na młodych ludzi i mówić, iż kiedyś było lepiej. Kwalifikacja, selekcja i bazówka to teraz jeden proces, nie kilka etapów odizolowanych od siebie. Jeden wynika z drugiego, a kandydaci są odpowiednio przygotowywani do służby, a nie tylko sprawdzani. Ważne, żeby cały ten proces odbywał się u nas, na naszych warunkach i według potrzeb jednostki.

Opowiedz o ludziach, którzy przystąpili do trwającej właśnie selekcji. Kto się zgłosił?

Stawiło się ponad 50 osób, a w teren wyszło 27. Najmłodszy ma 20 lat, najstarszy 31. To żołnierze z różnych jednostek wojskowych i funkcjonariusze. Mamy też rezerwistów, żołnierzy dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej i podchorążych. Co ciekawe, jeden z kandydatów już podczas testów psychologicznych stwierdził, iż to miejsce nie dla niego. Nikogo nie zatrzymujemy na siłę.

On zrezygnował sam, a za co kandydaci mogą zostać usunięci z selekcji?

Brak motywacji, nieprzygotowanie fizyczne, brak współpracy w grupie, niewykonywanie poleceń i niskie noty od instruktorów. Może zdarzyć się, iż numerek startowy trzeba będzie oddać w wyniku kontuzji. No, ale na to nie mamy już wpływu.

To już druga selekcja do JW Agat w tym roku. Kiedy będą następne?

Przyjęliśmy, iż selekcje będą odbywać się cztery razy w roku: dwie na przełomie zimy i wiosny oraz dwie jesienią. Osoby, które myślą o służbie w naszych szeregach, w każdej chwili mogą złożyć ankietę. Zachętą niech będzie to, iż ci, którzy w lutym przeszli selekcję, w kwietniu już rozpoczęli u nas służbę. Warto więc próbować.

Rozmawiały: Ewa Korsak, Magdalena Kowalska-Sendek
Читать всю статью