Joanna Zinkiewicz: Tron we krwi

myslpolska.info 5 часы назад

Obserwując sytuację, która celowo tworzona jest wokół prezydenta RP Karola Nawrockiego, odczuwam coraz większe zaniepokojenie. Obawiam się o życie prezydenta, ponieważ po odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego, rozpoczęła się na niego bezprecedensowa nagonka, zarówno w Polsce, jak też na Ukrainie.

Obawiam się powtórki z historii, przypominam, iż w przeszłości dokonano zamachu na prezydenta RP Gabriela Narutowicza. Zastrzelił go malarz i krytyk sztuki Eligiusz Niewiadomski. Do zamachu doszło 16 grudnia 1922 roku w gmachu Zachęty Narodowej Galerii Sztuki w Warszawie.

Narastający lęk

Później został zamordowany minister spraw wewnętrznych Bronisław Pieracki. Zastrzelił go w dniu 15 czerwca 1934 roku w Warszawie członek Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), Hryhorij Maciejko. Do zamachu doszło przed południem w okolicach kawiarni Towarzystwa Kółek Rolniczych przy ulicy Foksal 3. Staram się odpędzać od siebie narastający lęk o życie naszego prezydenta. Przeszkadzają mi w tym zapamiętane obrazy ze znakomitej filmowej adaptacji Makbeta (tragedii Williama Shakespeare’a napisanej około roku 1606) Tron we krwi (reż. Akira Kurosawa, 1957) – luźnej, japońskiej adaptacji osadzonej w realiach feudalnych panujących w starożytnej Japonii.

Applebaum i bierność władzy

Moje obawy i emocje w tym względzie „podkręcają” publiczne wypowiedzi ukraińskich nacjonalistów pod adresem polskiego prezydenta, przy jednoczesnej bierności polskiego MSZ. To wcale mnie nie dziwi, biorąc pod uwagę fakt, iż żoną ministra Radosława Sikorskiego jest amerykańska dziennikarka Anne Applebaum, która nie ma polskich korzeni – jest Amerykanką żydowskiego pochodzenia. Urodziła się i wychowała w Waszyngtonie. Od 2013 roku posiada również polskie obywatelstwo, a jej mężem jest polski „talib” Sikorski, działający przed laty w Afganistanie jako brytyjski dziennikarz, autor interesujących książek wspomnieniowych z ówczesnego okresu. Nazwisko pani Anne Applebaum, otwiera peleton inicjatorów nadania tak zwanego Obywatelskiego Orderu Przyszłości Wołodymyrowi Zełenskiemu oraz narodowi ukraińskiemu. Wcześniej przekonywała ona, iż „Ukraina potrzebuje nacjonalizmu” i radziła, by Ukraińcy porzucili bierność. Zdumiewa mnie fascynacja Anne Applebaum ukraińskim nacjonalizmem, biorąc pod uwagę jej żydowskie pochodzenie, zważywszy potworne krzywdy i zbrodnie popełnione między innymi przez ukraińskich nacjonalistów na Żydach. Na przykład: Babi Jar, głęboki wąwóz w Kijowie, stanowiący miejsce jednej z największych masowych zbrodni w historii. W latach 1941–1943 zamordowano tam od 100 000 do 150 000 osób, w tym głównie Żydów.

Szacunek do głowy państwa

Analizując listę osób wspierających inicjatywę nadania tak zwanego Obywatelskiego Orderu Przyszłości Wołodymyrowi Zełenskiemu oraz narodowi ukraińskiemu, dostrzegłam, iż w większości są to przedstawiciele żydowskiej i ukraińskiej diaspory, zamieszkałej w Polsce. Osobny rozdział stanowi karygodne zachowanie rządu Donalda Tuska, który zaprosił na międzynarodową konferencję w Gdańsku – Ukraine Recovery Conference (URC 2026) poświęconą odbudowie Ukrainy, współorganizowaną przez Polskę i Ukrainę, która miała miejsce w dniach 25-26 czerwca 2026 roku Swiatłanę Cichanouską, marionetkową postać, która reprezentowała tak zwaną wolną Białoruś. Natomiast nie zaprosił polskiego prezydenta Karola Nawrockiego. W tym miejscu wyjaśniam, iż jestem Polką. Pochodzę z polskiej patriotycznej rodziny. Wychowano mnie w duchu, szacunku, miłości i wierności do Polski. Skoro Polacy w wolnych, demokratycznych wyborach, wybrali Karola Nawrockiego na prezydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, należy się mu szacunek. Należy też go chronić i szanować jako najwyższego przedstawiciela naszego narodu – Polaków. Niezależnie od tego, czy się on prywatnie nam podoba, czy też nie.

Czy ktoś analizuje nastroje?

Przed laty w moim życiu miały miejsce dwa incydenty związane zarówno z samym premierem Donaldem Tuskiem, jak też jego synem Michałem, który pracował jako dziennikarz trójmiejskiego oddziału „Gazety Wyborczej” (w latach 2005–2012). Otóż przed laty, oczekując wraz z mężem w zimie na przystanku tramwajowym w centrum Gdańska w pobliżu biura LOT-u, podszedł do nas młody sympatyczny mężczyzna, który przedstawił się jako dziennikarz i zapytał czy wyrażamy zgodę na fotografię związaną z tematyką zimową w Gdańsku. Wyraziliśmy zgodę, nasza fotografia – pasażerów oczekujących w zimowym anturażu na tramwaj ukazała się w regionalnym wydaniu „Gazety Wyborczej”. Do dziś przechowujemy ten egzemplarz, ponieważ wykonana fotografia jest bardzo udana, ładna. Innym razem, przed laty, w centrum Gdańska wracając do domu, mąż zauważył premiera Tuska, który wyszedł ze sklepu zajmującego się sprzedażą luksusowych win. Zagadnął, a on się zatrzymał i wymienił z nami kilka grzecznościowych zdań. Donald Tusk zrobił na nas bardzo dobre wrażenie, miłego, kulturalnego, sympatycznego, skromnego człowieka. Dziwi mnie, iż ten sympatyczny, inteligentny, wykształcony człowiek w tej chwili pełniący funkcję premiera RP, zignorował polskiego prezydenta. Dziwi mnie, iż nie dostrzega zagrożenia dla Polski i Polaków mającego związek z rozbuchanym ukraińskim nacjonalizmem, związanego z przemożną bezczelnością i tupetem roszczeniowym wobec Polski. Zastanawia mnie, czy premier Donald Tusk analizuje raporty dotyczące nastrojów społecznych w Polsce, mających związek z banderyzacją Ukrainy. Dlaczego je ignoruje?

„Życzliwy” tutejszy

W przeciwieństwie do mnie i mojego męża, w istocie rzeczy sympatycznie odnoszących się do Donalda Tuska, mój śp. ojciec, Antoni Wójcikiewicz, miał fobię na punkcie premiera. Irytował się, widząc go w telewizji. Zapytałam go dlaczego tak reaguje. Wyjaśnił, mi iż we wrześniu 1939 roku, będąc żołnierzem Wojska Polskiego, był obrońcą Gdyni. Sytuacja była bardzo trudna, tam gdzie był obok Gdyni – mieszkali „tutejsi”. Będąc spragnionym, chciał napić się wody. Kiedy podszedł do studni pobliskiego gospodarstwa, wyszedł „tutejszy” i zażądał opłaty, pieniędzy za możliwość napicia się wody. Zapamiętał to zdarzenie na całe swoje dalsze długie życie. Nadmienił też, iż ówczesny „tutejszy”, był uderzająco podobny do Tuska, miał też ten sam charakterystyczny sposób wypowiadania się.

Joanna Zinkiewicz

Читать всю статью