Marek Hłasko w swym opowiadaniu Drugie zabicie psa („Kultura „, nr 1-2 1965, Paryż) pisze: „i nie uwierzyłaby chyba również i w to, iż widziałem w czterdziestym czwartym roku w Warszawie, jak sześciu Ukraińców zgwałciło jedną dziewczynę z naszego domu a potem wyjęli jej oczy łyżką do herbaty; i śmieli się przy tym i dowcipkowali”.
Natomiast Janina Popiel wspomina jak na krótko przed Powstaniem słyszała jak jeden z żołdaków ukraińskich mówił, iż oddział ich przybył do Warszawy, aby „Lachiw rizaty” (Losy Polaków i Ukraińców, „Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza”, Londyn 19.09.1966).
Rodzinne wspomnienia
Tak się akurat składa, iż jestem córką Powstańców Warszawskich. Rodzice często wspominali życie w międzywojennej Polsce. Czasy niemieckiej okupacji. Mój ojciec Antoni Wójcikiewicz, we wrześniu 1939 roku, jako żołnierz Wojska Polskiego bronił w Gdyni polskiego wybrzeża. Po zwolnieniu z niewoli, wrócił do swojego rodzinnego miasta, Warszawy. Wstąpił do Armii Krajowej, zajmował się produkcją piorunianu rtęci na potrzeby AK. Działał też w wywiadzie AK.
Misja Rumla
Ojciec wspominał Zygmunta Rumla z którym był spokrewniony. Przebywając w Warszawie, Rumel prowadził wraz z bratem Stanisławem i żoną Anną z Wójcikiewiczów (poślubioną w 1941) sklep z naczyniami kuchennymi. Na początku lipca 1943 roku wydano mu rozkaz przeprowadzenia rozmów z miejscowym dowództwem UPA na Wołyniu. Rumel stanął na czele delegacji wysłanej przez Kazimierza Banacha, pełnomocnika Rządu RP, mającej na celu zahamowanie rzezi wołyńskiej i uzgodnienie wspólnej z Ukraińcami walki z Niemcami. Zygmunt Rumel udał się 10 lipca 1943 do kwatery lokalnego dowództwa SB OUN. Wraz z dwoma innymi delegatami zostali tam aresztowani i zabici. Mord odbył się przez rozerwanie końmi.
Aresztowani za Kutscherę
Natomiast brat mojego Ojca, a mój wujek, dr Jan Wójcikiewicz był polskim lekarzem, uczestnikiem konspiracji niepodległościowej, przed Powstaniem Warszawskim pracował jako lekarz dyżurny w Szpitalu Wolskim w Warszawie przy ul. Płockiej 26. Szpital Wolski aktywnie współpracował z konspiracją. Po zamachu na Franza Kutscherę przyjął do szpitala rannych zamachowców. W wyniku niemieckiego śledztwa dotyczącego ukrywania rannych, dr Wójcikiewicz wraz z dr. Ropkiem i dr Misiewicz zostali aresztowani przez Gestapo.
Śmierć najbliższych
Po stronie mojej Mamy, Haliny Wójcikiewicz z domu Lewicka, jej ojciec, kapitan Marynarki Wojennej Bolesław Lewicki w 1939 roku, walcząc z hitlerowską nawałnicą, dostał się do niemieckiej niewoli. Kuzyn mojej Mamy, Cezary Lewicki, pilot RAF z dywizjonu 301, w trakcie wykonywania zadań bojowych zginął 22 lipca 1942 roku. W dzieciństwie poznałam mamę Cezarego Lewickiego. Mieszkała w Warszawie, przy ul. Czerwonego Krzyża. Bywając od czasu do czasu w Warszawie z rodzicami, odwiedzałam ją. Pomimo utraty jedynego dziecka, syna Cezarego, była przemiłą, uroczą osobą. Pamiętam jej interesujące baśnie, które opowiadała mi jako dziecku przed snem.
Wątpliwy order, wątpliwy odznaczony
Przez Polskę przetacza się dyskusja czy odebrać komikowi Wołodymyrowi Zełenskiemu Order Orła Białego. Inicjatywę w tej sprawie ogłosił w maju 2026 roku prezydent Karol Nawrocki. Odebranie komikowi z Ukrainy najwyższego współczesnego polskiego odznaczenia nie budzi we mnie emocji, zważywszy, iż to odznaczenie ma fatalny kontekst historyczny. Aczkolwiek większość komentatorów tego medialnego wydarzenia komentuje to w tak dramatyczny i emocjonalny sposób, jak gdyby nagle dowiedzieli się, iż ich siostra jest tanią prostytutką. O pejoratywnym kontekście historycznym tego odznaczenia: wyjaśniam, iż za panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego Order Orła Białego nadawano na rozkaz cesarzowej Katarzyny II jej niemieckim i rosyjskim faworytom z Grigorijem Potiomkinem na czele. Między innymi otrzymał go hetman Iwan Mazepa, znacząca postać historyczna w dziejach trzech narodów. Mazepa po bitwie pod Połtawą (8 lipca 1709 roku) zakończonej wielką klęską wojsk szwedzkich wraz z Karolem XII schronił się na terytorium Imperium Osmańskiego. Na marginesie dodam, iż Order Orła Białego w latach 1831–1917 był nadawany przez carów Rosji.
List do Nawrockiego
Dobrze się stało, iż Mateusz Piskorski, napisał list otwarty do prezydenta Karola Nawrockiego. Czytamy w nim między innymi: „Kult morderców Polaków jest rozpowszechniany nad Dnieprem oficjalnie od 2014 roku, po zbrojnym przejęciu władzy przez prozachodnich oligarchów wysługujących się neo-banderowcami. Między innymi za naświetlanie tych faktów Służba Bezpieczeństwa Ukrainy napisała dla polskich organów ścigania przeciwko mnie akt oskarżenia „o szpiegostwo”, aby mój przypadek był przestrogą dla osób gotowych głosić prawdę na ten temat. 3 lata spędzone w areszcie „tymczasowym” na życzenie SBU i etykieta „oskarżonego o szpiegostwo” mają zadawać śmierć cywilną. Dziś jednak pokazują co najwyżej skalę penetracji struktur państwa polskiego przez obce służby, a jest to prawdopodobnie tylko wierzchołek góry lodowej, na którą Polska gnała rozpędzona pod hasłami „to nasza wojna” czy „oni walczą za nas”. Oni nie walczą za nas, oni walczą za Banderę – dziś wie to już każde dziecko w Polsce”.
Sprawdzić Kowala!
Dziękuje za te słowa kierowane do prezydenta RP, ponieważ w tej chwili próbuje się relatywizować banderowskie zbrodnie. Nie dość tego! Z trybuny sejmowej Roman Fritz wystąpił z wnioskiem do ABW, aby sprawdzić agenturalność Pawła Kowala: „Ostatnio dowiedzieliśmy się z ust samego byłego premiera Rzeczpospolitej Leszka Millera, iż w Polsce istnieje piąta kolumna, banderowska piąta kolumna. A na jej czele stoi Paweł Kowal. Czy pan Leszek się myli? o ile mówi prawdę, natychmiast tą sprawą powinna się zająć ABW. A o ile nie, spodziewajmy się spektakularnego procesu z udziałem pana Leszka Millera i pozywającym będzie oczywiście pan poseł Paweł Kowal”. Na to prowadzący obrady marszałek Sejmu RP, Włodzimierz Czarzasty (nota bene, będąc w bieżącym roku na Ukrainie, swoje wystąpienie przed Wierchowną Radą zakończył słowami „Sława Ukrainie!”), godząc w powagę sprawowanego urzędu, prześmiewczo zwrócił się do posła Romana Fritza: „nie zrozumiałem, panie pośle, jednej rzeczy, czy to chodzi o zdradę Millera, czy Kowala?”. Szanowny panie marszałku Czarzasty, szydząc w ten sposób i w tym miejscu (Sejm RP), wpisuje się pan w narrację ukraińską.
Przypadek Wóycickiego
Kazimierz Wóycicki w TVP Info przekonywał, iż „AK i UPA to są dwie narodowowyzwoleńcze armie”. Stwierdził także: „Polacy też nabijali na widły, właśnie na tym Wołyniu”. W piątek (12 czerwca) w TVP Info miała miejsce wypowiedź Kazimierza Wóycickiego, historyka i publicysty, w przeszłości związanego m.in. ze Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego oraz z Instytutem Pamięci Narodowej. Słowa padły podczas dyskusji o wypowiedzi wiceministra nauki i szkolnictwa wyższego Andrzeja Szeptyckiego, który porównał UPA do Żołnierzy Wyklętych. Wóycicki, występujący w programie jako ekspert, nie tylko bronił tej wypowiedzi, ale poszedł dalej, zestawiając UPA z Armią Krajową.
Urodziny zamiast pamięci o polskich więźniach
W niedzielę 14 czerwca przypada kolejna, 86. rocznica pierwszego transportu Polaków 728 polskich więźniów politycznych do budowanego dla nich przez Niemców Konzentrationslager Auschwitz. Co roku realizowane są tam uroczystości rocznicowe, 14 czerwca jest uznanym oficjalnie przez Sejm RP dniem pamięci o polskich ofiarach niemieckich obozów koncentracyjnych i terroru skierowanego przeciwko narodowi polskiemu. W tym roku uroczystość ta ma patronat prezydenta Karola Nawrockiego. Natomiast sam prezydent nie pojawił się na uroczystości, pomimo iż był o to proszony przez środowiska byłych więźniów i ich rodziny. Ponieważ obecność prezydenta RP byłaby podniesieniem rangi tego wydarzenia i zrównaniem z tym, co dzieje się każdego roku 27 stycznia, gdy cały wysiłek organizacyjny, polityczny ciężar, prestiż i splendor muzeum (KL Auschwitz) jest angażowany na dzień 27 stycznia. Natomiast ten 14 czerwca przebiega jako taki dzień zwykły i tylko jakaś grupa „natrętów” z biało-czerwonymi flagami i z wieńcami próbuje pojawić się tam i oddać hołd polskim bohaterom, patriotom. Była nadzieja, iż prezydent Nawrocki się pojawi, ale poleciał na spotkanie z prezydentem USA Donaldem Trumpem, który w dniu 14 czerwca obchodzi szumnie swoje urodziny.
Joanna Zinkiewicz













