Od urodzenia spędziłam większość mojego życia w centrum Gdyni, mieszkając wraz z rodzicami przy ulicy Świętojańskiej. Dopiero z początkiem XXI wieku przeniosłam się do Gdańska.
Trójmiejska przestępczość z okresu międzywojennego, minionego XX wieku była mi znana z opowieści moich antenatów. Szczególnie niebezpieczni dla młodego państwa polskiego, powstałego po I wojnie światowej, byli niemieccy szpiedzy i dywersanci. Przez jednego z nich mój dziadek, kapitan Marynarki Wojennej RP, Bolesław Lewicki został z premedytacją potrącony w trakcie jazdy na motocyklu. Jego tożsamość udało się ustalić dzięki siatce informatorów opłacanych z funduszy przedwojennego wywiadu.
Przestępcze branże Trójmiasta
W PRL na terenie Trójmiasta przestępczość miała przeważnie charakter gospodarczy, ludzie dorabiali na handlu przemycanymi towarami, napływającymi wraz z marynarzami zawijającymi do portów w Gdyni i w Gdańsku. Nazywano to handlem kontrabandą. Drugim rodzajem przestępczości był handel walutami obcymi; zajmowali się tym tak zwani cinkciarze. Można było u nich kupić dewizy niezbędne do zakupu atrakcyjnych towarów dostępnych w sieci sklepów Pewex (Przedsiębiorstwa Eksportu Wewnętrznego), dawnej sieci sklepów dewizowych. Trzecim znaczącym rodzajem przestępczości była prostytucja, natomiast czwartym – handel narkotykami.
Wszechobecni informatorzy
Milicja Obywatelska, wraz z Służbą Bezpieczeństwa pozyskiwała informatorów wśród taksówkarzy oraz szatniarzy w ekskluzywnych lokalach Trójmiasta. Uzyskanie koncesji na prowadzenie jednoosobowego przedsiębiorstwa taksówkowego zawsze łączyło się z koniecznością współpracy z organami bezpieczeństwa. Uzyskanie intratnej posady szatniarza lub szatniarki uzależnione było również od zadeklarowania stosownej współpracy. Często szatniarzami i barmanami byli emerytowani milicjanci i pracownicy służb. Pilnowali pracujących tam kelnerów i nadzorowali rynek trójmiejskiej prostytucji.
Nowa-stara sieć
Po upadku realnego socjalizmu sytuacja nie uległa istotnej zmianie. Z tym, iż dotychczasowo pracujący emeryci wywodzący się z wyżej wspomnianych służb, dorabiający do emerytury i pracujący (w zorganizowanym systemie bezpieczeństwa) na zlecenie władz ówczesnego PRL-u, przejęli branżę związaną z prostytucją. Zakładali nocne kluby itp. Dysponowali siecią konfidentów pozyskanych za czasów PRL-u. Siecią ludzi słabych charakterów, pazernych na pieniądze Judaszy gotowych każdego sprzedać.
Wielki proces
Analizując publicznie dostępne w mediach fakty dotyczące rozpoczętego w sierpniu bieżącego roku procesu sądowego w sprawie gdańskiego klubu „Rozi”, w trakcie którego prokuratura chce przesłuchać ponad 250 (ok. 250–260) świadków (akt oskarżenia dotyczy 32 osób; akta sprawy liczą 350 tomów) w podanym do publicznej wiadomości harmonogramie, czytamy, iż wyjaśnienia oskarżonych zaplanowano do marca 2027 roku, a dopiero po nich ruszą zeznania świadków, jak donosi „Dziennik Bałtycki”. Zarzuty obejmują udział w zorganizowanej grupie przestępczej, czerpanie korzyści z nierządu, pranie brudnych pieniędzy, posiadanie nielegalnej broni oraz sprzedawanie kokainy na terenie klubu. Wśród oskarżonych są ochroniarze, ale też taksówkarze, którzy wozili klientów pod adres na Przymorzu.
„Stryj Konfident”
Kilkanaście lat temu, w pewnej gdańskiej dzielnicy widywany był samochód marki Opel, w ciemnym granatowym kolorze. Była to taksówka, na której jej właściciel o ksywie „Stryj Konfident” eksponował reklamę klubu „Rozi”. Interesującym jest w jakiej roli będzie on występował w tym procesie? Być może zezna kto był kurierem przemycającym twarde narkotyki z Holandii?
Joanna Zinkiewicz










