Gajowy Marucha to postać, która była stałym i legendarnym elementem kultowego słuchowiska radiowego Polskiego Radia – Kocham pana, panie Sułku, emitowanego od 1973 roku m. in. w Programie III Polskiego Radia.
W klasyce polskiego humoru Gajowy Marucha występuje jako postać drugoplanowa w cyklu komediowych słuchowisk radiowych autorstwa Jacka Janczarskiego. Pan Sułek, mimo podeszłego już wieku, wciąż jest uczniem szkoły podstawowej, pani Eliza – rencistka wciąż bez wzajemności kocha się w Sułku. Oboje wciąż mieszkają w rozlatującej się szopie gajowego Maruchy i ledwo wiążą koniec z końcem. Pani Eliza wciąż od lat z rozmarzeniem powtarza „Kocham pana, panie Sułku…”, a pan Sułek od lat niecierpliwie odpowiada „Cicho, wiem!”.
Blog emigrantów
O istnieniu blogu Gajowego Maruchy dowiedziałam się wraz z mężem przed laty od Polaka, który na stałe powrócił do kraju z USA. Mówił, iż mieszkając na obczyźnie publikacje Gajowego Maruchy stanowiły dla niego silną więź z polskością. Umożliwiały mu swobodną wymianę poglądów z innymi odbiorcami bloga. Wiemy, iż do końca swoich dni korzystał z publikacji Gajowego Maruchy.
Znienawidzony
Współczesny Gajowy Marucha to starszy pan pragnący zachować anonimowość, to polski patriota o poglądach konserwatywnych, który od lat prowadzi blog dla Polaków. Jego blog to reduta wolnego słowa – wolnej polskiej myśli politycznej. Zasługą Gajowego Maruchy jest to, iż działa wbrew cenzurze. W latach bezprawnego blokowania portalu „Myśli Polskiej” metodycznie retransmitował jego publikacje. Jest on znienawidzony przez miłośników banderowskiej Ukrainy.
Niepokojące milczenie
W naszych sercach i umysłach od lat nosimy starszego pana, współczesnego Gajowego Maruchę. Za jego oddanie polskiej sprawie. Za odwagę i walkę z cenzurą. Onegdaj byliśmy bardzo zaniepokojeni tym, iż na pewien czas blog zamilkł. Później Gajowy Marycha wyjaśnił jakie były tego przyczyny. Pozytywnie odnieśliśmy się do jego prośby o modlitwę w intencji zdrowia jego małżonki, jak też i jego samego. Od tego czasu zawsze w naszych modlitwach pamiętamy o Gajowym i jego małżonce.
Mała polemika
Szanując innych ludzi, w tym ich poglądy, staram się nie polemizować z komentującymi moje felietony. Po przeczytaniu jednego z komentarzy zamieszczonego w Gajówce Gajowego Maruchy, chcę wyjaśnić, na czym polega różnica pomiędzy pozornie zgodnymi wypowiedziami dotyczącymi braku roszczeń terytorialnych wobec Ukrainy, zawartych w moim ostatnim felietonie Kto posprząta po Ukrainie?.
Trudno przewidzieć
Otóż polska strona rządowa w odpowiedzi na słowa prezydenta Władimira Putina o utracie w przyszłości części ziem przez Ukrainę zagrabionych przez Stalina Polsce i innym państwom europejskim, przekazanych Ukrainie, zawarła tezę, iż Polska nie rościła, nie rości i rościć nie będzie żądań do ich powrotu (tych pradawnych polskich ziem) do macierzy z za wschodniej rubieży. Strona rządowa nie powinna a priori suponować losu (przynależności) tych ziem w dobie narastającego konfliktu wojennego w Europie. Antycypowanie przyszłości przez stronę rządową trąci obłudą. Natomiast powściągliwa wypowiedź politologa Mateusza Piskorskiego dla rosyjskojęzycznych mediów w tym względzie odnosi się wyłącznie do sytuacji „tu i teraz” (do czasów współczesnych), obecnej doby. Polski polityk, w przeciwieństwie do strony rządowej, nie wybiega w przyszłość, która jest wielką niewiadomą.
Joanna Zinkiewicz












