Premier Donald Tusk podczas rozmowy z dziennikarzami na pokładzie samolotu lecącego ze szczytu w Brukseli powiedział, iż ze strony Rosji należy spodziewać się eskalacji działań dywersyjnych „jeszcze przed Wigilią”, na co wskazują informacje „zarówno od służb specjalnych naszych, ukraińskich, jak i sojuszniczych”.
W tym samym kierunku przekonywał słuchaczy Radia Zet b. szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego za czasów prezydenta Andrzeja Dudy – Jacek Siewiera. Ten z kolei uderzył w dramatyczne tony: „Jesteśmy na progu konfrontacji z Rosją? Uważam, iż tak, iż jej zasadniczy akord jest przed nami i będzie miał miejsce tej zimy. Zostały nam dwa miesiące, żeby wypełnić te trzy lata, o których mówiłem w grudniu 2023 roku”. Proszony o to, żeby sprecyzował jak to ma wyglądać, powiedział, iż „może dojść do dużego zwiększenia nacisku na kraje europejskie, poprzez eskalację hybrydową, z uwzględnieniem wszystkich możliwości napadu powietrznego, celowego w infrastrukturę, obiekty administracji, obiekty cywilne”.
Te radykalne, niesprawdzalne i nieweryfikowalne prognozy – stoją w zasadniczej sprzeczności z tym, co powiedział prezydent Karol Nawrocki w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”. „Jako prezydent mam równie dużo informacji, o ile nie więcej. Nie widzę drastycznej zmiany zagrożenia rosyjskiego. Ono jest i będzie. Oceny naszych sojuszników, naszych i zagranicznych służb wywiadowczych od wielu miesięcy nie uległy zasadniczej zmianie. Na tym polega dystrybucja strachu w Polsce i w Europie (…) Poświęcanie czasu w dystrybuowanie strachu zamiast na wzmacnianie naszej odporności jest moim zdaniem społecznie nieodpowiedzialne i może wpisywać się w scenariusz naszego przeciwnika”.
Pomijając stałą u prezydenta dawkę niechęci do Rosji jego opinia wydaje się bliższa prawdy. jeżeli tak, to w co gra Donald Tusk? Czy te nieodpowiedzialne tyrady mają na celu tylko mobilizowanie elektoratu przy „zbawcy” Ojczyzny, czy też wpisują się w propagandę szalonego Wołodymyra Zełenskiego, który przekonuje, iż jak „padnie Ukraina”, to biada Europie. Jest też coś znacznie groźniejszego – obiektywnie dywersyjna wobec polskich interesów narodowych propaganda Globalistycznej Partii Wojny. Jacek Siewiera jest współpracownikiem think tanku Atlantic Council Europe Center, zajmującego podsycaniem wojennego napięcia. Czyje więc poglądy i czyje interesy reprezentują tacy ludzie jak Siewiera i cała masa podżegaczy z niezliczonej ilości tzw. organizacji pozarządowych, które bezkarnie grasują w polskiej przestrzeni publicznej? Chyba jedno jest jasne – nie są to polskie interesy.
Jan Engelgard
fot. profil X W. Zełenskiego
Myśl Polska, nr 43-44 (25-31.10.2026)













