Polska jest rządzona latami przez warchołów wywodzących się tradycji negacji swojego własnego państwa i myślenia plemiennego. Oba plemiona, które skupiły wokół siebie walną masę wyznawców traktują mój kraj jak łup, jak dojną krowę, jak kawał sukna. Grabią, doją i chcą wyrwać jak najwięcej dla swoich. Jedni i drudzy są produktem finalnym różnorakich atlantyckich fundacji oraz jawnych i tajnych koterii.
Przekroczone zostały już wszystkie linie przyzwoitości i zdrowego rozsądku. Dla jednego plemienia prezydent Polski to alfons i kibol. Dla drugiego plemienia premier Polski to volksdeutsch lub szwab. Rządzący doprowadzili do tego, iż Polscy wzajemnie siebie nienawidzą. W tym czasie jednak ręka w rękę oba stronnictwa wysługiwały się obcym i twórczo realizowali politykę bycia sługą cudzego narodu.
Polska poprzez bezkrwawą rewolucje solidarności, plan Sachsa-Liptona i okres dostosowywania polskiej gospodarki do członkostwa w Unii Europejskiej została wypatroszona prawie z wszystkiego co było wartościowe. Prymat produkcji i własności został zastąpiony spekulacją. Przeciętnemu Polakowi tak sprano mózg, ze święcie uwierzył w konieczność przynależenia do struktur polityczno-militarnych Zachodu.
Polacy w swojej ogromnej większości ochoczo zgodzili się na uszczuplenie suwerenności i naszych finansów, tylko po to by rządzący w ich imieniu mogli na rautach zasiadać obok możnych i wpływowych. Zgodzili się nie tylko na utratę suwerenności, własności, struktury etnicznej ale również na zatracenie swojej kultury i tożsamości.
Oprócz bezwarunkowej konieczności przynależenia do zachodnich struktur militarnych, gospodarczych i politycznych udało się wmówić społeczeństwu, iż Rosja to zawsze wróg Polski. Że warto nie szczędzić sił i pieniędzy byle tylko wzmacniać wrogów tego państwa. Mój naród stał się w znaczącej części bezrozumnie rusofobiczny. To zdecydowanie ułatwiło zadłużenie Polski na pokolenia. Ludzie uwierzyli w zagrożenie ze strony Rosji. To spowodowało, bezkrytyczne wsparcie po 2022 roku dla Ukrainy. Będziemy spłacać pokoleniami astronomiczne długi zaciągane między innymi po to, by zbroić państwo, które jest nam nieprzychylne i odwołujące się do zbrodniczych i antypolskich tradycji.
XVII-wieczny polski barokowy poeta Wacław Potocki napisał: „Nierządem Polska stoi”. Dziś obserwujemy tego recydywę. Polski sąd konstytucyjny o czym wszyscy doskonale wiemy od lat był wybierany wadliwie. Oba solidarnościowe stronnictwa swoimi działaniami przez lata doprowadziły de facto do jego likwidacji. Bo traktują instytucje państwowe jak prywaty folwark. A naród jak parobków, którzy mają na nich głosować po to, by mogli żyć dostatnio. Rzekoma próba sanacji Trybunału Konstytucyjnego przez premiera Donalda Tuska to czysty polityczny bandytyzm.
Naród delikatnie otrzeźwiał w kwestii ukraińskiej. Więc trzeba było znów spolaryzować społeczeństwo. Znów napuścić jednych na drugich. Po to właśnie potrzebny był w tej chwili zradykalizowany spór o Trybunał Konstytucyjny. Udało się po raz kolejny scementować elektoraty wokół solidarnościowych totemów. Dogorywający spór znów ożył.
Donald Tusk będzie odgrywał teraz rolę silnego człowieka chcącego zaprowadzić ład i porządek. Zaś Jarosław Kaczyński ubierze się w szaty praworządnego starca broniącego pozostałych strzępków demokracji. Pierwszego będą wspierać lewacy, postlewica i bezideowi ludowcy. Drugiego zaś solidarnościowcy, koncesjonowani narodowcy i religijno-polityczni mesjaniści. POPiS bez POPiS-u został znów reanimowany. Wiele musiało się zmienić, by wszystko zostało po staremu.
Łukasz Jastrzębski
PS. Henryk Sienkiewicz „Potop”:
Magnat Bogusław Radziwiłł: „Rzeczpospolita to postaw czerwonego sukna, za które ciągną Szwedzi, Chmielnicki, Hiperborejczykowie, Tatarzy, elektor i kto żyw naokoło. A my z księciem wojewodą wileńskim powiedzieliśmy sobie, iż z tego sukna musi się i nam tyle zostać w ręku, aby na płaszcz wystarczyło; dlatego nie tylko nie przeszkadzamy ciągnąć, ale i sami ciągniemy”.
















