Nawet największemu idiocie zdarza się czasem powiedzieć coś mądrego lub coś, co trafia do pamięci i jest długo powtarzane przez innych. Do tej drugiej kategorii należy stwierdzenie, iż „prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy”. Nie jest to żadna mądrość, ale trzeba szczerze przyznać, iż powiedzonko „rzuca się na uszy”.
Przypomniałem sobie o nim w związku z rozmową telefoniczną, jaką w poniedziałek przeprowadzili Putin i Trump. Oczywiście oficjalny komunikat z tej rozmowy to dyplomatyczne bla bla, ale można być prawie pewnym, iż Trump chciał wybadać, na ile Putin może mu pomóc w rokowaniach pokojowych z Iranem. Bo Trump ma problem jak cholera! Zaczął, a teraz choćby nie tyle nie wie jak, ale nie ma możliwości zakończenia tej wojny. Gdy patrzy się na jego występy medialne, to natychmiast przypomina się sławetny Comical Ali, minister propagandy Saddama Husajna. Gdy amerykańskie czołgi były już na ulicach Bagdadu, to facet wieścił światu, iż amerykańscy żołnierze popełniają masowe samobójstwa na widok niezwyciężonej armii irackiej. Jestem już w wieku, w którym żyje się wspomnieniami… Ale jakiego prezydenta może mieć kraj o tak ogromnej ilości analfabetów?
Ale do rzeczy! Wbrew temu co bredzi Trump i co za nim powtarzają łże-media, Iran nie tylko nie zamierza kapitulować, ale jeszcze pokazuje wała na propozycje rozmów pokojowych. Bo adekwatnie o czym miałby rozmawiać? Jakiekolwiek przerwanie działań wojennych, to danie czasu tej zbrodniczej koalicji na lepsze przygotowanie się do nowego ataku. Bo Iran walczy o życie!!! I wbrew pozorom jest w tej chwili w lepszej sytuacji niż USrael! Owszem, ponosi ogromne straty, ginie wielu ludzi, ale wygląda na to, iż jego potencjał militarny nie poniósł większych strat. Mówi się o braku irańskiej obrony przeciwlotniczej. Mogą być tego trzy przyczyny: albo została ona faktycznie zniszczona (co wydaje mi się baaardzo mało prawdopodobne), albo chroni miejsca, których USrael jeszcze nie zaatakował, ale moim zdaniem Iran czeka, aż agresorom wyczerpią się zapasy rakiet. Bo do zastrzelenia Tomahawka albo innej rakiety potrzeba wielu rakiet przeciwlotniczych i na dodatek efekt nie jest pewny. Więc Iran „bierze wszystko na klatę” i oszczędza rakiety na konwencjonalne ataki z powietrza. Bo jak na razie żaden obcy samolot choćby nie zbliżył się do granic Iranu! A jak wyczerpią się zapasy rakiet do ataków z bezpiecznej odległości, to doniesienia medialne z pola walki mogą być inne! Zestrzelenie samolotu – oj, to brzmi już inaczej niż zestrzelenie rakiety!
Łże-media całkowicie pomijają nieskuteczność amerykańskiej obrony przeciwlotniczej. Nie jest to żadna niespodzianka, bo fachowcy na podstawie oficjalnych danych ukraińskich wyliczyli, iż jest ona na poziomie 6%! Gdy uwzględni się, iż te ukraińskie dane są mocno zawyżone, to jest ona prawie zerowa!! Kto nie wierzy, niech posłucha co na ten temat mówi sam Ted Postol – czołowy amerykański specjalista w tej dziedzinie! Akurat kilka dni temu Glenn Diesen przeprowadził z nim szalenie ciekawą rozmowę, którą gorąco polecam! Ale ostrzegam, iż nie nadaje się ona dla osób bez wiedzy technicznej!
Niestety, także Postol obawia się, iż Izrael tym razem użyje broni jądrowej. Przewiduje także, iż choćby po takim ataku, Iran będzie w stanie w ciągu kilku tygodni zbudować kilka prostych bomb atomowych, które wymażą Izrael z mapy świata. Iran z pewnością także obawia się takiego ataku, dlatego ostrzelał rakietami teren w okolicy izraelskiej bazy Sedot Mikha, w której stacjonowane są rakiety Jericho III, służące do przenoszenia głowic jądrowych. Sygnał był jednoznaczny – wiemy co tam macie i jak zechcemy, to walniemy w to. Szczerze mówiąc choćby nie wiem, czy nasze łże-media poinformowały, iż Iran faktycznie oślepił USA, gdyż zniszczył główne stacje radarowe służące do ostrzegania Izraela przed zbliżającymi się rakietami. Stacje te to: Muwaffaq Salti z radarem AN/TPY-2, Umm Dahal z radarem AN-FPS-132, Prince Sultan Air Base z radarem AN/TPY-2, Al Ruwais i Al Sader 2x z radarem AN/TPY-2. Zabawki te kosztowały grubo ponad 3 miliardy dolców, a zniszczyły je bez problemów(!!!) zwykłe drony. Teraz, jak w dawnych czasach, pozostaje jedynie patrzenie w niebo. Ale Iran zaatakował także chmury (te komputerowe!), które zbierają dane dla sztucznej inteligencji, która sterowała działaniami bojowymi. Na razie przyznał się jedynie Amazon, ale wiadomo, iż wszyscy inni wielcy także oberwali. Więc z powodu braku własnej inteligencji, de facto także ogłupił USA. To naprawdę niewiarygodne co się w tym kraju dzieje! Żołnierzom wbija się do głów najprymitywniejszą propagandę wojenną! Najwyraźniej wśród kadry dowódczej jest ona skuteczna. Okazuje się, iż atak na szkołę dla dziewcząt w Minab, nie był przypadkiem. To był świadomie wybrany cel!!! To była szkoła głównie dla córek wyższych oficerów armii i strażników rewolucji.
Nie pamiętam, w której sztuce Mrożka – bodajże w „Miłości na Krymie” – jest scena, w której amerykański generał chwali się „pamiątką” z Hiroszimy – porcelanową grzechotką. Szczególnie dumny jest przy tym z dowodu prawdziwości: dziecko, które trzymało ją w rączce, wyparowało w momencie wybuchu, ale na grzechotce pozostał ślad jego rączki. Tym razem to nie jest teatr, to rzeczywistość!!! To 170 zamordowanych dzieci!!! Spora część naszego społeczeństwa, ogłupiona przez media, przez cały czas wierzy, iż USA to demokracja, wolność, dobrobyt i samo dobro. Mało kto wie, iż obok Wielkiej Brytanii, to najbardziej zbrodnicze państwo w historii ludzkości!!!! Trzecia Rzesza to mały pikuś. Badania renomowanego pisma The Lancet wykazały, iż same tylko sankcje zabiły w latach od 1971 do 2021 średnio 564.258 ludzi rocznie.
Wróćmy teraz do telefonu Trumpa. Czy są jakieś szanse na mediacje pokojowe? Żadne! Dlaczego? Bo irańscy politycy, z którymi rozmawiają inni politycy, w czasie wojny nie mają nic do gadania. O wszystkim decyduje dziś armia i strażnicy rewolucji. Wczujcie się teraz w sytuację tych ludzi. Czy będziecie pertraktować z mordercami waszych dzieci?
Polecam obejrzenie wywiadu, jakiego dla NBC News udzielił irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi.
Proszę zwrócić uwagę na jego odpowiedź na pytanie o reakcję Iranu na inwazję lądową (daję link od tego właśnie momentu). „Czekamy na was”! Odpowiedział minister uśmiechając się.
Ale nie tylko Trump zwraca się do Rosji o pomoc. Także ambasadorowie państw Półwyspu Arabskiego proszą Rosję o interwencję w sprawie zakończenia irańskich ataków na ich kraje. Ławrow dość obcesowo przerwał „kadzenie” arabskiego mówcy i zapytał, czy potępili agresję USA i Izraela, czy potępili zamordowanie 170 uczennic?
Wyjaśnił im, iż atak USraela jest wbijaniem klina pomiędzy Iran i państwa arabskie i uniemożliwianiem pokojowej współpracy. Musza wybrać, czy stają po stronie agresora, czy ofiary. jeżeli stoją po stronie agresora, to muszą liczyć się z konsekwencjami swego wyboru.
„Nasze” łże-media skutecznie robią wodę z mózgu, więc może krótko wyjaśnijmy sobie sytuację, w jakiej znalazł się świat.
Upadające imperium postawiło sobie za cel przejąć kontrolę nad głównymi zasobami ropy. Iran jest ważnym elementem do osiągnięcia tego celu.
Rządzone przez fanatyków religijnych państwo, którego mieszkańcy uważają się za lepszych od innych, bo rzekomo zostali wybrani przez boga, postawiło sobie za cel zniszczenie Iranu, który jest jedynym państwem mogącym mu zagrozić i stanąć na drodze do stworzenia wielkiego Izraela od Nilu do Eufratu. Upadające imperium jest jego sojusznikiem i pomocnikiem w urzeczywistnieniu tego planu. Zobowiązało się do „unieszkodliwienia” w ciągu pięciu lat siedmiu państw mogących zagrozić jego urzeczywistnieniu. Iran jest ostatnim, siódmym państwem. Tak na marginesie: podejrzewałem w poprzednim wpisie, iż Meyssan z wiekiem zaczyna bredzić, bo pisze o wstrzymaniu amerykańskiej pomocy dla Izraela w 2035 roku. Ale to może być planowana data utworzenia wielkiego Izraela!!
Wszystkie próby wewnętrznej destabilizacji Iranu zawiodły, więc oba państwa zdecydowały się na atak. Najwyraźniej nie został on dobrze przygotowany. Oprócz tego pominięto lub zlekceważono efekty uboczne takiego ataku.
Wytworzyła się sytuacja, przed którą ostrzegali praktycznie wszyscy rozsądnie myślący ludzie, a tych ostrzeżeń nie chcieli słuchać agresorzy. Sytuacja, w której napadnięty kraj nie tylko nie ugiął się pod atakiem, ale zadaje bolesne straty agresorom. Na domiar złego zablokował cieśninę, przez którą przepływa ok. 30% światowej ropy, zagroził atakiem na pola naftowe sąsiednich państw, które są dla świata głównymi dostawcami ropy i gazu, i które są także sojusznikami agresorów. To grozi kryzysem i katastrofą gospodarczą, jakiej świat nie widział. Praktycznie cały świat jest dziś zakładnikiem Iranu!! Najbardziej nieprawdopodobne scenariusze z gatunku political fiction są możliwe w ciągu nie tylko kilku następnych miesięcy, ale choćby tygodni! Większość ludzi, karmiona codzienną medialną papką, kompletnie nie zdaje sobie z tego sprawy!! Najwyżej klną na rosnące ceny benzyny! Nie rozumieją, iż to uruchomi lawinę, która zmiecie z powierzchni ziemi całą ludzkość!!! Jak napisał Miłosz: „lawina bieg od tego zmienia, po jakich toczy się kamieniach”. A te kamienie – czyli ludzie – nie wróżą niczego dobrego!!! Iran walczy o życie i wie, iż tak korzystna dla niego sytuacja może się już nie powtórzyć – będzie więc stawiał maksymalne żądania. Upadające imperium, na dodatek kierowane przez (delikatnie mówiąc) mało rozgarniętego egomaniaka, musi za wszelką cenę ukryć swoją porażkę, gdyż obnaża ona jego słabość i stworzyć może bardzo niebezpieczny przykład dla innych krajów. Najbardziej niebezpieczny jest Izrael, gdyż kierujący nim fanatycy religijni, których pozycje polityczne są zagrożone, są nieprzewidywalni. To wszystko nie stwarza widoków na jakieś porozumienie… Ale miejmy nadzieję, iż zostanie ono osiągnięte. Co nam to da? Poza niższymi cenami, niewiele. Jestem przekonany, iż za parę miesięcy, w każdym razie jeszcze w tym roku, będziemy mieć następną wojnę – w Nigerii, na Kubie lub znów w Iranie.
Wracając do tytułowego powiedzonka, można powiedzieć, iż należy mieć nadzieję, iż znajdzie się ten prawdziwy mężczyzna, który dobrze wszystko zakończy.
Po rozmowie z Putinem, Comical Donnie ogłosił, iż łaskawie zawiesza niektóre sankcje i zakazy zakupu rosyjskiego gazu i ropy. I tu zaczynają się niejasności. Rzekomo to zawieszenie obwarowane jest warunkiem przekierowania rosyjskiej ropy i gazu z Azji do Europy. Oficjalnego potwierdzenia nie ma. Kłóciłoby się to też z doniesieniami, iż europejskie pachołki usłyszały, iż Rosja zainteresowana jest jedynie długotrwałymi kontraktami z gwarancją odbioru i płatności. Także Indie, które kupowały rosyjską ropę po znacznie zaniżonych cenach, ale ugięły się pod naciskiem USA i wstrzymały zakupy, miały podobno usłyszeć, iż Rosja ma już wiele ofert, więc muszą przebić innych cenowo.
Muszę tu zwrócić uwagę na jeden element układanki, na który kompletnie nikt nie zwraca uwagi. Jedyne, co może zagrozić wewnętrznej stabilności Rosji, to rozruchy na tle narodowościowym lub religijnym. Nikt o tym nie mówi, ale moim zdaniem do takich rozruchów może dojść, gdyby sytuacja w Izraelu stała się na tyle niebezpieczna, iż rozpoczął by się masowy powrót rosyjskich Żydów. Prawie wszyscy mają przez cały czas rosyjskie obywatelstwo, więc nie można odmówić im prawa powrotu. Na pewno ogłoszą się oni ofiarami i będą głośno domagać się pomocy i współczucia. Ale wtedy ani Putin, ani Kadyrow, ani rosyjska cerkiew nie powstrzymają społeczeństwa od ataków na nich. 10-15% rosyjskiego społeczeństwa to muzułmanie, niektóre źródła podają nawet, iż 20%. Niemuzułmańska część społeczeństwa też nie jest do Żydów przyjaźnie nastawiona. Ataki na przylatujące z Izraela samoloty już miały miejsce i jedynie groźba wysokich kar zapobiega dalszym. To będzie świetna okazja do ataku na Rosję! Gdy uwzględnimy taki scenariusz, to inaczej popatrzymy na wojnę z Iranem.
Wspominałem w jednym z poprzednich wpisów, iż w Rosji zaczyna być widoczna krytyka Putina. Miałem dobre przeczucie! Ta krytyka jest już wyraźnie widoczna. Na razie jest ona bezosobowa, nazwisko „Putin” w niej nie pada, ale wiadomo o kogo chodzi. Jaki będzie jej efekt? Na razie trudno powiedzieć. Nie wiadomo też, czy ta krytyka ma jakiś związek z plotkami na temat pogorszenia się stosunków pomiędzy Rosją i Chinami. Nie ma na ten temat żadnych oficjalnych doniesień, komentatorzy powołują się jedynie na „dobrze poinformowane źródła”. Nie wiadomo też o co chodzi; rzekomo o stosunek do USA. Jak zwykle: поживём — увидим czyli pożyjemy – zobaczymy.
Pisałem w poprzednim wpisie, iż ta wojna wydaje mi się jakaś dziwna. Teraz wiem, dlaczego. Bo nie potrafię zrozumieć sposobu myślenia fanatyków, psychopatów i zbrodniarzy!!
P.S.
Dla tych, którzy chcieliby poszerzyć swoją wiedzę o Iranie, polecam ten artykuł. Jest w wersji angielskiej, niemieckiej, francuskiej i rosyjskiej.







