Jak oceniać Trumpa

niepoprawni.pl 6 часы назад

Najpierw fakty: Donald Trump jest przywódcą Stanów Zjednoczonych, a więc największego mocarstwa na kuli ziemskiej, a nie jakiegoś pośledniego państwa w Europie czy Azji. Z tego tytułu jego horyzonty, punkt widzenia i sposoby działania są diametralnie inne, niż każdego przywódcy w Europie i Azji. Ameryka jest liderem naszej cywilizacji – wszystko, co złe i dobre ma tam początek i roznosi się po całym obszarze naszej cywilizacji. Stany Zjednoczone bronią swojej mocarstwowej pozycji, Chiny atakują, chcąc odebrać USA prymat w świecie – robią to w sposób podstępny i totalny. Źródła podają, iż dzięki wykupu lub przejęcia strategicznych miejsc Chiny swoją obecnością otaczają Stany z zamiarem zdominowania i przejęcia ich interesów. Walka toczy się nie tylko w strefie handlu, ale przekroczyła już wszelkie czerwone linie i wchodzi w obszar społeczny proponując Amerykanom ostre narkotyki. Niedawno zorientowano się, iż na terenie Stanów Zjednoczonych istnieją tysiące laboratoriów finansowanych przez Chiny. Proceder nie zaczął się za kadencji Trumpa, ale trwa już od dłuższego czasu i dopiero on podjął walkę z tą hydrą. Te dwa przykłady wystarczą dla zobrazowania powagi problemu.

Jest jeszcze jeden istotny punkt widzenie, który zwykle znika nam z pola widzenia. Dotychczas było tak, iż poszczególni liderzy regionów uzgadniali między sobą politykę zagraniczną i dążyli do utrzymania status quo. W taki sposób dokonano rozbiorów Polski i w taki sposób zmieniano granice poszczególnych państw – tak, aby nie zmienić nic. Kierowały nimi nie tylko chęć zysku, ale również strach przed zburzeniem dotychczasowego porządku i upadkiem jednej cegiełki powszechnego „domina”. Ich spoistość miała więc pozornie racjonalne przesłanki. W Polsce określaliśmy je zmową, zdradą cywilizacyjnych wartości, z ich strony było to Święte Przymierze. Kto silniejszy, wygrywał.

Teraz opis. Wejście na rynek polityczny Chin burzy dotychczasowy porządek. Państwo Środka jest częścią Azji, posiada zupełnie inną kulturę, nie bardzo pasującą do kultury europejskiej – jest więc nam obce i dodatkowo zebrało niespotykaną dotąd siłę przebicia, która stała się orężem w zdobywaniu przewagi w świecie. Fakt ten zmienia dotychczasowy układ, a choćby system polityczny i stawia nas przed dylematem: chcemy mieć u siebie Chińczyków, czy Amerykanów?

Dlatego też nie możemy tracić z oczu podstawowego faktu, iż działalność Amerykanów ma charakter globalny, a każda wojenka ma charakter zastępczy. Główna wojna toczy się bowiem między Stanami Zjednoczonymi a Chinami. I to jest adekwatny punkt odniesienia dla wszelkiej oceny. Na pierwszy plan poszła likwidacja chińskiej przewagi nad Kanałem Panamskim, potem majoryzacja Wenezueli, teraz Iranu. W krótkiej perspektywie rysuje się Kuba. Wszystkie te państwa silnie powiązane były z Chinami lub Rosją. Nieco inną role pełni Grenlandia. Gdy spojrzymy na nią, ale nie z perspektywy mapy ale globusa, to zobaczymy w jak strategicznie ważnym miejscu jest położona. Problemem staje się tu prawo międzynarodowe. Największa wyspa jest przykładem, na to do jakiego stopnia staje się ono zachowawcze w odniesieniu do nadchodzących nowych czasów – o wyspę zabiegają Chiny i Rosja, a prawo międzynarodowe jest po ich stronie. Dania w jej obronie nie jest w stanie niczego zrobić. Problem w tym, iż nie możemy wylać „dziecka z kąpielą”. Rozpatrywanie tych ruchów, jako fanaberii Trumpa jest niezbyt poważne. Stopniowe odcięcie od zasilania Chin w ropę i gaz ma charakter obronny i jest elementem wojny USA z Chinami. Nic innego. Chyba każdy przyzna, iż dla świata lepsze jest rozwiązanie pośrednie, niż totalna III wojna światowa. Lepiej też, aby obydwa państwa wcześniej „popróbowały się” dzięki pośredników i ustaliły swoje potencjały, niż od razu runęły na siebie wciągając do wojny cały świat.

Do sposobu prowadzenie polityki przez Trumpa można mieć wiele zastrzeżeń, ale jedno nie powinno uchodzić naszej uwadze, iż o ile chcemy zachować świat naszej cywilizacji, a więc dom, w którym żyjemy od dwóch tysiącleci, musimy poprzeć Amerykanów. Oczywiście, do przywódców Stanów i kultury oraz polityki, które stamtąd wychodzą, możemy mieć wiele zastrzeżeń, ale każda inna opcja grozi nam katastrofą.

W świecie, który zmienia swoje strefy wpływów, układy polityczne, a także pozycje mocarstwowe, jedno jest pewne, iż Europa bez Ameryki nie przetrwa i Ameryka nie przeżyje bez Europy. Wychodzi na to, iż dotychczasowy świat bezpowrotnie zaczyna się walić; powstaną dziury strategiczne, które ktoś będzie musiał wypełnić i lepiej w nowotworzącym się świecie wybrać jednego, najsilniejszego lidera, niż rozbroić go dzięki drugiej totalnej, tym razem bezsensownej obrony trupa, a więc systemu, który nikomu już nie służy. Tylko Amerykanie potrafią myśleć w kategoriach globalnych i mocarstwowych i tylko oni zachowali jeszcze wole walki. Europa Zachodnie nie chce walczyć, jak zwykle chce się poddać kosztem innych, zapominając, iż to cywilizacja i zdrowe stosunki w jej wnętrzu decydują o typie gospodarki i dalszym rozwoju kultury, zwłaszcza wobec nadchodzącej nowej ery – fali sztucznej inteligencji.

Читать всю статью