
Nie trzeba być ekspertem, by wiedzieć, iż Europa bez USA jest praktycznie bezbronna – i to nie tylko z własnej winy. Po utworzeniu NATO kraje europejskie sprawiały wrażenie, iż się zbroją, a USA udawały, iż tej pozoracji nie dostrzegają.
Powinniśmy podziękować Trumpowi za to, iż wymusił na Europie działania nad samodzielnością w zakresie obrony własnego terytorium. To jedyny pozytywny efekt jego polityki.
Pozostaje jednak pytanie: jak europejscy przywódcy powinni reagować na coraz bardziej nieprzewidywalne działania Trumpa?
Populiści nie mają z tym problemu – bezkrytycznie siedzą w dupie Trumpa i czują się w tej roli komfortowo. Gdy Trump zasugerował, iż program SAFE mógłby ograniczyć polskie wydatki obronne w USA, Karol Nawrocki niemal natychmiast zawetował ustawę zwiększającą bezpieczeństwo Polski.
Ale co powinni zrobić niezależni europejscy liderzy?
Mimo rosnących wyzwań wynikających ze stylu polityki Trumpa, europejscy politycy w dużej mierze pozostają od niego uzależnieni i nie mają wyjścia, muszą trwać wiernie przy Trumpie. Sami doprowadzili do tego stanu.
Jeśli chcą zachować twarz, mogą ograniczyć się do powściągliwości – Trump jest łasy na pochlebstwa, ale niekoniecznie będzie reagował agresją na ich brak.
Chyba.












