Świat, w którym obowiązuje logika „kto silniejszy, ten ustala reguły”, jest dla Polski strukturalnie niekorzystny. Nie dlatego, iż jesteśmy słabi, ale dlatego, iż leżymy w sąsiedztwie krajów, które od wieków przejawiały swoje imperialne ambicje. Historia wielokrotnie udowadniała nam to dotkliwie.
Dlatego coraz częściej wracam do jednego słowa: współpraca. Europa musi skuteczniej chronić swoje dotychczasowe osiągnięcia gospodarcze i lepiej przygotować się na narastające zagrożenia dla stabilnego rozwoju. Debaty w trakcie tegorocznego Forum Ekonomicznego w Davos potwierdziły tę tezę.
Koniec starego porządku, nowe wyzwania
Wygląda na to, iż porządek świata, do którego się przyzwyczailiśmy, dobiega końca. Wystąpienie Marka Carneya, premiera Kanady, nie było rewolucyjne, ale było jednym z pierwszych tak wyraźnych sygnałów ze strony światowego lidera, iż wracamy do gry opartej na sile, a nie na zasadach i wartościach.
Carney zwrócił uwagę na rzecz kluczową: dawny porządek był niedoskonały i często hipokrytyczny, ale niósł realne korzyści. Z perspektywy Polski dawał nie tylko warunki przetrwania, ale też rozwoju. Ostatnie 35 lat dynamicznego wzrostu gospodarczego Polski są tego najlepszym dowodem. Nasza obecność w NATO i w Unii Europejskiej stwarzała nam komfortowe warunki dla rozwoju demokracji i silnej gospodarki rynkowej.
W świecie rozpadających się reguł sojusze są warunkiem suwerenności. To dla mnie najważniejszy wniosek z tego wystąpienia, bardzo bliski mojemu myśleniu o kierunku rozwoju Polski. Mimo coraz silniejszych sygnałów pewnej nieprzewidywalności, pozostajemy w silnym sojuszu i przyjaźni ze Stanami Zjednoczonymi. Źródeł dalszego rozwoju gospodarczego oraz partnerskich relacji musimy jednak szukać przede wszystkim wśród naszych partnerów z Unii Europejskiej. W tym sojuszu gospodarczym nie powinniśmy być członkiem drugiej kategorii, ale jednym z liderów, który ma wiele do zaoferowania. Przez ostatnie 3 dekady udowodniliśmy, iż potrafimy – naszą determinacją i przedsiębiorczością – zbudować piątą gospodarkę UE oraz dwudziestą gospodarkę świata.
W tym kontekście ucieszyła mnie wypowiedź prezydenta Karola Nawrockiego, który zwracając się do nas, przedsiębiorców, podkreślił kilka dni temu, iż sukces gospodarczy Polski to przede wszystkim wynik innowacyjności polskich przedsiębiorców i pracowitości ludzi pracy. Zapowiedział, iż zrobi wszystko, aby polski złoty wiek nie był tylko polską historią. Prezydent był też gościem #LeadersForumPoweredbyPoland w Davos.
W podobnym tonie wypowiadał się wcześniej premier Donald Tusk, który podkreślał, iż polski cud gospodarczy to ciężka praca milionów Polek i Polaków.
Potrzebne są nowe silniki wzrostu
Aby ten złoty wiek trwał, musimy podjąć odważne decyzje gospodarcze, bo nasze dotychczasowe silniki wzrostu gospodarczego tracą na znaczeniu, co już szczegółowo wyjaśniałem w swoich poprzednich wpisach na LinkedIn. Nowe kierunki rozwoju i nowe silniki wzrostu nie są tanie. Musimy uwzględnić:
- wydatki na obronność – nie jako reakcję na kryzysy, ale jako stały element modelu państwa,
- transformację energetyczną – dla Polski to nie projekt klimatyczny, ale przede wszystkim projekt suwerenności,
- rozwój zdolności przemysłowo-technologicznych – bez własnego zaplecza produkcyjnego, cyfrowego i obronnego nie zbudujemy niezależności i nie zapewnimy Polsce dalszego, dynamicznego rozwoju.
Globalizacja nie może prowadzić do deindustrializacji Europy. Jej konsekwencją byłyby poważne problemy ze stabilnością gospodarczą UE. Musimy wspierać przedsiębiorców, którzy zbudowali dobrobyt gospodarczy naszego kontynentu.










